Tak mi się skojarzyło że ta wizyta jest książkowym przykładem realpolitik. Polityki opartej na kalkulacji siły i interesów narodowych odrzucającej wpływ czynników ideowych i moralnych. Sprawa ucichła bo ci co wyhodowali tego niedźwiedzia na Wschodzie ubrali się w szaty jego wrogów i głupio im krytykować tych co robią to samo co oni kilka miesięcy temu. Krytykują Orbana w czambuł, ale nasłuchują czy czegoś nie załatwił bo wszyscy tej wojny mają już serdecznie dosyć
-Spotykanie się z ludobójcą i zbrodniarzem wojennym, podawanie mu ręki jest mocno kontrowersyjne. To fakt. Ale zawsze jest jakieś cholerne “ale”
-Jak zakończyć ten konflikt? Ruskie chcą całej Ukrainy, a Ukraina wraz z zachodnim lewactwem pogonić kacapów za Ural. Oni wszyscy żyją w świecie pewnej iluzji i pewnie upłynie jeszcze kilka lat i zginie kilka tysięcy ludzi zanim wyjdą z tych mrzonek
-Relpolitik jest taka że terenów posowieckich typu Krym, Donbas Rosja nie odpuści niezależnie od tego kto będzie na Kremlu rządził i jest raczej niemożliwe żeby Ukraińcom udało się je odbić
-Gruntu pod rozmowy pokojowe nie ma. Warunki Rosjan są zaporowe. Chcą Zaporoże, Mariupol, Chersoń. Prócz tego zakazu wstąpienia Ukrainy do NATO. Tylko że Rosja to stan umysłu i wszystko się może zdarzyć
-Orban jest politykiem węgierskim i zabiega o interes Węgier. Jako negocjator porywa się z motyką na słońce ale żadnej zbrodni nie popełnia. Ma odwagę choćby upomnieć się o prawa swojej mniejszości na Zakarpaciu. Pytam się retorycznie. Który z naszych gagatków upomniał się o polską mniejszość na Ukrainie którzy cudem ocaleli z rzezi wołyńskiej? Owszem, upominają się nieśmiało, ale o pamięć tych co zostali bestialsko wyrżnięci. Jedyne co potrafi obecny szef tej Generalnej Guberni bis to trollować na “X”
-A więc warunki brzegowe stron konfliktu są dramatycznie rozbieżne. Na to nakłada się problem ludobójstwa którego nie powinno się legitymizować. Misja Orbana zakończyła się więc fiaskiem? Nie sądzę. To co załatwił, co się dowiedział nie jest udostępniane opinii publicznej. Idą sprzeczne komunikaty. Jeden że Moskwa chce zakończyć tę wojnę i podpisać cokolwiek choćby po to żeby zyskać czas, a drugi że o żadnych negocjacjach mowy być nie może
Reasumując trzeba powiedzieć że szanse na przerwanie działań wojennych czy rozejm są znikome. Ukraińcy nie zrezygnują z Mariupola ani z dążeń niepodległościowych. Ruskie też nie odpuszczą Krymu ani Donbasu. nadzieją na kompromis jedyną wydaje mi się Trump który mówi to samo co ja od lat. Granicą państw stanie się obecna linia demarkacyjna i neutralność Ukrainy z gwarancjami bezpieczeństwa NATO. Trump powie Zełenskiemu jasno. Jeśli chcecie umierać za Krym to za swoje
Czy jak napiszę że w Moskwie grają fajnego bluesa to zostanę okrzyknięty ruską onucą? Szczerze mówiąc wali mnie to. Zapraszam na chwilkę relaksu i dreszczyk emocji