Uznałem że powroty do czasów młodości są miłe i poszedłem na koncert “Czerwonych Gitar”. Czar wspomnień powiał ze sceny i jestem pod wrażeniem. Ok. 30 znanych melodyjnych przebojów jeden po drugim i bite dwie godziny zabawy. Nie jest to oczywiście to samo kiedy grał Klenczon z Krajewskim, ale grali czysto i z sercem. Ze starego składu ostał się jedynie perkusista Jerzy Skrzypczyk. Tłucze w te bębny tak samo jak tłukł 60 lat temu. Prowadził cały koncert, opowiadał całą historię zespołu bo świętują 60-lecie. Prócz niego gitara elektryczna, akustyczna i basowa. Bisom nie było końca. Owacje na stojąco, świetna atmosfera. Przypomnę te największe hiciory:

Historia jednej znajomości, Płoną góry płoną lasy, Takie ładne oczy, Tak bardzo się starałem, Nikt na świecie nie wie, Matura, Kwiaty we włosach, Barwy jesieni, Anna Maria, Dozwolone od lat 18, Wróćmy na jeziora, Jesień idzie przez park, Biały krzyż, Remedium, Wschód słońca w stadninie koni, Niebo z moich stron

Było też kilka nowszych piosenek, ale one nie mają już takiej siły rażenia i nie wzbudzają takiego entuzjazmu. Ale mają gitarzystę o zacięciu rockowym który wrzuca krótkie aczkolwiek fascynujące wstawki i solówki. Robi wrażenie jeśli kilkaset gardeł śpiewa “Płoną góry płoną lasy w przedwieczornej mgle” albo “Anna Maria smutną ma twarz”

Zacząłem czytać o tych polskich Beatlesach. Okazuje się że u szczytu sławy Klenczon popsztykał się z Krajewskim o dalszą działalność. Zupełnie jak Lennon z McCartneyem czy Gilmour z Watersem i musieli się rozstać. Klenczon założył “Trzy korony”. Nagrał kilka hiciorów, nadarzyła się okazja i poleciał do Chicago. Tam koncertował i zginął w wypadku samochodowym. Krajewski jeszcze długo grał w zespole po czym też odszedł w roku 1997. Komponuje i coś tam nagrywa do dzisiaj, ale jakby w cieniu dawnej wielkości. Jakieś problemy prywatne spowodowały że też wylądował w USA. A Skrzypczyk dalej to ciągnie sam. Dobrał sobie trzech adeptów i święci 60-lecie. W każdym razie należy uznać że Krajewski z Klenczonem to byli najlepsi polscy songwriterzy. Próbowano ich pociągać za język jak się pisze hiciora, ale zdaje się nikt się niczego nie dowiedział bo jakie hiciory piszą dzisiaj każdy widzi. Jest to umiejętność warta miliony dolarów

Na Spotify najpopularniejsze są Kwiaty we włosach, potem Historia jednej znajomości” i Płoną góry płoną lasy. Piosenka napisana ponoć w byłym ZSRR. Na koniec dwa krótkie dowcipy Skrzypczyka: Normalnie bocian przynosi dziecko ale perkusistę dzięcioł. Na bankiet zapraszają zespół i na ogół perkusistę też. Zanućmy więc owe “Płoną góry płoną lasy” wraz z tą kochaną naszą Armią Janosika

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *