Od paru lat się zastanawiam jak to możliwe że pellet czyli trociny klejone jakimś spoiwem jest eko natomiast drewno palone w kominku jest już jakby mniej eko a nawet wcale. Jakiś fachowiec próbował mi tłumaczyć że pellet jest niemiecki a drewno z polskich lasów karczowanych złodziejsko i nieekologicznie. W związku z tą ideologią lud pracujący miast i wsi przerzucił się w dużej części na pellet aby być eko i trendy. Czyż oni wszyscy nie są szurnięci nie obrażając nikogo? W związku z powyższym dam głos bo słyszę lament że we wiosce pelletu ni ma
–Każde paliwo jest znośne póki nie ma siarczystych mrozów. Pompy ciepła chodzą, ciągną prąd wprawdzie ale zwłaszcza przy fotowoltaice to wszystko jest strawne. Zużycie gazu też jest spore przy temperaturze około zera ale da się z tym żyć. Pellet czy drewno w kominku spala się w sporych ilościach, ale jest znośnie. Dramat zaczyna się gdy temperatura spada poniżej -10. Paliwa ubywa w zastraszającym tempie. Liczniki prądu, gazu szaleją a drewna czy węgla ubywa niepokojąco dużo. Dziękować Bogu to było tylko kilka dni i głównie na północnym wschodzie. Nas na południu natura potraktowała łagodniej. Czym więc palić? Jak obserwuję pali się wokół głównie gazem, groszkiem węglowym bo robią fajne piece, kominki, pompy ciepła ale tylko ci co mają fotowoltaikę. To są nowości i są różne głosy na ten temat
–Dziadek palił drewnem. Hałdę drewna narąbał zawsze przed zimą i palił pod tak zwaną blachą. Ojciec palił węglem. Całą zimę chodził umorusany bo komin nie ciągnął jak trzeba. Ja paliłem groszkiem węglowym i ostatnio przeszedłem na pompę ciepła i nie wiem co z tego wyniknie. Na razie nie jest źle bo se dogrzewam tym i owym. To jest rewolucja, wygoda ale to kosztuje
–Pelletu we wiosce ni ma bo ilość surowca czyli trocin jest niewielka. Odpady z tartaków czy innych stolarni są wykorzystywane w dużej części przez pracowników a przerabianie drewna na trociny nie mieści się w kategoriach zachowań racjonalnych. Po prostu lepiej to drewno wysuszyć i palić nim a nie tracić energię i czas na robienie trocin, klejenie, prasowanie, workowanie.
–Kaloryczność pelletu jest marna i dużo mniejsza niż węgla. Żeby ogrzać dom trzeba go prawie dwa razy więcej niż węgla. Więc jest przy tym dwa razy więcej roboty. Jak mawiają starzy górale to jest daremny futer. Albo jak kto woli szkłem tyłka nie podetrzesz. A najwięcej do powiedzenia mają ci co siedzą w blokach w ciepełku z węgla i pitolą o ekologii. Co to za ekologia palić wiórami z drewna sklejonymi jakimś świństwem? Przecież po stokroć lepiej wysuszyć ten kawałek drewna i wrzucić tak po prostu do kominka
–Sprawa jest prosta. Mamy spore zasoby drewna i jest jeszcze węgiel. Ten gaz z Ameryki i Norwegii póki co jest, ale może być z tym różnie. Prąd jest z elektrowni na węgiel i to daje względne bezpieczeństwo. No ale to kosztuje i trzeba się w tych warunkach odnaleźć. Na dzień dzisiejszy najbardziej opłaca się siedzieć w bloku, płacić czynsz 400 zł i nic cię nie obchodzi. Albo mieć dostęp do taniego drewna kominkowego. Przy obecnych cenach eko-groszku też można żyć. To jest kaloryczne i jak wrzucisz łopatę to trochę ciepła jest. I nie obchodzi cię zmowa cenowa pelletu którym chałupy nie dogrzejesz
–Wnioski są proste. Pompa ciepła fajna rzecz tylko trzeba ją wspomagać w razie silnych mrozów jakimś kominkiem czy piecem na węgiel żeby nie pójść z torbami. Gaz jest drogi ale wygoda ogromna, czystość i ekologia. Te opowieści o CO2 to zawracanie dupy. Kominek fajna rzecz ale jest z tym sporo roboty. Drewno też drogie, ale jak to na wsi. Wytniesz jakieś drzewo choćby owocowe i masz parę dni ciepełka z tego. Pellet to moim zdaniem nieporozumienie. Chyba że śwagier robi to w swoim tartaku i daje za flaszę parę worków. Najczęściej bywa tak że leśniczy mówi: Idź se tam pozbieraj te kawałki w lesie i mi posprzątaj. A najlepiej siedzieć w bloku z czynszem 300 zł i mieć wszystko w dupie. Pyskować na węgiel i przyklejać się do asfaltu. Żal mi jedynie tych samotnych matek które nie dają rady z węglem albo z kredytem na pompę ciepła i opłatami za prąd. Już lepszy gaz albo iść do bloku
–Ostatnio byłem w Krakowie z kumplem który się rozgląda za mieszkaniem. To jest katastrofa. Z czterema stówkami nie ma tam czego szukać. Jakaś dziupla 20m2 w slumsach gdzie zaparkowanie auta graniczy z cudem. Gdzie ci młodzi mają uwić sobie to swoje gniazdko? Na wsi jest inaczej. Jakaś działka od starych, gustowny projekt wedle marzeń, szwagier murarz i jedziemy z tym koksem. I powstają cacka że zazdrość bierze.
Tyle. Zasada jest banalna. Najpierw się myśli a potem robi. Opowieści że trzeba płacić za prąd przy pompie ciepła albo za gaz przy ogrzewaniu gazowym są słabe. Ja na nich nie głosowałem a ci co głosowali muszą dostrzec swój błąd. Jestem zdania że mimo wszystko powinniśmy się kochać. Jazda tylko na bluesie. Dzięki niemu nasze stopy stąpają po ziemi jak śpiewa Snowy White