Chwilę odpocznę od polityki i trochę prywaty zapodam choć są to problemy dotyczące każdego z nas. Boćki odleciały, wychowały trójkę potomstwa i żadnego z gniazda nie wyrzuciły. Deszczyk sobie polewa, a tu trzeba z autem do przeglądu. Ale jest w sumie sielsko i anielsko i biorę się za napisanie czegoś mam nadzieję sensownego
Tytuł sugeruje że chodzi o krótkie spódnice na ulicach czy bikini na plażach. Otóż nie. Jak wiadomo starzeję się i aktualnie mam inne pokusy. Mianowicie chodzi o sprzęt elektroniczny typu laptop, smartfon, telewizor. Jak wiadomo to wszystko jest ze sobą sprzężone i funkcjonuje pod jednym kontem żeby wujek Google mógł podsyłać różne sugestie i śledzić twoje zainteresowania czy odchyły
Pytanie retoryczne jest takie: Wymieniać komórę czy innego laptopa dopiero wtedy jak się rozleci czy może wcześniej? Są tacy co jadą na kultowej Nokii 3310 i nie chcą słyszeć o innym telefonie. Bez przesady. Ale kiedy wymieniać? Po roku? Po 2 latach? Po 5 latach? To jest uzależnione od stanu portfela choć niekoniecznie. Podpisujesz umowę na abonament i dostajesz telefon gratis. Tylko że to nie jest żaden gratis bo odbijają sobie to w abonamencie
Jest też takie pojęcie jak zużycie moralne na skutek postępu technicznego. Nowe bajery, nowe oprogramowanie, nowe możliwości. Fizycznie masz dobry telefon, dobrego laptopa, ale już jakby przeżytek bo postęp techniczny, bo zamula, bo to, tamto, siamto. Gdzie jest granica kiedy to mówisz: Czas na podmianę? I znów te problemy z logowaniem do konta, to przenoszenie danych, stres. No ale trzeba. I tu dochodzę do owych pokus
Łażę po tych salonach RTV. Media Ekspert na początek. Poniżej 3 tysięcy nie widzę sensownego laptopa. Wychodzę zniesmaczony. Nie ma tematu. Wchodzę do konkurencji. Są promocje po 1500. Na Intelu, na AMD. Fajne cacka, cena już strawna. No ale nie jestem na kupnie bo stary się jeszcze nie rozleciał. I wypuszczam grzeczną młodą laskę. Mówi że AMD lepszy bo się nie grzeje. Nie jestem przekonany o wyższości AMD nad Intelem. W sumie ganz egal. Jest gwarancja, użytkuję delikatnie kilka godzin dziennie. Nie gram. I owa laska mówi mi tak:
Proszę pana mamy promocję i mogę go dać panu za 1000
Myślę sobie: Ja p..lę. Czyżby mój urok osobisty zadziałał? Nie sądzę. Gdybym miał 20 lat mniej to może. A może to jakieś trefny towar? Nie mam pojęcia. Wziąłem. Nie obyło się bez problemów z logowaniem do WiFi. 10 razy się nie zalogował, za 11 już tak. A ten nowy Windows jakiś dziwny. Taka pokusa że bracie się nie oprzesz. Choć poprzedni sprzęt mam po leasingu za 600 i też chodzi. Myślę że 2-3 lata to jest taki optymalny czas na podmianę sprzętu
O telewizorze już pisałem. 65 cali kosztuje 4-8 tysięcy. Ale można kupić za 2 tysiące i jeszcze oddawali 500 na zakupy innych towarów. Co nowe to nowe. Widać to po sterowaniu, jakości obrazu, dźwięku. W sumie ten sprzęt od Chinoli chodzi. Niezależnie od tego czy jest to telewizor czy piła łańcuchowa do gałęzi. Tnie jak brzytew tylko trzeba umieć ostrzyć łańcuch
Prawdę powiedziawszy to ten sprzęt na baterie wchodzi niepostrzeżenie pod strzechy. Kosiarki, piły, nożyce do żywopłotu, wiertarki, szlifieki kątowe, podkaszarki, odkurzacze. Nie wspominając o smartfonach czy laptopach. Samochody na baterie też się pojawiają nieśmiało. Ten skok technologiczny jest przyjmowany jakoś tak bezrefleksyjnie. Pamiętam jeszcze jak dziadek zamieniał wóz z obręczami stalowymi na koła gumowe. A jedynym napędem owego wozu był koń. Na trzech hektarach utrzymywała się duża rodzina. Produkowali wszystko. Od buraków dla zwierząt, owsa dla konia, ziemniaki po mięsko raz w tygodniu z tak zwanego świniobicia. I zapach wędzonej kiełbasy, szynki. To se ne vrati. Może i dobrze bo nie potrafiłbym już tak zap..lać jak wtedy
I muzyka z tamtych czasów. Ponownie Edgar Froese, Peter Bauman i Chris Franke. To jest ponadczasowe i brzmi tak samo dostojnie, porywająco jak wtedy