Czytam że pisiory chcą uzyskać wpływy w Onecie i WP. Wirtualnej Polsce. Nie mylić z WordPressem. Czyli robią zamach na wolność mediów. Nie mam jak widać żadnych problemów z wolnością pisania i robienia czegokolwiek i się tym cieszę. Mam natomiast spore ciśnienie żeby coś w temacie dorzucić
-Być może się mylę, ale większość jeśli ne każdy z nas ma swoją trybunę w necie i nie tylko w necie i nie narzeka. Są media społecznościowe, różne jutuby gdzie każdy może gadać i pisać co chce. Owszem, są ograniczenia, jakieś algorytmy ale oczywiste wydaje się to, że wolność ma swoje ograniczenia typu terroryzm, próby obalania władzy demokratycznej. Każdy rozsądny rozumie że musimy się poruszać w granicach prawa
-Media opozycyjne poruszają się na owej granicy od paru lat. Nie kryją się z tym, że chcą tą władzę obalić bo jest ona jakby z nieprawego łoża. Posuwają się do organizacji różnych puczów i czują się w tym bezkarni bo mają potężnych protektorów. Nikt ich nie rusza choć jak sądzę nigdzie indziej na świecie taki hejt wobec władzy demokratycznej nie byłby tolerowany. Czy można by sobie wyobrazić w Niemczech taki antyrządowy jazgot? Cieszymy się zatem bodaj największą swobodą medialną w Europie jeśli nie świecie
-Jako człowiek już wiekowy pamiętam jak to wszystko ruszało. Portal TVN24 miał forum dla czytelników i wielu z nas tam się udzielało. Ja też. Trwało to dobrych parę lat. Nagle uznali że nie. Wolność słowa jest tylko dla nich. Oni mogą pisać i mówić co chcą, a swołocz już nie. To samo było z Onetem. Mieli platformę blogową i fora. Nie ma nic. I teraz się żalą że wolność słowa im odbierają bo ktoś chce ich kupić
-Budowane jest coś w rodzaju państwa w państwie. Gdzie gromadzą się ludzie nie akceptujący wyników wyborów. Traktują je jako wybryk demokracji. Żyją w świecie kiedy to na bank wszystko wróci do normy i będą rządzić znów bo władza jest im przynależna jak psu micha. Żyją marzeniami. Już rozdali stołki, ustalili kto będzie siedział i ile lat bo przecież nastaną wolne sądy:
A kiedy będziesz już moja rozwonią się kwietne sady, pachnieć będą winogrady. Gałązki zwisać ku nam będą, narcyzy piąć się pełną grzędą a konik polny dotknie struny skrzypiec swych i tęsknoty wydobędzie z nich
-Mamy więc cały przemysł pogardy wobec rządu a także tych, co ich wybrali. Zjawisko w świecie cywilizowanym niespotykane. I jest gitara. Mamy się czym szczycić w świecie a nawet występować do UNESCO z tym na światową listę dziedzictwa
-Władza się zorientowała że im większy hejt to poparcie im wzrasta. Zaczęli ich pieścić, za głównego rywala uznali tego Pierwszego Hejtera co wydaje się być kuriozum. Abecadło internauty bowiem nakazuje aby nie karmić trolla. Oni go karmią z rozkoszą. No ale druga zasada jest taka, że jak się dobierze sensownie boisko i przeciwnika to wygrana murowana
-Następne kuriozum. Władza chciała kupić Onet i WP. Od kiedy to chęć kupna czegokolwiek jest naganna? A poza tym po co ruszać kury które znoszą złote jaja? Było już nieskończenie dużo przypadków kiedy te szczujnie zamilkły i władza znalazła się w tarapatach
-Uczciwie trzeba rzec że portale gazeta.pl, wyborcza.pl, dziennik.pl zostawiły fora dla czytelnika. Jadą tam czasami po nich równo i namiętnie, ale to dzielnie znoszą. Budzi to szacunek. Na tym polega wydaje mi się wolność mediów którą nie wszyscy rozumieją. Natomiast polikwidowanie forów na Interii postrzegam jako skandal i poważny krok w kierunku ograniczenia wolności mediów w Polsce. Póki portal był niemiecki było wszystko OK. Choć uczciwie przyznaję że portal prywatny ma prawo do zamknięcia forów. Mogą tam se robić co chcą
Kończąc stwierdzam że z mediami jest w miarę OK. Mogę pisać co chcę, czytać co chcę i nawet prasę zagraniczną. Fora na portalach są mi do niepotrzebne choć z chęcią tam zaglądam. Są wartościę większą niż to co tam piszą. Czasami natomiast stwierdzam z satysfakcją, czasami z przerażeniem że jestem czytany. Kocham każdego kto tu zagląda nawet jeśli dramatycznie się ze mną nie zgadza
Każdy cover niesie ze sobą jakieś nowe spojrzenie na utwór. Zwłaszcza jeśli to jest blues. Solówki gitarowej nie da się powtórzyć nutka w nutkę. Nawet jeśli się to komuś uda to i tak niesie to ze sobą inne doznania. I tak wychodzi co siedzi w duszy. Levan Lomidze. Cover kultowego bluesa Alvina Lee. Tajemniczy, genialny Gruzin. Śpiewa przeciętnie jak większość gitarzystów zresztą, ale gra. Czasami płaczliwie niczym Blackmore, czasami ostro, przeszywająco, metaliczny dźwięk aż do rozkosznego bólu. To jest wirtuozerska opowieść na strunach na którą się natknąłem surfując po Spotify. Nawet bez drinka przeżywasz bracie coś zupełnie niepowtarzalnego. Utwór dedykuję słoneczkom moim wszystkim Majom. Gitara Levana chodzi od intro po końcową nutkę ale swoją opowieść, wisienkę na strunach kiedy to wara opada na posadzkę zaczyna w 4.44s