Rozczulił mnie tekst na “Business Insider” o wiatrakach. Piszą że pieniądz zainwestowany, wszystko podłączone tylko wiatru ni ma. Styczeń paskudny, a luty jeszcze gorszy. Fotowoltaika jeszcze gorzej. Słońca przez dwa miesiące nie było prawie wcale a do tego panele przysypał śnieg. Jak żyć? Elektrownie konwencjonalne są systematycznie likwidowane i ciężar produkcji jest przenoszony na OZE. Wiatraki kręcą się efektywnie niecały tydzień w miesiącu i jak się tu cieszyć z uzyskanych MWh? Przecież tak naprawdę to one są guzik warte. Biznesplany idą się czochrać
Co nadrobiło spadki z OZE skoro Solorz zamknął elektrownie na węgiel i jest z siebie dumny? Oczywiście import i elektrownie gazowe. Rosną jak grzyby po deszczu. Tylko że teraz po ataku na Iran gaz drastycznie podrożał. Węglowi dowalili ETS i tak jest tańszy od gazu. Wnioski?
–Wiatraki to zabawa dla chłopców w krótkich spodenkach. Trochę zimy obnażyło ich nieuctwo, brak wyobraźni i naiwność. W czasie największego zapotrzebowania na energię zostawiliby nas na łaskę wiatru i słońca którego akurat było jak na lekarstwo
–Fotowoltaika to fajna zabawa i można tym się od czasu do czasu wspierać. Ale skazywanie się na te źródła energii to prosta droga do blackoutu i katastrofy nawet jeśli są magazyny energii
-Gaz sprowadzany z rejonu zatoki Perskiej jest obarczony ogromnym ryzykiem i trudno wiązać z nim jakieś długofalowe plany. Gaz z Ameryki czy szelfu norweskiego też tani nie jest i nigdy nie będzie a co za tym idzie prąd na bazie tego gazu też jest i będzie drogi
–Przyszłość energetyki jest wiązana z fuzją jądrową czyli procesem łączenia jąder deuteru i trytu jak to się dzieje na Słońcu. Niestety jest to melodia przyszłości bo mamy do czynienia z temperaturą rzędu 100 milionów stopni. Wątpliwe jest uruchomienie takich agregatów w najbliższej przyszłości aczkolwiek można w to celować bo mamy stabilną sytuację
–Poważne państwo wspiera tylko stabilne źródła prądu jak elektrownie węglowe, wodne, atomowe, na biomasę, gaz. I łapy precz od węgla jeśli nie ma się alternatywy. Obecnie można już mówić o sabotażu za który kiedyś karano karą śmierci. Obowiązkiem państwa jest zapewnić obywatelowi stabilne zasilanie a nie skazywać go na ryzyko pogodowych kaprysów
–O budowie elektrowni atomowej w Polsce można napisać książkę i byłby to hicior. Budują od bodaj 50 lat i są w punkcie wyjścia. Za to ochoczo likwidują elektrownie konwencjonalne i kopalnie. Zostajemy z wiatrakami i zapewne przyjdzie nam modlić się o wiatr i trochę słońca
–Moce zainstalowane a realna produkcja prądu to są dwa różne światy. Jeśli przykładowo moc instalacji jest 6kW to taka produkcja występuje ledwie kilka godzin w roku jeśli nie kilka minut. Większość czasu w roku to albo noc, albo półmrok, albo gęste chmury, albo śnieg przywalił. To jest zabawka dla hobbystów a nie dla poważnego państwa. Wpinanie tego do sieci powoduje jedynie zakłócenia a nie wsparcie. Już o mocy biernej nie wspominając. Państwo musi zapewnić ok 30 GW stabilnej mocy każdego dnia i każdej nocy. Nie powinno się w tym bilansie uwzględniać tych gównianych źródeł które są a za chwilę ich nie ma
–Trzeba powtarzać do znudzenia tym nieukom. Mamy stabilne zasilanie w sieci tylko i wyłącznie dzięki elektrowniom konwencjonalnym zbudowanym przez naszych przodków. I póki nie powstanie jakaś poważna alternatywa łapy precz od tego. Wiatraki na morzu, lądzie czy panele to nie jest żadna alternatywa. To jest ściema nawet z magazynami energii. Eksperyment na żywym organizmie, na naszych dzieciach nie wchodzi w grę
–Wiatraki na morzu? Kto ma choćby odrobinę wyobraźni poczyta co się dzieje na zachodzie. Astronomiczne koszty budowy. Nie chcą tego przyłączać do sieci. Brak ofert w przetargach. Opóźnienia w aukcjach. Ogromne ryzyko inwestycyjne. Bez gigantycznego wsparcia państwa to nie ma racji bytu i z góry można powiedzieć że to się nie zwróci. Ryzyko sztormu, awarii. Sztormy, sól, kto tam wyjedzie do wymiany łopaty czy turbiny? Ekologia? Nie żartujmy
–Nie pasuje mi rola malkontenta ale mówię jak jest. Niechże robią ale za swoje. Takie kapryśne źródła prądu mogą se uskuteczniać hobbyści a nie poważne państwo
Koniec końców jestem zdania że należy się trzymać z daleka od bliskowschodniej awantury. Generalnie jako pisior i Trumpista znalazłem się w potrzasku ale cóż. Nikt nie mówi że życie to bajka i sytuacje czarno-białe. Jeden idol dał się wciągnąć w bliskowschodnią awanturę a drugi bawi się w jakieś gierki z nowym kandydatem na premiera podczas gdy partia się wali. Wielki Troll chce kasetkę z guzikiem atomowym od Macrona. I już jakbym poczuł się bezpieczniej. Dać go Pogłosowi czy innemu Polmosowi jeszcze. Normalnie można się pochlastać. Otuchy dodaje jedynie pan prezydent który udzielił wywiadu polsatowskiemu słoneczku. Francja elegancja Szwecja dyskrecja. Elegancki czarny kostium. Patrząc na Pierwszą Damę i dziennikarki którym udziela wywiadów odnoszę wrażenie że ma podobne gusta. Podobało mi się
Jeden z najwspanialszych polskich utworów. Wyobraźmy sobie ten wiatrak i jak długo on pochodzi w takich warunkach? Jak długo wytrzyma ta łopata śmigła? Jak długo wytrzyma ten maszt zakotwiczony na 50 m głębokości? Po co się wygłupiać i ładować w to miliardy podatnika?