Prezes Toyota Central Europe niejaki Jacek Pawlak mówi że samochody na baterie poniosły totalne fiasko i przyszłość należy do wodoru. Szczerze mówiąc wątpię. Nauczyłem się czytać między wierszami i się odniosę sceptycznie do tych rewelacji

-W Polsce jeździ prawie 70 tysięcy elektrycznych cacek po drogach w tym mój Nissan Leaf. Po Europie jeździ tego 8,6 miliona nie licząc hybryd. Nie słyszałem o jakichś narzekaniach. Takie auto obok jakiegoś SUV-a na placu rodziny wielopokoleniowej to rarytas. Może się to rozwijać na drodze wolnorynkowej bez ingerencji oszalałych klimatystów. Nikt nie powinien tego promować ani utrącać

-Prezes widzi alternatywę w postaci wodoru. Jeździłem kilka lat z butlą gazową w bagażniku. Nigdy więcej. Wodór jest jeszcze gorszy i zapewne z tym nie wpuszczą do żadnego parkingu podziemnego

-Wedle mojej wiedzy wodór można uzyskiwać na dwa sposoby: Z paliw kopalnych co wydaje mi się bezsensowne bo można jeździć na LPG bez przerabiania tego na wodór. Elektroliza wody? Jest to tak kosztowne że stanie się kaprysem dla snobów. Ja z taką butlą jeździł nie będę. Wolę elektryka. Jeśli już to hybryda Plug-In

-Jak widać prezes Pawlak lobbuje za wodorem bo Toyota idzie w tym kierunku. Robią auta na wodór już na skalę przemysłową. Z jego słów wynika co innego. Nie elektryki ponoszą totalne fiasko tylko auta napędzane wodorem z tymi bombami w bagażnikach. Lud jeździ na dieslach i benzyniakach bo cena paliwa jest strawna i będzie jeszcze długo jeździł. Pomalutku ewolucyjnie będzie przechodził na alternatywne paliwa, ale na razie nie ma takiej konieczności

-Auto elektryczne jest praktycznie bezobsługowe. Nawet klocki hamulcowe się nie zużywają bo hamowanie odbywa się głównie silnikiem a energia z tego jest pozyskiwana przez prądnicę i baterie są ładowane. Obsługa sprowadza się do dolania płynu do spryskiwacza i corocznego przeglądu. Tego nie można powiedzieć o żadnym innym napędzie

-Problem polega na tym że Chinole zalewają rynek niedrogimi elektrykami i Toyota szuka swojej szansy w wodorze. Widzę ciemność chociaż nie można im rzucać kłód pod nogi. A lewactwo wykopało sobie dołek swoimi fanaberiami likwidując cały przemysł samochodów spalinowych stawiając na elektryki. I weszli Chinole i są z rękami w nocnikach po łokcie. Pamiętam dawniej podstawiało się taczki pod takie urzędy w celu uroczystego wywiezienia delikwenta

-Trzymając się tych chorych zasad klimatycznych należy stwierdzić że podczas spalania wodoru powstaje para wodna która też ponoć jest gazem cieplarnianym. Tak czy inaczej lewactwo umrze pod ciężarem skutków wdrażania swojej chorej religii

Moja recepta jest prosta. Odchodzić od gazów. Co chwila gdzieś wybucha, przekształca kamienicę w ruinę. Co chwila ktoś umiera zatruty tlenkiem węgla. Pomieszczenia zawilgocone, zagrzybione z wilgoci bo podczas spalania mamy parę wodną. Taka instalacja w aucie też bezpieczna nie jest. Tylko prąd. Kuchenki indukcyjne, pompy ciepła, węgiel ewentualnie czy drewno do kominka. A nie gaz z USA czy koła podbiegunowego

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *