Każdy ma już swoje zdanie na temat incydentu z Joanną w Krakowie. Ja uważam że jest to prowokacja totalnych zrobiona po to, aby podpalić Polskę podobnie jak podpalono Francję. Znaleziono szurniętych gliniarzy którzy z nawiedzoną lekarką zrobili ustawkę i teraz jadą po pisiorach jakoby mieli cokolwiek z tym wspólnego. Spójrzmy na przebieg wydarzeń. Zaznaczam że mam wiedzę z mediów i mogę się trochę mylić. Tym niemniej wychodzi na to, że cała prawda bez propagandy i szczucia tylko u mnie
-Pani Joanna dziecka mieć nie chce, ale podejmuje współżycie bez zabezpieczeń. Jak łatwo się domyśleć zachodzi w ciążę. Cechą charakterystyczną tego typu zdarzeń jest nieobecność chłopa. Murzyn zrobił swoje, murzyn odchodzi. Jest ofiara, winowajcy nie ma. Nie ma jej rodziców, przyszłych teściów, nie ma nikogo. Ich obecność zaburzyłaby narrację. Kobieta zostaje sama bo tak pasuje zarazie do zbudowania pewnej opowieści
-Zdesperowana kobieta decyduje się dokonać aborcji farmakologicznej czyli kupić i zażyć tabletkę poronną. Tutaj niezbędne jest wyjaśnienie że za zakup dla siebie żadne kary nie grożą. Natomiast kary grożą za sprzedaż co kobiety nie dotyczy
-Kobieta źle się czuje. Udaje się do lekarza który zawiadamia Policję. Nie kumam po co. Kobieta nie popełniła żadnego czynu zabronionego. Ani zażycie tabletki poronnej ani posiadanie myśli samobójczych nie jest powodem do wzywania gliniarzy. To śmierdzi prowokacją na kilometr. Ten lekarz (zdaje się lekarka) wygląda mi na funkcjonariusza totalnej zarazy czyniącej prowokację
-Kobietę z myślami samobójczymi i powikłaniami związanymi z aborcją funkcjonariuszki z orzełkiem na mundurze rozbierają do naga i każą robić przysiady jakoby mogła mieć w tyłku niedozwoloną tabletkę. Podczas gdy ona ma prawo je posiadać. Zresztą ona już ją zażyła. Jeszcze się tłumaczą że interwencja była prawidłowa. Czyż nie jest to banda durni?
Kończę wątek bo zaczynam się denerwować. Jestem pewien że jest to prowokacja szyta grubymi nićmi po to, aby podpalić Polskę przez totalną zarazę. To się oczywiście nie uda bo jak sądzę samorząd lekarski i władze Policji to wyjaśnią. Wyjaśnienie może być tylko jedno. Na zbity pysk. Od tej żałosnej lekarki po nadgorliwych funkcjonariuszy
Uwaga końcowa. Jeśli ktoś chce sobie odebrać życie to ma do tego prawo. Jeśli natomiast kobieta chce przerwać ciążę to ją przerwie choć osobiście nie jestem zwolennikiem aborcji na życzenie. Sprawa pigułek “dzień po” jest kontrowersyjna. Nie można ich sprzedawać, ale są do zdobycia kanałami nielegalnymi. Można je mieć i za zażycie nic nie grozi. Ta prowokacja totalnych jest tak prymitywna że uwierzy w tą historię tylko gość upośledzony w stopniu lekkim jak wielu z nich. Moja ocena zdarzenia jest krótka. To jest k..a teatr. Choć nie wykluczam istnienia w Policji bandy durni którzy są święcie przekonani o prawidłowości tej interwencji. Jeśli pisiory sobie z tym nie poradzą to może być po nich. Tyle. Sprawa jest nie do obrony z prostego powodu. Kobieta miała prawo posiadać takie czy inne środki poronne. Szukanie ich w jej tyłku świadczy o niewiedzy bądź prowokacji. Jestem pewien że to drugie
Blues na dziś. Klejnocik zapierający dech w piersiach momentami. Kochajmy się