Prawdą jest że znamy się już wszyscy jak łyse konie i wiadomo co kto napisze zanim stuknie w klawiaturę. W związku z tym się zastanawiam czy w ogóle warto stukać. Ale też wiadomo że muszę bo inaczej się uduszę. Więc informuję dla formalności że dnia 1 czerwca pójdę i zagłosuję na Nawrockiego. Im bardziej zaciekłe będzie to szczucie na niego od rana do nocy w gebelsowskich mediach tym chęć oddania głosu będzie większa. Odmawiam udziału w tej brudnej kampanii. Jestem z tych co pełzać w mule nie chcą jak śpiewała Budka Suflera. Zresztą jest ogrom innych spraw które mnie równie skutecznie absorbują. Popiszę o autach elektrycznych z praktycznego punktu widzenia bo jak wiadomo sprzedałem Nissana Leafa a wpadł mi w łapy Hyundai Inster i jestem pod wrażeniem

Baterie litowo-jonowe to rzeczywiście rewolucja na miarę koła. Naukowcy którzy dostali Nobla w 2019 roku to są bodaj najbardziej godni wszelkich wyróżnień fachowcy. Od smartfonów, laptopów, kosiarek po auta a nawet TIR-y weszło to pod strzechy. Bezprzewodowe gadżety opanowały świat

Izera poległa z prostego powodu. Nie wyważa się otwartych drzwi. Po prostu bierze się jakiegoś nowego elektryka, rozbiera na części pierwsze, produkuje to samo, zmienia jedynie logo na masce i sprzedaje jako swoje. Mamy fabryki więc po co zaczynać od trawnika? Nie jesteśmy w stanie konkurować z tymi gigantami

Rewolucja trwa jakby obok tych kłótni o kawalerkę. Zasięg Leafa to było 100 km w lecie a w zimie 70. Inster spokojnie robi 400 km na jednym ładowaniu. A ładowanie na dobrej ładowarce trwa pół godziny. I tutaj ciekawostka. Można ładować w garażu mocą 1,3 kW przez 40 godzin! albo 2,1kW przez 24 godziny. Można większymi mocami, ale nie warto bo może wybić bezpiecznik jeśli jeszcze załączy się pralkę czy czajnik

Auto jest praktycznie bezobsługowe. Nie ma rozrządu, olejów, EGR, ani rury wydechowej. Jest jedynie zbiornik spryskiwacza. To jest kolejna rewolucja

Zauważalny jest postęp w gęstości gromadzonej energii. Smartfon o pojemności 6000 mAh jest lekki jak piórko a auto z baterią 50 kWh jest niewiele cięższe od spalinowego odpowiednika. Ten segment rynku samochodowego rozwija się bardzo szybko. Tylko że to ma być ewolucja a nie rewolucja jak proponuje lewactwo

Ciekawy i stale udoskonalany jest system odzyskiwania energii. Hamuje się nie poprzez zaciskanie klocków na tarczy ale generatorem który energię z wytracania prędkości zamienia na prąd i ładuje baterię. Siłę hamowania a zarazem moc ładowania reguluje się łopatkami przy kierownicy

Koszt jazdy czyli ilość kWh potrzebna na przejechanie 100 km. Normalnie ok. 15 kWh, ale udało mi się zejść poniżej 11 kWh. Czyli ok. 11 zł przy założeniu że kWh kosztuje 1 zł. Konia z rzędem temu co określi ile kosztuje obecnie kWh. W ładowarkach to podobno 1,5-3,5 zł. Nie ma tutaj szału. Ale przy cenie 50 gr. jest dobrze. Fotowoltaika? Jeśli ładowanie trwa 24 godziny to zysk jest marny bo słońca obecnie nie ma a jak jest to realnie sensowne do 8 godzin

Tyle. Kończy się ten paskudny chłodny czas. Jestem pewien że zaświeci dla nas słońce po 1 czerwca. Wyjątkowo zimny maj. Czyż Kora z Markiem nie trafili tu w sedno sprawy? Miłość jest piękna

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *