Komentowanie bieżących wydarzeń jest ryzykowne. Zwłaszcza kiedy nie wiemy nic na pewno. Przykładowo robisz bracie duży tekst o śmierci Prigożyna a na koniec przychodzi refleksja że to nie jest pewne. Nawet dzisiaj kiedy to już jest prawie że pewne że go zabili kłębią się myśli: A może to sobowtór? Może to maskirowka? Na czymś ten tekst trzeba oprzeć. Mieć jakąś bazę, pewną wiadomość. Inaczej są to kolosy na glinianych nogach albo zwykłe pitolenie. Zakładam jednak że podłożyli mu bombę na pokład jak twierdzą eksperci. Nie rakieta ziemia-powietrze a bomba na pokładzie. Parę uwag
-Trudno to nazwać polemiką ale uważałem teorie generała Komornickiego na temat puczu jako spisku Putina z Prigożynem jako abstrakcję. Wyszło na moje. To był autentyczny pucz a Prigożyna uznali za zdrajcę. Organizowanie marszu na Moskwę przez samego Putina to jednak abstrakcja nawet na kremlowskie standardy
-Prigożyn okazał się być frajerem. Zaufał satrapie, wsiadł do jednego samolotu wraz ze swoimi zaufanymi ludźmi i wpuścił na pokład skrzynki z “dobrym winem”. Eksperci jednak skłaniają się ku tezie że była to bomba na pokładzie a nie zestrzelenie. Podczas gdy każdy przytomny obserwator patrzył na niego jak na żywego trupa. Wszyscy widzieli go żywym trupem tylko nie on
-Chcąc nie chcąc nasuwają się skojarzenia ze Smoleńskiem. Samolot spadł. Oficjalnie nie wiadomo co się stało. Będą badać. Samolot rozpadł się w powietrzu na drobne kawałki a będą opowiadać o “awarii” albo błędach pilota. Z ciekawością czekam na opinie naszego Laska i Millera. Fenomen polega na tym że można tak zbałamucić miliony ludzi że uwierzą w te wszystkie brednie. Samoloty się rozpadają w powietrzu na tysiące drobnych kawałków, na lądzie nie ma cienia krateru, a oni pitolą że maszyna gruchnęła na teren bagnisty
-Dylemat mam identyczny jak 13 lat temu. Odpalono ładunek na pokładzie. Kto go odpalił bo przecież nikt z tych co byli na pokładzie. Z ziemi musieli odpalić. Jest to technicznie możliwe? Chyba tak
-Kiedyś czytałem pamiętnik jakiegoś zbrodniarza. Bodaj Hessa. Pisał że zabicie pierwszego człowieka to był problem. Nie spał po nocach, sumienie, koszmary. Przy drugim już było lepiej. Potem to już była statystyka. Dla kremlowskiego satrapy to już jest statystyka. Wali pociskami w ukraińskie szkoły, osiedla i się cieszy każdym zabitym człowiekiem. Niesie im ruski mir. Cieszy się każdym zabitym którego uzna za wroga. A potem wychodzi i bezwstydnie składa kondolencje bliskim. Tak było w Smoleńsku, tak jest dzisiaj. Jeśli istnieją jakieś miary bezwstydu i bezczelności to jesteśmy tutaj poza skalą
Co dalej? Pętla się zaciska. Wewnętrzne boje w Rosji to dobry znak. Wróg Wagnerowców jak i wielu innych Rosjan jest na Kremlu a nie poza granicami kraju. Imperium zła zaczyna zajmować się same sobą. Zaczynają się tam tłuc na poważnie. Nie sądzę żeby odpuścili mu ten mord. Czas kupować popcorn? Słabną z każdym dniem, ale mają atom. Mam przeczucia że czas tego największego zbrodniarza naszych czasów i jego człowieka w Warszawie dobiega końca. Chociaż są tacy co uważają że oni im są w stanie zrobić dobrze a nie w konia jedynie. Chłodzę już na tą okoliczność dobrą whisky. Odpalę 15 X. Być może nawet wcześniej
Z mediów jestem zadowolony. Szefowa Polsatu ostatnio jest w formie i wygląda elegancko. Może dlatego że pokazuje się z Borysem Budką. Ten kontrast jest wręcz szokujący. Moja babcia mówi że tak brzydkiego chłopa nigdy nie widziała. Nie ma takiej możliwości żebym się odnosił to tych farmazonów. Widzę też Martę Kielczyk i Dorotę Łosiewicz. Czuję się jak rozpieszczony truteń otoczony pracowitymi pszczółkami. Całuski i piosenka. Cacko dla koneserów