Nawiązuję rzecz jasna do wiersza Zabłockiego wyśpiewanego przez Turnaua, ale o tym na koniec. Te święta wydawały mi się najspokojniejsze od lat. Z niesmakiem obserwuję cały czas oczekiwania aby to wszystko gruchnęło a tu nic. Nie gruchnęło nic no ale gruchnąć może i na bank gruchnie jak w tym dowcipie:
Idzie gość i widzi klasztor męski naprzeciw żeńskiego i histeryzuje. Armageddon! Ktoś pyta: O co chodzi? Przecież nic się nie stało. Nie stało się nic, ale może się stać!!!!!!!!!!!! Parę poświątecznych uwag więc
-Chodzą różni KOD-ziarze po Warszawie i lamentują. Kolejki pod knajpami, sielanka. Inflacja szaleje, a tu miejsca w knajpie nie znajdziesz. Bal na Titaniku? A może to naród który przymiera głodem pije szampana ustami swoich przedstawicieli? Przeca samo wejście do knajpy to luksus. Sorry. Jak się pisze takie teksty to to trudno się dziwić że bieda zagląda na konto.
-Wielka nadzieja “białych”. paliwa drożeją. No ale POKO w końcu przejmie władzę na jesień i ropa z benzyną będą po 4 zł. Góra po 5. Póki co trzeba tankować w Niemczech. Tam nie ma Orlenu i nikt nie kradnie. Ceny że chce się żyć
-Za oknem sielanka. Kos spaceruje po trawniku i szuka czegoś do zjedzenia. Drzewa, krzewy puszczają pąki, czas stawiać folie pod pomidory. Trawa rośnie jak szalona i trzeba już kosić. Słońce w końcu wyszło zza tych ołowianych chmur i daje kilowaty. Dziewczyny zakładają mini i zapewne będzie się działo. Słowem sielanka. Normalność kontrastująca coraz bardziej z katastroficznym wizjami różnych malkontentów którzy znaleźli sobie sposób na życie i biznes w postaci straszenia ludu. Tutaj wypadałoby odwołać porzekadło: “Nie strasz, nie strasz bo się …”. Gdyby było prawdziwe Polska pokryłaby się smrodem nie do zniesienia. A tu czuć jedynie ożywczy powiew wiosny
-Lud musi mieć wroga. Jeśli go ne ma to trzeba mu go wypromować. Przez lata był to PiS. Czyli ci co lud sam sobie wybrał. Okazuje się że Konfederacja urosła i wychodzi na to, że bez nich nikt nie stworzy rządu. Byli już różni wrogowie. Obszarnicy, kler (nadal jest} zaplute karły reakcji, solidarność, pisiory. Teraz Konfederacja. Zaczynam się bać że urosną ponad miarę a nadają się do rządzenia czy nawet współrządzenia czymkolwiek średnio. Podejrzewam że gdyby im tak dać na początek kiosk z cebulą to by nawet nie wiedzieli że zbankrutowali jako klub dyskusyjny. Ale życzę im dobrze w sumie. Jest realne zagrożenie targowicą i utratą suwerenności, zdobyczy socjalnych. Wszystkie ręce na pokład
-Jak to jest że drożyzna u nas rekordowa a wszyscy sąsiedzi robią tu zakupy? Jak to jest że Angole przyjeżdżają tu szukać spokoju i przyjaznego otoczenia na starość? Jak to jest że lewactwo wyjeżdża do krajów muzułmańskich szukać wolności i ukojenia? Jak to jest że jest tu spokój kiedy płonie kalifat francuski jako wzór praworządności i porządku podczas gdy Polska gwałcąca praworządność kwitnie? Wynoszą jedynie The Bili spod smoleńskiego pomnika bo im się nie podoba oddawanie czci tym którzy odeszli? Jak to jest że na czele opozycji stoi skompromitowany uzurpator który nic nie pamięta, ciążą na nim poważne zarzuty i obrzuca legalną władzę groźbami karalnymi?
Nie dzieje się nic. Władza jaka jest, ale jest. Mogła być gorsza. Po stokroć. Były to więc o dziwo spokojne święta i czas na refleksję. Więc cytat z Biblii na koniec. jest jak jest, może być różnie. Coś z księgi Hioba więc
Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości
Przypominam jeszcze ten ładny wiersz Zabłockiego ku głębszej refleksji. I Turnaua który to też ładnie odśpiewał. Refren każdy zna i odśpiewujemy wraz z Turnauem
Czy zdanie okrągłe wypowiesz
Czy księgę mądrą napiszesz
Będziesz zawsze mieć w głowie
Tę samą pustkę i ciszę
Słowo to zimny powiew
Nagłego wiatru w przestworze
Może orzeźwi cię, ale donikąd
dojść nie pomoże
Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum
Wódka w parku wypita
albo zachód słońca!
Lecz pamiętaj,
naprawdę nie dzieje się nic
i nie stanie się nic aż do końca