Już parę lat temu doszedłem do wniosku że Wielki Troll to jest jakiś problem medyczny. To co proponuje ostatnio to nowa wersja kastrowania pedofilów czyli zawieszenie konwencji azylowej, praw człowieka generalnie. Jeśli nie jest to problem medyczny to oznacza że mamy do czynienia z politycznym leszczem bez obrazy. Nie tak dawno otwierał granice, hejtował pisiorów za mur. Prąd podłączą. Teraz podciera się wszelkimi konwencjami i prawami człowieka. Od ściany do ściany. Prezes Kaczyński z kolei coś konfabuluje o “akcie parakonstytucyjnym”. Co to k..a jest za potworek prawny? Jeśli ktoś olewa ciepłym moczem obecną konstytucję to akt parakonstytucyjny będzie olewał ze zdwojoną siłą. Jeśli natomiast mówi o pisaniu nowej ustawy zasadniczej to łechce moje wybujałe ego bo postuluję to od dawna. Wątpię jednak czy to będą robić bo to wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Popiszę więc o meczu
Oglądanie meczów naszej kadry łączy się ze stresem. Znalazłem na to genialny sposób który polecam. Otóż należy wyłączyć głos, wsiąść na rower stacjonarny albo wejść na bieżnię. Ostatecznie jak nie ma takich gadżetów to można spacerować wokół stołu przy muzyce. Spoglądanie na ekran wtedy nie wiąże się z żadnym stresem ani bólem. W razie jakiegoś samobója czy kiksu drzesz się wniebogłosy: Hela!!! chodź zobacz jakie łajzy!! Przy niedzieli na luzie więc o meczu. Przypominam: Polska-Portugalia 1:3
-Uwagę moją zwróciło dwóch kopaczy: Maximilian Oyedele i Michael Ameyaw. Skąd oni się wzięli? Nie ma już młodych rodaków zdolnych do gry którym trzeba dać szansę? Oczyma wyobraźni już widzę kadrę z samych czarnoskórych. Może i to jest jakieś wyjście. Nasi grać nie chcą to niechże kopią ci z Afryki. Nasi będą siedzieć w studio i pitolić trzy po trzy. Należy też zachęcać nasze dziewczyny aby spoglądały w stronę pigmento-dodatnich bo za chwilę nie będzie miał kto grać w kadrze. Niestety występ tych dwóch należy uznać za porażkę. Kolejna kadrowa wtopa Probierza
-Jest dwóch stałych kopaczy klasy europejskiej i dziewięciu przypadkowych gości zmienianych co mecz. Przecież coś takiego trudno nawet nazywać drużyną. Drużyny nie ma i trudno się oszukiwać. Na mecz z Portugalią przykładowo idzie się po to, aby obejrzeć zjawisko kulturowe pod nazwą Ronaldo i bądź co bądź imponujący stadion. Reszta jest wymownym milczeniem
-Lewandowski kojarzy mi się z Godotem. Czyli nadaremnym oczekiwaniem na piłkę która nigdy nie nadleci. On stoi na boisku i czeka. Zwykły figurant
-Zieliński goni. Nawet czasem strzeli bramkę. Tylko że nie jest to typ zawodnika który pokieruje grą, uspokoi, przytrzyma piłkę, porozstawia zawodników. Robi swoje, ale czasami wygląda jak ten chłop na budowie goniący z pustymi taczkami bo nie ma czasu załadować
-Czas Probierza się skończył. Miał zbudować drużynę a jest zbieranina co mecz to inni. Niby zaczął budować i dalej jest po roku w blokach startowych czyli czarnej dziurze. Se chłopaków testuje. Niech se idzie do trampkarzy i tam szuka talentów
-Po odejściu Glika obrona nie istnieje. Chłopaki może i chcą grać, ale nie ta liga. Zalewski i Świderski wydają się być przereklamowani. Tym niemniej chce się im grać. Nie są jeszcze do końca zdemoralizowani
-Czy można z tej mąki zrobić niezły chleb? Oczywiście że tak. Wprowadzić ich na wyższe obroty i zmienić taktykę. Catenaccio owszem, sporadycznie ale z błyskawicznymi wypadami. Nie że przeciwnik gra nawet na naszym boisku a my się bronimy. Sukces bo nam bramki nie strzelili. Może wyjdzie jakiś fuks typu naszła, zeszła i weszła i już jesteśmy na cokołach. Główny problem polega na tym, że nasze miejsce w szeregu jest zawyżone. Godot nie nadlatuje i notowania pikują w dół
Słuchałem tej bajecznie pięknej suity będąc nastoletnim gówniarzem. Słucham jej nadal spoglądając na mecz. Tak się już nie gra. To już jest klasyka