Odniosę się do dwóch tekstów o autach elektrycznych. Jeden na GW gdzie gość ubolewa że Polska stanie się spalinowym skansenem Europy bo Tusk jako koniunkturalista wyczuł skąd wieją wiatry i odwołuje reformę. Drugi jest na Rzepie”. Tam z kolei ubolewają bo UE nie ma spójnego planu elektryfikacji aut. Słowem The Weeping Song
-Polska skansenem spalinowym. I co z tego? Mamy być bardziej papiescy od papieża? Ja jestem dumny że nie idziemy jak te owce za szalonym przywódcą do rzeźni. Wolność to zupełnie coś przeciwnego niż takie ślepe podążanie za stadem
-Pachnie to ocieplaniem wizerunku Wielkiego Trolla który podobno zabiega o nie wprowadzanie podatków na starsze auta przywożone z Zachodu. Niby krytyka ale podprogowe chwalenie. Miłość może być wyrażana w sposób yntelygentny
-Posługiwanie się pojęciem “samochodowa starzyzna”. Przy czym nie określają gdzie jest granica między starym a nowym autem. Między wierszami można wyczytać że trzylatek to już stare auto. W mniemaniu lewactwa leming ma iść do salonu i kupić se nowego elektryka. Inne ruchy są niewskazane i podlegające krytyce a nawet hejtowi
-Czepianie się aut powyżej 10 lat że starzyzna staje się irytujące. Trzeba zobaczyć przeciętną 10-letnią BM-kę czy Toyotę a jeden z drugim zje własny język
-Co się przywozi z Zachodu? Wedle moich obserwacji są to głównie auta francuskie do 10 lat lekko poobijane które się za parę stówek wybigluje. Już się nie klepie. Kupuje gotowe elementy. Przebieg do 100 tysięcy czyli do jazdy
-W oczy kole to, że setki tysięcy używek kupuje pospólstwo i jeździ. Zobacz jeden z drugim jakie ciule. A te starsze popychają Ukraińcom
-Czy odbiegamy średnią aut od Francuzów, Włochów, a nawet Niemców? Wątpię. A jeśli tak to co z tego?
-Lewactwo uporczywie zestawia nas z Niemcami. A jak jest z elektromobilnością na Ukrainie, Białorusi, Słowacji? Zresztą to jak Helmuty przechodzą na elektryki dupy nie urywa i nikt się ich nie czepia
– Czemu w Norwegii 95% sprzedawanych aut to elektryki a w Polsce 6%? To stare dane. Bo tam zachęcają do zakupów a nie zmuszają. Tam dojście do obecnego stanu trwało 15 lat. Czy musimy podążać jak te ćmy do świecy? Przecież to może iść drogą rynkową. Zmuszanie powoduje efekt odwrotny od zamierzonego. Czy nie dociera do lewactwa to, że obywatela nie stać na luksus auta elektrycznego? Przecież bazowanie na jednym elektryku w rodzinie w obecnych warunkach jest niekomfortowe
-W 2035r tylko elektryki w sprzedaży? No nie. Już wiedzą że to się nie uda. idzie krótki aczkolwiek dosadny komentarz: Wyp..lać
-Toyota poszła w wodór i zdaje się że to nie wypali. Jest on produkowany z gazu ziemnego i już samo w sobie to jest bez sensu bo można jeździć na tym gazie. Natomiast produkcja z wody jest karkołomnie energochłonna czyli droga. Chyba że znajdą jakąś nową technologię. I kłopoty z butlami, instalacjami. Moim zdaniem to się nie uda. Elektromobilność zwycięży
-Walka ze smogiem jest czymś dobrym i szlachetnym bo nikt nie chce się zanurzać w czarnym dymie z rury wydechowej czy z komina. Natomiast to pitolenie o szkodliwości CO2 uważam za ściemę. Gdzie się podziała dziura ozonowa?
-Chinole przejmą cały rynek aut? Nie sądzę. Są Japońce, Koreańce i Niemcy. Czasami ogarnia mnie przerażenie że cały osprzęt w domu od wiertarki po telewizory, telefony po auta staje się chiński a czasami się cieszę że za nieduże pieniądze mogę sobie kupić niezły sprzęt. Polityka bezczelnego kopiowania zachodniej myśli technicznej przynosi im sukcesy. Ba. Obecnie stać ich już na swoje innowacje. Przykładowo jeśli BMW wprowadza półki z ładowaniem indukcyjnym telefonów to oznacza że u Chinoli czy Koreańczyków to standard już
A więc jedźmy. tym co tam każdy ma. Kochanie źle się czujesz? Ja walczyłem ze stresem. Dlaczego nie wyjedziemy dziś wieczorem? Załóż swoją ulubioną sukienkę i jedźmy. W noc, w światło jedźmy. Włącz starego bluesa i niech wszystkie nasze kłopoty znikną…
Let all our troubles be gone!!!!!!!!!!!!!!!