Paweł Lisicki się zastanawia czy Papa Francesco aby nie jest heretykiem i czy można go odwołać z urzędu. Zasadniczo podzielam jego rozterki ale. Zawsze jest jakieś ale. Poruszamy się bowiem w sferze mistyki. Rzeczywiście niektóre tezy Papy wprawiają w osłupienie. Sympatyczny publicysta pisze tak:

Jego rozumienie niezmienności Objawienia, ocena relacji homoseksualnych, dopuszczenie do badania kwestii kapłaństwa kobiet, podważenie rozumienia grzechu stawia go poza Kościołem

Problem polega na tym że to jest kościół Papy i to Kościół ma się dostosować do swojego Głównego Kapłana a nie na odwrót. Jest to jak obserwuję pewien szok dla naszych katolików. Czy poglądy Papy są sprzeczne z obowiązującą doktryną panującą w tej naszej religii? Chyba tak. Powstaje wobec tego pytanie czy Papa w ogóle wierzy w istnienie Boga. Nie ukrywam że rozważania i rozterki Pawła Lisickiego mnie urzekają. Nawet kiedyś mi się śnił w nocy. Gdzieś tam na granicy z rozdartą koszulą blokował przyjazd Papy czy kogoś tam z Watykanu. NEVER!!!! Obok niego dostojnicy kościelni: Panie Pawle niechże się pan uspokoi. Trzeba prowadzić dialog i te de. NEVER!!!!

OK. Moje rozterki pozwolę sobie wyrazić wierszem naszego Noblisty

Przepraszam, wielebni teologowie, za ton nie licujący
z fioletem waszej togi.

Miotam się i przewracam w łożu mojego stylu,
szukając kiedy będzie mi wygodnie, ani za
świątobliwie, ani zanadto świecko.

Musi być miejsce środkowe, między abstrakcją
i zdziecinnieniem, żeby można było rozmawiać
poważnie o rzeczach naprawdę poważnych.

Katolickie dogmaty są jakby o parę centymetrów za
wysoko, wspinamy się na palce i wtedy przez
mgnienie wydaje się nam, że widzimy.

Ale tajemnica Trójcy świętej, tajemnica Grzechu
Pierworodnego i tajemnica Odkupienia
są opancerzone przeciw rozumowi.

Który na próżno próbuje dowiedzieć się o dziejach
Boga przed stworzeniem świata, i o tym, kiedy w
Jego Królestwie dokonał się rozłam na dobro i zło.

I co z tego mogą zrozumieć biało ubrane dziewczynki
przystępujące do pierwszej komunii?

Choć i dla siwych teologów to trochę za dużo,
więc zamykają księgę powołując się na
niewystarczalność ludzkiego języka.
Nie jest to jednak dostateczny powód, żeby
szczebiotać o słodkim dzieciątku Jezus na sianku.

Nie wdaję się w żadne polemiki na ten temat. Miałem kiedyś taki okres w życiu że zajmowałem się tymi sprawami. Po czym uznałem że jest to droga donikąd. W tych sprawach prawdy poznać nie można dlatego określam się jako agnostyk. Swoje rozważania rozpocząłem i zakończyłem na etapie “Myślę więc jestem”. Natomiast takie klimaty mistyczne lubię. Obrazki z Santiago de Compostela i bajecznie piękny utwór Steve Harleya


By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *