Czytam o autach elektrycznych. To wszystko ładnie wygląda. Zasięgi u niektórych przekraczają 500 a nawet 600 km na jednym “tankowaniu”. Francja elegancja. Tylko dla kogo one są skoro ceny zaczynają się od 284 tysięcy ( Skoda Enyaq RS1V) a takie sensowne BMW iX M60 startuje od poziomu 609 tysięcy? Zera się komuś pomyliły? Nic to. Rozumiem że jak od lat się to dzieje będziemy czekali na rozbitki. Aż se pojeżdżą ci bogatsi i po nich będziemy je dojeżdżać. Jest tutaj pewna prawidłowość i reguła o której nikt nie mówi. Cena pojazdu jest taka za którą ty go kupisz a nie taka jak ktoś se wystawi. Cebuli też o czym warto pamiętać. Parę uwag
-Testy zasięgu są coś warte jedynie wtedy jak są dokonywane o tej samej porze roku. Sprawność baterii podczas mrozów spada nawet o połowę a co za tym idzie zasięg też
-Podawany jest parametr zużycia kWh na 100 km. Waha się on od 13 do 23. Wszystko zależy od ceny owej kWh. Podają że obecnie jest to 1 zł. Ale są różne taryfy nocne, jest fotowoltaika. Trzeba uczciwie powiedzieć że jazda wychodzi dużo taniej niż na tradycyjnym paliwie
-Realnie takie auto w naszej rzeczywistości tu i teraz powinno kosztować do 50-60 tysięcy. Takie jest ewentualnie do wzięcia. Patrzę na otomoto i widzę że można coś znaleźć za te pieniądze. Pytanie jest o baterie. Ile można na nich pojeździć? Wychodzi na to, że 200 tysięcy bez problemu co wygląda dość optymistycznie
-Podawane zasięgi są różne. Od 100 km do 600. Zwykle są one niższe bo temperatura, sprawność baterii, obciążenie itd. Wkrótce zapewne pojawi się auto o zasięgu 1000 km co już byłoby osiągnięciem nie lada
-Rynek się rozwija szybko i nie jestem pewien czy na skutek patologicznych planów Brukseli. Każda praktycznie firma ma już w swojej ofercie małego elektryka a także SUV-a. Przez lata było to tłumione bo koncerny paliwowe ponoć blokowały. Ruszyło to i sądzę że dobrze. Ale ten rynek musi kwitnąć jakby obok. Ten rynek musi kwitnąć OBOK tradycyjnego rynku aut spalinowych a nie ZAMIAST. Nie da rady choćby wyszli z siebie
-Rynek wtórny samochodów jest opanowany przez prywatnych importerów. W praktyce odbywa się to tak, że nasi mają wtyki w tych wielkich komisach samochodowych jak choćby pod Paryżem. Jeśli zgłaszasz zapotrzebowanie na takie czy inne auto dzwonisz do laweciarza i on szuka. Tak i tak rozbite, fota, taki przebieg, rocznik. Przeliczasz ile wyjdzie na gotowo i bierzesz albo nie. Jest teraz tego sporo bo się tam dzieje i te wszystkie poturbowane auta na francuskich ulicach przez naszych przyjaciół wędrują tutaj bo tam nikt tym się nie zajmuje. Sprzedają za pół albo i ćwierć ceny. Tutaj też już nikt ne klepie. Kupuje się gotowy element karoserii ewentualnie lakieruje jak nie idzie kupić w kolorze. Za dużo szczegółów nie ujawniam bo to jest wiedza płatna
-600 tysięcy za przyrząd do jeżdżenia na baterię. OK. Są tacy co kupią. Jak wyjedzie z salonu będzie warty już pewnie 400 bo nikt więcej za niego nie da na rynku wtórnym. Stuknie go za chwilę i odda do ubezpieczalni, weźmie nowy. Ten stuknięty będzie warty może stówę. Może ktoś na niego spojrzy. Jak stuknięty mocniej to za 50 weźmie Polak. Dołoży 20 i będzie jeździł autem za 70 bo tyle to jest warte. Tak to działa
-Kijem Wisły nie zawrócisz. Nie ma sensu. Te auta mają zalety. Są praktycznie bezobsługowe. Następuje unifikacja. Te 20 testowanych aut przez ADAC różnią się między sobą niewiele. Rzecz gustu. Wiele gadżetów jak podgrzewana kierownica jest w moim pojęciu bez sensu. Marzy mi się pojazd gdzie jest jedynie kierownica, gaz i hamulec. Żebym mógł skoczyć do sklepu po bułki. Niestety takich nie robią
-Uwaga ostatnia. Jeśli już chcą likwidować samochody na ropę i benzynę bo to się kiedyś skończy to powinni stopniowo przechodzić na biopaliwo ze zboża czy innego rzepaku którym się zadławiliśmy. TIR-y nie pojadą na bateryjki. To wszystko jest chore. Nie jestem fanem wychodzenia z eurokołchozu, raczej za naprawianiem tej skorumpowanej struktury. Budowaniem koalicji, walką z tym eko-szaleństwem. Morawieckiego owinęli sobie wokół palca i nie podoba mi się to. Polska nie może tam być w roli niewolnika któremu każą tańczyć w rytm faszystowskiej muzyki. Machać nam przed nosem kawałkiem ochłapu i wymagać rzeczy pozatraktatowych. Amen
Tak to o gadka o autach kończy się jak zawsze na polityce. Cóż. A sprawa portu w Elblągu się rypła. Bohaterscy samorządowcy chcą go sprzedać Niemcom. Bluesik na koniec jak zawsze