Jestem przerażony mordem dokonanym przez księdza w Tarczynie. Na podstawie doniesień medialnych widzę taką oto chronologię zdarzeń
–Poszkodowany czyni darowiznę na rzecz Kościoła a raczej księdza Mirosława. Darowizna obejmuje nieruchomość a ksiądz się zobowiązuje do opieki nad nim
–Jadą na przejażdżkę autem księdza. Na wyposażeniu auta ksiądz ma siekierę i kanister z benzyną. Jak wiadomo jest to standardowe wyposażenie bryki wielebnego
–Dochodzi do sprzeczki. Prawdopodobnie o mieszkanie które miał ksiądz zapewnić pokrzywdzonemu i coś jest nie tak. Co łączy tych dwóch osobników? Nie wiadomo
–Ksiądz wali w głowę poszkodowanego siekierą, oblewa go benzyną i jeszcze żywego podpala. Następnie odjeżdża z miejsca zdarzenia
-Wielebny zostaje zatrzymany i słyszy zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem
–Za księdza przeprasza jakiś przerażony warszawski purpurat
–Wychodzi obrońca księdza Mirosława i mówi że będą pisać zażalenie bo go aresztowali na trzy miechy niesłusznie. Sprawa jest bowiem złożona. Będą wnosić o kaucję. Ksiądz proponuje jakąś kwotę. Wyrazi skruchę, zapłaci parę tysięcy i po sprawie
Tyle. Jak mówi stare porzekadło nóż się w kieszeni otwiera a raczej pistolet odbezpiecza. I jest wielce prawdopodobne że go wypuszczą, będą sprawę badać i chuj
Wisienka na torcie twórczości Ozzy’ego i spółki na niedzielę. Jakby odpowiedź na Imagine Lennona