Tabloid “Fakt” przywalił w premier Szydło sprawą jej syna Tymoteusza. Chyba celnie bo pani premier porusza się w temacie nieporadnie i nie umie tej sprawy zamknąć. Tradycyjnie nie wdając się w polemiki czy nie daj Boże pyskówki przedstawiam fakty i pytania które się nasuwają
-Rok 2017. Tymoteusz przyjmuje święcenia kapłańskie. Jest feta, jest prezes, jest ojciec Dyrektor. Panią premier rozpiera duma
-Dwa lata później syn zamienia sutannę na portki. Dlaczego? Pani premier jak i syn uznają że taka informacja nie należy się opinii publicznej. Jest to sprawa prywatna i wara. Kto docieka albo spekuluje jest straszony sądami
-Czy wiernym nie należy się wyjaśnienie co się stało z ich lubianym pasterzem? Czy polityk aspirujący do najwyższych stanowisk w kraju nie powinien mieć przejrzystego życia rodzinnego?
-Co robi syn byłej premier stało się jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic pisiorów. Powstają domysły że robi coś czego się wstydzą i nie chcą ujawniać. To nie jest zdrowa sytuacja. Po co się z tym kryć, tworzyć kordon z najlepszych prawników żeby strzec wiedzy o tym czy jest romans czy go nie ma?
-Spekulacje trwają bo gęby ludziom nie zamkniesz straszeniem sądami. Czy to coś złego że ktoś zmienił pracę? Czy to coś złego jeśli syn premier się (zakładamy teoretycznie) zakochał? Czy to źle że odchodzi z firmy która mu nie pasuje? Czy pan Tymoteusz jest odważny? Oczywiście że tak. Czy pani premier jest z niego dumna? Gdyby tak było to by powiedziała jak jest. Syn pracuje, ożenił się (bądź nie) i jestem z niego dumna. Koniec kropka. Tutaj milczenie złotem nie jest. Wręcz przeciwnie. Pachnie to dulszczyzną a niepotrzebnie. Polityk nie powinien się bawić w takie ukrywanie swoich problemów rodzinnych bowiem to nie jest sprawa prywatna. Mamy do czynienia z osobami zaufania publicznego. Z księdzem i prominentnym politykiem. Wygląda to nawet zabawnie bo przecież ten chłopak niczego nagannego nie zrobił a ukrywa się go jak jakiegoś przestępcę
-Brudna walka do której używa się jej syna. Przepraszam bardzo. Pisior powinien być jak żona Cezara. Jego rodzina też. Paradoks polega na tym, że syn niczego złego nie zrobił, a pani premier jest święcie przekonana że należy go schować przed światem jak przestępcę. To nie jest fair
-Babcia jeśli pojawia się wnuk to się cieszy i ogłasza to z dumą całemu światu. Nie wiem czy ten wnuk jest, ale widzę jakąś złowrogą zasłonę milczenia wokół tego. Nie interesuj się bo pójdziesz siedzieć. Coś jest nie tak
-Powołano śledczych którzy zwrócili się do USA i Anglii o ustalenie autorów wpisów o romansie Tymoteusza. Chyba zaraz walnę na glebę
Jak widać wymiękam i jako pisior wyrażam nadzieję że pani premier się opamięta i ogłosi choć jedno zdanie typu: Syn ma rodzinę, dziecko (bądź jest kawalerem) pracuje i jest wszystko OK. Nie popełnił żadnego przestępstwa i jestem z niego dumna. Koniec kropka. Jeśli nie to ten smród będzie się za nią ciągnął i będzie synonimem współczesnej dulszczyzny
Reasumując zakulisowa krytyka byłej premier w temacie jest uzasadniona. To jest krętactwo i ukrywanie przed światem odważnej decyzji syna, zamiatanie jej pod dywan. Wyrażam dla niego szacunek i czekam na zamknięcie tematu przez mamę życząc jej wszystkiego najlepszego. Nie wolno jej uwalać bo to człowiek roku 2016. W tymże roku znalazła się na 10 miejscu wśród najbardziej wpływowych kobiet w polityce według Forbesa i na 31 miejscu stu najbardziej wpływowych kobiet świata. Pisiory nie powinny się pozbywać kury która znosi złote jaja. Pani premier się pogubiła i wywalenie jej z kurnika to gangrenowaty pomysł. Amen
Uwielbiam klimaty mistyczne. Chór gregoriański i Nothing Else Matters: Nic innego się nie liczy. Zaufanie, którego szukam znajduję w Tobie. Codziennie dla nas coś nowego. Otwórz umysł na inny pogląd….