Sprawa kawalerki Nawrockiego już kończy swój żywot. Problem jest szerszy i jara jeszcze opinię publiczną więc parę uwag. W Biblii (Mat. 7: 3-5) piszą tak:
A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.
Mamy tutaj klasyczną ilustrację tej przypowieści. Drobne wady i nieścisłości u bliźniego bez poczucia świadomości że sami dopuszczają się poważnych uchybień. Funkcjonariusze rządzącego reżimu nie zdają sobie sprawy jaka przepaść jest między uchybieniami Nawrockiego w sprawie kawalerki a wyczynami Bodnara, Trzaskowskiego, Hołowni i tych wszystkich czyścicieli kamienic po tamtej stronie. Będąc w amoku kampanijnych uniesień nie odwracają głowy i nie zauważają że cedzą komara a połykają wielbłądy. Wypinają pierś do orderów radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli w jakiejś dobrze płatnej ordynarnej szczujni
Jest dokładnie tak jak pisałem. Wejście przez nich na boisko o nazwie “mieszkania i transparentność” świadczy o braku myślenia dalej niż jeden krok do przodu czyli upośledzeniu w stopniu lekkim a także poczuciu bezkarności. Im się nie mieści w pale że jakieś poważne medium może zapytać o nieruchomości i kwity na nie u Tuska, Bodnara, Hołowni czy setki innych “deweloperów” z ich stajni
I ten świat Franza Kafki. Debatują nad nieszczęśnikiem z którego zrobili pariasa i z igły widły. Bo niby jakie są stawiane zarzuty? Są święcie przekonani że lud to kupił
Panuje przeświadczenie że sprawa drobnych niejasności Nawrockiego go pogrąży. Trumpa takie sprawy nie tylko nie pogrążyły ale dodały mu splendoru. A największym dowodem na to, że oszustwo jest skuteczne jest sam Wielki Troll. Wystarczy jedynie nie otwierać gęby na zarzuty. Modus operandi jest prosty jak budowa cepa. Nie odzywać się na temat belki we własnym oku a pitolić o źdźble w oczach pisiorów. Ale jak mawia klasyk: Do czasu panie. Do czasu
Na temat polsatowskiego MBTM złego słowa nie powiem. Jest to wysiłek organizacyjny i daje szanse zaistnienia dla wielu kapel. Niestety reguła jest prosta. Jak coś mi się spodoba to jest gwarancja że zginie w tłumie. Ale jak wiadomo jestem już stary a Mieczysław Fogg dawno już umarł. Jedna kapela mnie ujęła i może jeszcze te Jakuby. Przyznajmy że śliczne to jest ale bez szans bo to są czasy preferowania bezguścia. Nie da się tutaj wziąć na litość ani zrobić z 10-letniego dziecka diwy. Dziecko i ciężki song o nieszczęśliwej miłości. To się nie klei. To nie jest konkurs karaoke dla dzieci. A jeśli już to każdy wiek ma swoje prawa. Bułecka i spółka? Pisałem że mogliby być lepsi. Dziś napiszę że mogliby być gorsi. Powiem więcej. Na tle prowadzących jawią się całkiem inteligentnie ale nie podzielam na ogół tych uniesień na granicy szczytowania