Zapuszkowali dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Mam prawo wyrazić swoje zdanie na ten temat i je wyrażę. Otóż są takie pojęcia w języku polskim jak zbrodnia czy tortury. Zbrodnia to nie tylko zabić kogoś a tortury to umyślne zadawanie cierpienia przez osobę działającą w charakterze urzędowym. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie
Na portalu dziennik .pl widzę tekst jak podejrzewam sponsorowany. Goście wybrali się trzema autami elektrycznymi można powiedzieć bliźniaczymi z Warszawy do Chorwacji: Volkswagen ID.7 Pro S, Audi A6 Sportback e-tron i Audi A6 Avant e-tron. Koszty przejazdu były niemal identyczne. 305 – 340 zł. Trasa 960 km, dwa “tankowania” po drodze. Odniosę się jako fan elektrycznych wozideł i jednocześnie malkontent
-Mamy czasy manierycznego i irytującego sposobu pisania tekstów. Pisanie tego samego po kilka razy po to aby czytający mógł obejrzeć po drodze kilkanaście reklam. Tak jakby to było adresowane do czytelnika któremu trzeba mówić kilka razy to samo żeby pojął. Konkrety na samym końcu żeby musiał dobrnąć do końca i obejrzeć wszystkie reklamy
-Delikwenci w takich promocjach raczą omijać temat kluczowy czyli ceny tych cacek. Otóż ten VW kosztuje ok. 250 tysięcy, Audi A6 Sportback 350 tysięcy a Audi Avant e-tron 310 tysięcy. Opowiadanie o taniej jeździe w takich okolicznościach jest śmiechu warte
-Wnioski ogłosili entuzjastyczne i pomijając powyższą brutalną prawdę wygląda to optymistycznie. Zasięgi tych aut są już przyzwoite. 400-500 km na trasie. Czas ładowania dwukrotnego 34 minuty. Czyli 2 razy po 20 minut jak mniemam. Problem przestaje istnieć bo jest to czas na kawę i rozprostowanie kości. Informacja kluczowa. To jest w sumie rewolucja tylko jak sądzę ładowarek powyżej 300 kW jest niewiele. Cena za kWh 1,89 zł przy abonamencie. Liczba warta zweryfikowania bo wydaje mi się zaniżona
-Prawdą jest że moim Insterem na taką trasę bym się nie brał. Za małe auto chociaż zasięg jest tylko ciut mniejszy. Tylko że za cenę tych niemieckich cacek można mieć trzy elektryki chińskie czy koreańskie. Prawie to samo i czyni różnicę? Owszem, kogo stać niech kupuje czyli płaci trzy razy więcej za trochę lepsze
-Jak wiadomo opory powietrza rosną z kwadratem prędkości. Nie do wiary jak się to odbija na spalaniu. Przy spokojnej jeździe na autostradzie spalanie pokazuje mi w granicach 10-12 kWh/100 km. A przy 140 podchodzi pod 20 czyli dwa razy więcej. Jest to spore pole do manewru i manipulacji przy takich zawodach
-I teraz uwaga: Koszt benzyny przy spalaniu 8l/100 czyli dane zawyżone. Średni SUV czy hybryda tyle nie spala. Mieści się w granicach 5-6 l/100 ale niech im będzie. 600 zł na tej trasie. A koszt prądu w elektryku 300 zł. Nawet jak przeginają pałę i naciągają cyferki dla z góry przyjętej tezy to jest taniej. Generalnie koszt przy tankowaniu w garażu jest dużo niższy
-Należy tutaj dorzucić że koszt paliwa to nie wszystko. Elektryk jest praktycznie bezobsługowy. Komfort jazdy też jest wyższy. Żadnego odgłosu silnika, żadnych spalin. Nie ma kłopotu z odpalaniem czy biegami. Gaz i hamulec. Hamujesz silnikiem i odzyskujesz energię przy pomocy manetek przy kierownicy
-Sprawa jest dla mnie czysto teoretyczna. Do Chorwacji nie pojadę żadnym autem. Co najwyżej autokarem. Biorę piwko i guzik mnie wszystko obchodzi. Może być pociąg albo samolot. Na wczasy nie jedzie się po to, aby się stresować korkami, ryzykiem wypadku, kosztami autostrad czy prądu. Na starość człowiek staje się wygodny i taka jazda to udręka
–Prawdą jest że świat idzie naprzód i z każdym dniem te elektryki są coraz doskonalsze. Nigdy bym nie wydał takiej kasy na auto. Ale taki elektryk za stówę którym pojeździsz koło komina 10 lat tankując tanio w garażu z gniazdka jest warty grzechu. Na dalszą trasę też pojedzie. Zamiast dwóch postojów do Chorwacji będą trzy i taka różnica jedynie
-Na koniec trzeba sobie powiedzieć jasno i wyraźnie. To są auta klasy premium które owszem, znajdą nabywców ale niewielu. Elita finansowa. Auto dla ludu to jakiś Hyundai czy BYD. Prawie to samo no ale prawie podobno czyni wielką różnicę. Dla mnie nie robi. Nie potrzeba mi luksusów żeby skoczyć do sklepu po bułki. Na dalszą trasę też pojadę. Amen
Wojna na Ukrainie zmierza w ciekawym kierunku. Okazuje się że ukraińskie drony dominują w przestrzeni powietrznej nad Krymem, Donbasem ale i Rosją niszcząc im rafinerie i drogi dojazdowe. Okazuje się że droga lądowa na Krym przez Mariupol jest zamknięta a most krymski jest odsłonięty jakby na musiku
Tyle. Mój ukochany bluesik dla słoneczek. Z mediów jestem generalnie zadowolony