Zbliża się okres barbórkowo -mikołajowo -bożonarodzeniowo -sylwestrowy. Czyli najtrudniejszy okres dla wątroby i innych podrobów trawiących to co się tam dostarcza. Zapowiedziałem wszem i wobec że napić się owszem mogę, ale co najwyżej jednego drinka dziennie. Wieczorem. Koniec kropka. Decyzja jest definitywna i ostateczna. Kupiłem bieżnię i będę dymał po każdej spożytej kalorii. Wyżerka jedynie lekkostrawna. Zero słodkiego, zero tłustego, zero chemii. Tylko jak to wszystko przeżyć? Cóż. Damy radę jak mawia klasyczka. Starość nie radość młodość nie wieczność. Poszedłem więc do sklepu zrobić zaopatrzenie i sprawdzić jak wygląda ten przedświąteczny inflacyjny armageddon. Wszystko już w klimatach świątecznych. Kolorowo, lajtowo co kontrastuje z naparzanką w polityce
-Skrzynia z ziemniakami po 99 groszy za kilo. Możesz se wybierać w zależności od gustu. Duże, mniejsze. Ten kto je posadził, zebrał i sprzedał z zyskiem za tą cenę powinien dostać nagrodę Nobla z ekonomii. Widzę oczyma wyobraźni totalnych protestujących nad tą skrzynią z powodu inflacji
-0,7 l niezłej whisky 36 zł. No ale trza kupić dwie żeby była taka cena. Nie widzę problemu. Porządna czyściocha litr 60 zł. Trza kupić dwie. No trudno. To nie ma terminu przydatności do spożycia. Na pewno się nie zmarnuje. Człowiek nie wielbłąd napić się musi Lepiej się napić kielicha niż piwo
-Mleko w kartonach. Owszem, jest po 4 zł. Ale obok niego takie samo tylko innej firmy po 2.50. Trza wziąć jedynie 6 sztuk. Czemu nie? Nikt przytomny nie podjeżdża autem pod sklep po jedno mleko
-Bułki od 50gr do 1.50 zł. Chleb od 2-5 zł. Wybór spory. Świeże to wszystko, apetyczne i w cenie jak zawsze
-Awokado 2 zł sztuka. Nowość, ale zaczęło mi smakować. Do śniadania obok pomidora. Wszystko świeże, pachnące. Jabłka po 2 złote, te ekskluzywne trochę droższe. Kawa 20 zł za pół kilo porządnej firmy
-Benzyna po 6.50. Podrożała 50 gr, ale i tak nie jest droga w stosunku do innych krajów ani do tego co było dawniej. 10 zł na 20 litrach nie jest powodem do rozdzierania szat. Niechże totalni odetchną z ulgą że za tanio już nie jest
-Mnóstwo towarów przecenionych z różnych powodów. Kuszą świątecznymi promocjami. Kąciki bez laktozy, bez cukru, bez glutenu. Piwa, wina bez alkoholu. Są towary jakby za darmo czyli zwracają kasę za nie przy następnych zakupach. Przedświąteczny najazd na sklepy mnie stresuje i wolę mieć to już z głowy. Z grubsza
-Kasy samoobsługowe. Szkolą nas już od roku i widać że klienci to łapią. Zwłaszcza młodsi. Jak niewielkie zakupy to tak, jak duże to nie podchodzę
Gadka o inflacyjnym armageddonie skończy się jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki kiedy to totalna zaraza obejmie władzę. Zawłaszczą media i będzie jak dawniej. Jeden, jedynie słuszny przekaz. Obserwuję to wszystko z niesmakiem i nie umiem się wypowiadać w języku ludzi cywilizowanych na te tematy więc milczę. To jest beka jakiej świat nie widział i komentował nie będę. Sorry. Oglądam jedynie polsatowskie “Wydarzenia”, Rymanowskiego i chwilę TVP i mi wystarcza. Refleksja mnie naszła jedynie że zalecam się do niektórych dziennikarek już parę lat i nic. Ale to jeszcze pikuś. Nie jest pewne czy one o tych zalotach słyszały. Pocieszam się jedynie że jest jeszcze jeden taki zalotnik. Mateusz Morawiecki. Smali cholewki do opozycji żeby poparli jego rząd a nie gada z nimi. Może by tak piosenkę podesłać? Władek jest kochliwy może się rozczuli? Zadzwonić, jakieś czułe słówko rzec. W każdym razie całuski przesyłam