Na temat lewackich pomysłów powiedziano już prawie wszystko. Spróbuję scharakteryzować te poglądy i skonfrontować ze stanem mojej wiedzy. Dochodzę do wniosku, że tu chodzi o co innego niż “ochrona planety”
-Związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy produkcją CO2 przez człowieka a ociepleniem klimatu nie jest udowodniony. To są podejrzenia by nie powiedzieć majaki lewactwa. Tezy te są naciągane pod jakąś ideologię aby nam wszystkim dokuczyć i zniszczyć względny dobrobyt który żeśmy osiągnęli swoją ciężką pracą. Produkcja CO2 człowieka w skali planety jest niewielka, a już w krajach gdzie sięgają brudne łapy lewactwa to promile i gołym okiem widać że to jest ściema
-Ideologia ta opiera się na fundamentalnych kłamstwach jakoby dało się zastąpić elektrownie węglowe czy jądrowe wiatrakami i fotowoltaiką. Że krowie placki w Argentynie zagrażają całej ludzkości. Że trzeba ograniczać spożycie i produkcję czegokolwiek bo klimat się ociepli. To jest droga ku przepaści. Nasi się zorientowali w ostatniej chwili i uniknęliśmy zimowej katastrofy tylko dzięki temu, że nie zdążyli zaorać wszystkich kopalń. Mam wrażenie że ktoś chce nas wypchnąć z tej UE. To jest wojna nerwów
-Walka ze smogiem budzi aprobatę i szacunek. Natomiast CO2 to ściema. Bajka dla naiwnych wierzących w nieistniejące związki przyczynowo-skutkowe. Jak np. efekt motyla czy dziura ozonowa. Lewactwu wyżywionemu na tofu i naci z pietruszki trzeba umieć powiedzieć stanowcze wyp..lać. Niemcy umieją sobie radzić z “ekologiczną” swołoczą, my nie możemy być gorsi
-Czym innym jest wspieranie rozwoju elektro-mobilności a czym innym administracyjne zamykanie produkcji silników spalinowych. Jest to hucpa na miarę likwidacji kopalń i prowadzi to do katastrofy. Wiara że wiatraki zapewnią nam stabilny prąd jest tylko wiarą nieuków. Tak samo jak to, że silnik elektryczny jest panaceum na motoryzację. Demokracja ma to do siebie że nie wyłania spośród nas najmądrzejszych, najzdolniejszych. Często jest tak, że wyłania tych, co nie nadają się do niczego i potrafią nawet zniszczyć naszą cywilizację. Wychodzi na to, że dążą do tego
-Trochę prywaty. Jeżdżę jak wiadomo od 5 lat elektrykiem. Trzeci rok “tankuję” go prądem z paneli fotowoltaicznych. Owszem, inwestycja kosztowała. Auto poobijane dotarło z Francji i kosztowało mnie w sumie 30 tysięcy. Panele z falownikiem drugie tyle. Kredyt nie był zły. Nie chodzi mi o aspekt ekologiczny bo mam do tych nieuków stosunek wrogi. Choć przypomina mi się stary kamper którego sprzedałem. Stary niezawodny dwulitrowy włoski diesel. Ale jak go odpaliłem to nie było czym oddychać na placu przez kilka minut. Chodzi mi o aspekt finansowy. Nie obchodzi cię bracie ani cena paliwa ani nawet prądu. Ba. Nie ma tam ani rozrządu, ani olejów. Koszt utrzymania auta zero złotych. Jakość poruszania się tym autem też jest dużo lepsza. Gra jest warta świeczki. Warunek jest jeden. Musi koło elektryka stać normalne auto na dalsze trasy
-Jestem zdania że przejdziemy na elektryki ale drogą ewolucji a nie rewolucji. Rozwój tej branży był wstrzymywany przez koncerny paliwowe i dziękować Bogu zostało to odblokowane. Ale bez przesady. Brukselskie nieuki nie mogą decydować czym mamy jeździć. Za krótkie i zbyt utytłane łapy
-Człowiek jest z natury mięsożerny choć z wiekiem jem coraz mniej mięsa. Jak patrzę na te wychudzone kobiety weganki to bierze mnie litość. To są zabójcze eksperymenty. Brak pewnych aminokwasów, składników niezbędnych do życia powoduje apatię i niezdolność do normalnego funkcjonowania. Taka kobieta nie jest w stanie urodzić normalnego dziecka i jej odbija. Najlepiej trzymać się od nich z daleka
-Pojawił się problem aksjologiczny. Teoria wartości. Nawet Kaczyński wszedł na to pole i (dziękować Bogu) poległ przy “piątce dla zwierząt”. Człowiek żeby przeżyć musi rozpalić ognisko albo inny kominek. Żeby się w zimie ogrzać. Musi też zabić kurę albo innego dzika żeby coś zjeść. Gdyby wystarczyły jagody i kukurydza to nie zabijałby żadnego zwierzęcia. Demokracja powinna eliminować ludzi którzy zbłądzili. Niestety tak nie jest
-Skupiamy się od wieków wokół władz państwa. Obecnie każą nam się skupiać wokół Brukseli. Tworu który nie ma narzędzi do sprawowania władzy jakiejkolwiek a aspiracje państwa federacyjnego. Jest to zaburzenie porządku w że tak powiem w stadzie. Spora część cwaniaków ma w dupie władzę państwa polskiego. Mają swoją władzę w Brukseli. Stoimy przed buntem którego konsekwencją będzie prawdopodobnie rozpad tej struktury, albo polexit
-Jest pytanie o demokrację czy przetrwa. Prowadzi ona jak widać do pewnych patologii. Na scenach politycznych wielu krajów tkwią w żelaznym uścisku zwalczające się plemiona o zupełnie podobnych lewackich poglądach. I wyborca ma wybór między dżumą a cholerą. Oddanie głosu na inne ugrupowanie przestaje mieć sens. Czy ta demokracja wyłania najlepszych, najmądrzejszych spośród nas? Już samo pytanie budzi pusty śmiech. Nie ma poważnej siły politycznej w Polsce która byłaby w stanie przejąć schedę po PiS-ie. Ta brutalna prawda przedostaje się do świadomości opinii publicznej mozolnie, ale konsekwentnie