Odniosę się do wypowiedzi dwóch magików: Zełenskiego i Hołowni. Mam bowiem wrażenie że ci dwaj żyją w jakiejś innej rzeczywistości
Zełenski mówi mniej więcej coś takiego: Dokument jest gotowy. Jest porozumienie amerykańsko-ukraińskie o gwarancjach bezpieczeństwa gotowe do ratyfikacji. Gwarancje gospodarcze ma dać akcesja do UE w 2027 roku. Po czym dodaje że konieczne jest zachowanie integralności kraju czyli nie oddadzą Rosjanom nie tylko Donbasu ale nawet jednej piędzi ziemi. Spójrzmy na sprawę poważnie
–Rozmowy na temat tego co po wojnie są czysto teoretyczne czy jak kto woli akademickie. Zełenski więc zakłada że albo Ruskie wycofają się z Donbasu i pozostałych zajętych terenów dobrowolnie albo zostaną wyparci siłą. Oba warianty wydają mi się przy całym szacunku opowieściami z mchu i paproci
–Trzeba powtarzać do znudzenia. Jeśli pokój to jedynie na bazie obecnej linii frontu. Rosjanie jak widać nie są tym zainteresowani bo chcą Kupiańsk, Słowiańsk i cały Donbas. Tylko że są to twierdze znakomicie ufortyfikowane. Będą gadać wtedy jak Ukry wycofają się z całego Donbasu dobrowolnie albo ich wyprą. Nie ma podstaw do jakichkolwiek rozmów pokojowych. To co się dzieje to jedynie wyloty negocjatorów na wakacje do ciepłych krajów. A opowiadanie o postępach rozmów to robienie wody z mózgu gawiedzi
–Trzeba przyjąć do wiadomości brutalną prawdę że Ukraina nie wejdzie do NATO z kilku powodów. Zresztą NATO się wali na naszych oczach w zawrotnym tempie. A wejście Ukrainy do UE też jest mało realne. Ten sojusz też się rozlatuje a wielu z nas rozważa już wyjście i jest za uwolnieniem się z tego skorumpowanego gniazda żmij. Po Mercosur ukraińskie latyfundia na czarnoziemach załatwią nasze rolnictwo na amen
–Krótko mówiąc Zełenski pitoli o jakimś przełomie i dowodzi że żadne negocjacje go nie interesują. Interesuje go zachowanie integralności co brzmi jak ponury żart. Opowiadanie o integralności terytorialnej oznacza że chcą walczyć i będą dalej walczyć o każdą piędź ziemi do ostatniego żołnierza. Co można rzec w takim przypadku? Szczęść Boże. Tylko niech nie oszukują całego świata że są zainteresowani kompromisem pokojowym i dogadaniem się z Rosjanami
Hołownia. Opowiada o “prywatyzacji ugrupowania”, straszy opuszczeniem ugrupowania które sam założył, jednoczeniu wrogich obozów, piekle i chaosie dobrych ludzi. Nie rozważa wyjścia z koalicji. Mówi o programowej samozagładzie, wojnie domowej
–Czytam to wszystko na portalu polsatnews.pl i się zastanawiam o czym ten biedny człowiek którego Bóg już dawno opuścił mówi. Przecież przykleił się do rządzącego reżimu, nie zamierza wychodzić z koalicji, jest mu tam dobrze to o co chodzi? Podobno wszyscy tam tak chcą więc o co biega? Trzepie kasiorę i bełkocze jakby mu ktoś pięty podpalał. O co mu k..a chodzi? Nie mam pojęcia. Jest to bełkot jakiego świat nie widział
–Walka o schedę. Założyć partię, zebrać sporą liczbę członków i sympatyków i zostawić ich w połowie kadencji na lodzie to jest mistrzostwo świata w robieniu ludzi w ciula. Ale to jest jeszcze pikuś. Po odejściu widząc że sprawy idą w innym kierunku niż się spodziewał mówi że wraca. Kompletny rozgardiasz. Ogłosić nowe wybory? No nie. Dostaje jasny sygnał: Szymek wyp..laj
–Do II tury przechodzą dwie kobiety. Jedna chce pozostać w tym bezprawiu i lizać tylną część ciała satrapy a druga chce się postawić. Jest dym i zamieszanie chociaż to są normalne dylematy podlegające weryfikacji wyborczej. Mimo wszystko widać tam potencjał na wyjście z tej matni. Czarnek dobrze kombinuje i podobno jesteśmy już blisko zakończenia tego horroru. Pełczyńska-Nałęcz premierem rządu wspieranego przez pisiorów i Konfę. Cóż. Pomarzyć można. Życie niesie niespodzianki raz przykre a czasem radosne. Szczęść Boże
Ech, kiedyś to grali. Opowieść o pewnym potworze adekwatnie