Z politowaniem patrzę na obecne osiągi mojej instalacji fotowoltaicznej. Nie wypada mi robić za malkontenta bo chodzi to już równo 6 lat i mogę powiedzieć że mi się to już zwróciło. W przeciągu tych sześciu lat wyprodukowała ponad 37 MWh. Tym niemniej zderzenie teorii z praktyką jest brutalne i z takim samym politowaniem patrzę na tych wszystkich “ekologów” roztaczających wizję zastąpienia węgla panelami i wiatrakami. Otóż trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie. Nie da się

Obecnie w grudniu wyprodukowało mi to 80 kWh czyli tyle co nic. Instalacja niemała bo 6,6 kW. Tego po prostu nie ma. Pompa ciepła chodzi na okrągło i “ciągnie” ok 2kWh non stop. Żeby naładować auto potrzeba 40 kWh przynajmniej raz w miesiącu. Jest pralka, czajnik, kuchnia indukcyjna. W listopadzie też kicha była a styczeń zapowiada się jeszcze gorzej. Można śmiało rzec że przy takim zapotrzebowaniu tego po prostu nie ma

Uczciwie trzeba powiedzieć że Tauron sobie radzi w tej skomplikowanej sytuacji. Notorycznie mi wyłączało falownik w czasie dużego nasłonecznienia bo napięcie w sieci przekraczało 252V. Obecnie jest spokój. Odbierają ten mój nadmiar energii i zasilają to wszystko jak instalacja nie produkuje. Pobierają za to 20% prowizji co wydaje mi się przyzwoite. Podobno już takich umów nie podpisują. Tym niemniej obecnie jest to bezużyteczna kupa złomu na dachu

Magazyn energii. Przyjechał fachowiec i w kilku zdaniach wybił mi to z głowy. Przy takim zapotrzebowaniu musiałoby być ok 100 kWh co jest wartością niebotyczną i za drogą. Po co jak Tauron mi magazynuje? I co magazynować jak słońca nie ma a co za tym idzie kilowatów też nie ma

Zwiększyć ilość paneli? Falownik już jedzie na maksa, trzeba byłoby go wymienić. Przekrój kabli marny i kłopot ze zgłaszaniem, a przekroczenie 10kW spowoduje zwiększenie prowizji do 30% bodaj. Czyli matnia

Synchronizowanie rzetelnego dostawcy energii całodobowo jakim są elektrownie konwencjonalne z tymi kapryśnymi które od czasu do czasu coś tam dorzucą jest niezwykle trudne i to jest chyba cud że to jeszcze się kręci. Próbkę tych kłopotów które nas czekają obserwowaliśmy w Hiszpanii

Wniosek może być tylko jeden. Poważne państwo musi mieć zabezpieczone stabilne moce mogące zaspokoić zapotrzebowanie kraju w energię elektryczną w każdej sekundzie przez okrągły rok. Wiatraki i panele to nie są stabilne moce i nie powinny być uwzględniane w bilansie energetycznym. Najlepszym wyjściem byłoby stworzenie alternatywnej sieci z tych dopustów bożych. Kiedy zawieje wiatr albo zaświeci słońce można byłoby sobie doładować auto i nie byłoby tego bałaganu w sieci. Elastyczność kotłów węglowych jest żadna. Nie potrafią się co chwila załączać i wyłączać bo akurat słońce zaszło czy wzeszło

Ostatnio głośno się zrobiło bo coś drgnęło w temacie elektrowni atomowej. Realnie być może za 10 lat powstanie pierwszy blok. Sumarycznie ma być 3,7GW mocy. Zapotrzebowanie w kraju jest ok 30GW. Skąd wezmą resztę jak pozamykają elektrownie konwencjonalne? Biomasa to margines, marna kaloryczność. Gaz od Amerykanów czy z Norwegii? Nie żartujmy. Bazowanie na dostawach energii z drugiej półkuli?

Mamy bezpieczeństwo energetyczne bo nasi przodkowie pobudowali solidne elektrownie które obecnie są skazane na powolną agonię przez tych sabotażystów. I pewnego mroźnego poranka się obudzimy i nie będzie prądu. Bo wiatr nie wieje ani słońce nie świeci. Zresztą u nas słońce nie świeci zimą prawie wcale. I nawet nie będzie można zobaczyć w tiwi jakiegoś Hałabały apelującego o cierpliwość: Drodzy przyjaciele prognozy są optymistyczne. Wkrótce zawieje i będzie jak dawniej. Będzie prąd i będzie przepięknie

Na Business Insider piszą że powstaje nowa olbrzymia farma fotowoltaiczna na Śląsku. Dostali pieniądze z KPO. To wszystko fajne jest tylko że tym nie zapewnią zasilania. To nie jest danie główne. To jest deser mający niewielkie znaczenie w kontekście całodobowego funkcjonowania organizmu

Obserwuję jak wiara w OZE umiera na świecie. W Polsce jeszcze nie bo odsetek nieuków jest tu chyba większy. Tu dominują epigoni tych z Zachodu. A wystarczy popatrzeć na ten obrzydły wschód. Tam nie mają żadnych problemów. Ilu jest takich co są święcie przekonani że można zastąpić węgiel panelem? Ludzka naiwność nie zna granic

Oczywiście byłbym pierwszy do zamykania kopalń i elektrowni konwencjonalnych gdybym miał to czym zastąpić. Ale nie ma czegoś takiego i tą brutalną prawdę trzeba sobie uświadomić. Teraz kiedy idą święta ta banda durni robi obfite zakupy i składają sobie obłudne życzenia. W tym czasie ktoś musi tyrać w elektrowni czy w kopalni żeby zapewnić im prąd. Owszem, gdyby oni się nie odzywali to nikt by się ich nie czepiał. Ale oni nas prowadzą prostą drogą do blackoutu. Te ich tabelki ile prądu z OZE nie są warte funta kłaków. Taki gówniany prąd to niech oni se użytkują i patrzą w niebo kiedy zawieje wiatr albo zaświeci słońce. Ja bym ich pogonił na jakąś wyspę, postawił wiatrak i niech se czekają na wiatr.

Jak widać kraina łagodności to nie była, ale kolęda z Coventry złagodzi te obyczaje. Czas więc na chwilę piękna

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *