Zerkam na portale z rana jak to zwykle bywa i wyrażam zdziwienie na przemian z oburzeniem

-Jeden z rządowych siepaczy niejaki Hetman chce doprowadzić siłą Obajtka przed wysoką komisję. Wyraźnie chce go zapuszkować, a potem pewnie karmić rurką przez nos. Gościa który nie ma żadnych zrzutów prokuratorskich ani żadne postępowanie wobec niego się nie toczy. Poza tym świadkowi przysługuje prawo do odmowy składania zeznań. Chcą więc go doprowadzić siłą po to, żeby urządzić wyborczy cyrk i wygłosić parę przemówień na tym bezpłatnym wyborczym wiecu. Tak między nami: Czyż nie jest to banda durni i złoczyńców bez ubliżania komukolwiek?

-Media z wypiekami na twarzach obserwują co jest na taśmach tego śmiesznego Mraza. Jakby stoją przy dziurce od klucza i jarają się tym co widzą i słyszą. Nikomu nie przychodzi do głowy że jest to naruszenie prywatności zagrożone odpowiedzialnością karną i cywilną. Podobnie zresztą jak rozpowszechnianie tego

-Mamy do wyborów europejskich 6 dni. Zgadnij jeden z drugim jakimi sondażami się jarają media reżimowe? Ano prezydenckimi. O czym to świadczy? Że wiedzą już że te niedzielne wybory przerżną i zamierzają to zbagatelizować i zamieść pod dywan. Nie ma tematu. Pewien ciekawy algorytm się ukształtował:

  1. Kilka miesięcy do wyborów. Wygrywamy w cuglach. Wielki Troll musiałby przejechać zakonnicę w ciąży na pasach żeby przegrać. Sondaże wyjęte z tylnej części ciała triumfalnie ogłaszają zwycięstwo na luzie. Nie ma o czym gadać, jest pozamiatane
  2. Kilka tygodni do głosowania. Idziemy łeb w łeb. Remis ze wskazaniem na nas. Wygramy, ale nieznacznie czyli jest dobrze. Jest pewna nerwowość, ale uśmiech z twarzy “uśmiechniętej Polski” nie znika
  3. Kilka dni do wyborów. Nie jest dobrze. Pracownie sondażowe wieszczą łomot co było wiadomo od zawsze bo chcą uniknąć kompromitacji. Co robić? Pod dywan! Jedziemy z wyborami prezydenckimi. Już za rok. Wygramy w cuglach! Czajkowski musiałby przejechać zakonnicę w ciąży na pasach żeby przegrać a wielka nadzieja Białych Dorota Gawryluk odbierze głosy temu komikowi i Pinokiowi. I będzie przepięknie. Można się rozejść bo jest pozamiatane. Mamy już prezydenta swojego lada dzień i nikt nam nie wmówi że czarne jest białe

-Gospodarka dołuje. Inwestycje wstrzymywane. A tu słychać jedynie o “złodziejach z suwerennej”. Co ukradli? Radio Erewań. Nie ukradli tylko kupili. Domy dla siebie? Nie. Wozy strażackie strażakom. Pobudowali wille dla siebie? Nie. Ośrodek dla osób skrzywdzonych. Bawcie się dalej

Jeszcze słówko na koniec o autach elektrycznych. Na kokpit bowiem przychodzą mi prócz botów komenty na ten temat. Dziękuję za nie. Dopowiem coś więc w temacie bo mam chwilę czasu jeszcze. Mianowicie czar elektrycznych wozideł prysnął z kilku powodów:

-Cena prądu potrzebnego do przejechania 100 km zrównała się z ceną paliwa. Nie ma żadnych oszczędności z tym związanych. Oszczędności są jedynie jeśli ładujesz z gniazdka choć Bóg raczy wiedzieć ile ta kWh kosztuje obecnie. Zysk się pojawia w momencie jak jest fotowoltaika

-Dotacje zniknęły, ale podobno mają się pojawić na używki z Niemiec. Bez tych dotacji elektryki przestają być konkurencyjne. Są cholernie drogie. Uważam to za grandę. To jest dotowanie ludzi bogatych przez biednych a także Niemców i żabojadów którzy chcą się pozbyć nietrafionych zakupów

-Jest szum informacyjny odnośnie chińskich cacek. Wielu z nas myśli o zakupie takiego czegoś dla bachora, żony czy kochanki. Do 50 tysięcy, jakiś kredycik. No ale nie ma zaplecza serwisowego, nie ma tych aut, nie ma nic. Trzeba poczekać

-Media pełne są tekstów sponsorowanych jak to pięknie się śmiga po Polsce tymi cudeńkami. Są aplikacje, buspasy, ładowarki, jakieś abonamenty. To wszystko jest teorią. A praktyka jest taka, że zasięgi są marne, ładowanie długie, sieć ładowarek kiepska i co najbardziej istotne. Te auta są cholernie drogie

-Żeby nie było że jestem całkiem na nie to powtórzę po raz setny. To jest dobre ale do jazdy po mieście czy wsi. Kupujesz okazyjnie rozbitka za 30-50 tysięcy, wymieniasz co trzeba, ładujesz najlepiej prądem z dachu. Ale nad morze to nie. Najlepiej wsiąść w autobus albo pociąg. Wsiadasz i nic cię nie obchodzi. Jakaś naleweczka albo piwko i obserwujesz jak się Polska zmienia. Amen

Coś wyjątkowego na koniec. Coś do czego będę wracał póki będę żył. Ktoś napisał: “Jeśli nie jest to najlepszy utwór bluesowy jaki kiedykolwiek nagrano to nie wiem co jest”


By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *