Rozglądam się coraz częściej wokół nerwowo czy obecny reżim nie narobił jakichś realnych szkód. Czy z placu budowy S-1 nie znikają kopary i potężne ciężarówki? Czy w sklepach ceny nie szaleją, czy pola są zasiewane na nowo po zebraniu plonów? I stwierdzam z poczuciem ulgi że póki co szkody poczynione przez nich jeszcze nie dotarły na prowincję. Wszystko funkcjonuje normalnie. Banki, urzędy, sklepy. Ludzie jeżdżą na urlopy po świecie coraz dalej kiedy to taki Zanzibar nie jest już żadną ekstrawagancją. Można tam lecieć tylko po co? Kluczowe w tej dygresji wydaje mi się to JESZCZE. Partykuła komunikująca że stan rzeczy trwa dłużej niż piszący te słowa się tego spodziewał. Do dzisiaj po prawie 9 miesiącach tych zbrodniczych rządów nie mogę się pozbierać. Jak skuteczne jest kłamstwo, jak łatwo można niszczyć, podcinać skrzydła dużemu krajowi, jak można bezkarnie zebrać największych politycznych zbirów i urządzać polowania na urzędników wedle zasady: Dajcie człowieka a paragraf się znajdzie. Odsyłam tutaj do wpisu z dnia 10 sierpnia “Wieść krzepi” aby uświadomić sobie jakie owoce to zatrute drzewo wydało
Dziwne rzeczy się dzieją też w PiS-ie i do nich się odniosę
-Prezes oświadczył że nie rezygnuje i będzie się ubiegał o następną kadencję bodaj pięcioletnią. Pokazał jednocześnie swojego następcę co wydaje się absurdem skoro ten temat pojawi się najwcześniej za 5 lat. Natomiast nie pokazał kandydata na Prezydenta podczas gdy wybory za 9 miesięcy
-Pojawiają się głosy że jednak prezes ustąpi we wrześniu i zrobi swojego ulubionego Błaszczaka szefem partii. Będzie jakby sterował partią z tylnego siedzenia a raczej ze swojej ulubionej kanapy. Podczas gdy Morawiecki zadeklarował że będzie się ubiegał o stołek prezesa. Wydaje się to być matnią bez wyjścia i pachnie rozłamem. Obaj potencjalni następcy są gwarancją owego rozpadu więc wychodzi na to, że ten twór jest utrzymywany sztucznie przez Kaczyńskiego który skleja coś co się już posklejać nie da
-Morawiecki podobno wchodzi do drugiej tury w cuglach i ma w niej problem. Prezes mówi że musiałby nastąpić cud żeby wygrał. Być może coś racji w tym jest. Chociaż wydaje się że za 9 miesięcy jeśli proces degradacji tej władzy pójdzie tym tempem to zostanie po nich jak mawiał klasyk “Ch..d.. i kamieni kupa” i Pinokio nie jest bez szans. Natomiast prezes szuka jakiegoś “No Name’a” który może nawet nie wejść do drugiej tury albo ośmiogwiazdkowe monstrum wygra w pierwszej turze. Prezes się raczy miotać i nie widzi wyjścia z tej matni. Lud konserwatywny jest mamiony iluzją że oto prezes i jego komisja wyciągną z kapelusza kogoś kto bez racjonalnych podstaw i bez przygotowania wygra wybory prezydenckie. Zrobią szum, krzykną Habemus Papam! i lud to łyknie? Otóż relia są takie że mają jedynie Pinokia i może jeszcze Szydło z kwalifikacjami. Owszem, mogą wystawić sprzątaczkę wedle sugestii klasyka, ale lud głosuje na postaci znane z odrobiną kwalifikacji. Jeśli chcą powtórzyć wariant z Dudą to muszą wytypować kogoś z jego kancelarii. Takie coś raczej się nie uda

-Na dzień dzisiejszy wybory to temat zastępczy. Jest wojna za miedzą, junta dewastuje kraj, idzie zaraza, tracimy suwerenność metodą salami, mamy inwazję “inżynierów z Afryki”, problemy demograficzne i ataki wściekłych macic marzących nie o dziecku tylko aborcji. Kraj opanowały różne zbiry wespół z niedorozwojami i to są realne problemy. Kraj choruje i trzeba go leczyć a nie uciekać do przodu i mamić ludzi olimpiadą za 30 lat
Czas na bluesa. Trzeba się cieszyć każdym dniem, każdą chwilą. Bodaj ten najsłynniejszy ale zrobiony w oszałamiający sposób