Byłem w szpitalu. Nie powiem, siostry troskliwe gonią koło pacjentów. Pani doktor też przejęta moim przyjacielem z którego zostało może 40 kilo. Nie sposób wymienić wszystkich chorób. Rurką przez nos pokarm do żołądka, kroplówka, maska tlenowa, cewnik, pampers. Pani doktor mówi że jest ciężko i trzeba szukać miejsca w hospicjum. Wypisuje stosowne papiery i idę. Wypasiony okazały budynek. Grzeczna sekretarka bierze papiery i mówi że jest ósmy w kolejce. Idę za ciosem i jadę wystraszony do kardiologa zbadać te moje zwłoki. EKG, echo serca. Cztery stówy kasuje, ale wiem na czym stoję, dostaję nowe leki. Kultura, czysto, fachowo. “No wie pan. Trza brać te leki na nadciśnienie, cholesterol i dieta”. To tak na marginesie narzekań na służbę zdrowia. Ja nie narzekam, a jak jest gdzie indziej nie wiem
Jeszcze kilka słów na temat trumpowskich ceł
–Jestem zadowolony generalnie z chińskich towarów. A jest tego mnóstwo. Są w przystępnych cenach i przyzwoitej jakości. Od nożyka do tapet po wiertarki, smartfony, laptopy. Obecnie marzy mi się chiński elektryk który jest dużo tańszy od innych bo na Leafa przychodzi czas. Tylko jest jedno ale. Czy oni nie wykoszą do reszty tego naszego przemysłu? Czy aby Ameryka i my wszyscy nie zostaniemy odesłani na zielone łąki? Cła wydają mi się tutaj sensowne nawet jeśli ceny trochę się podniosą
–Każde państwo ma prawo a nawet obowiązek chronić swój rynek za pomocą ceł i innych instrumentów. 20% na UE to nie jest dramat. Natomiast gdybyśmy nie byli w UE to zapewne dostalibyśmy 10% jak Angole jako ulubieni sojusznicy. Cła odwetowe? Niech się martwią Niemcy. Uważam że byłby to absurd. Auta amerykańskie to margines a gaz z łupków? Strzał w kolano
–104% dowalił Chinom. Nasi żółci przyjaciele się wkurzyli ale każdy kij ma dwa końce. Uderzy to w te wszystkie Amazony a przede wszystkim w amerykańskiego klienta. Powtarzam. Trump ma swoje racje
-Zatrzymane zostanie to globalne szaleństwo. Brukselskie lewactwo otwiera się na ukraińskie płody rolne co jest zabójcze dla naszego rolnictwa. Otwiera się też na południowoamerykańskie płody co może już kompletnie rozłożyć ten nasz rynek który się cieszy póki co przyzwoitą jakością żywności. Ktoś w końcu powinien wylać sobie wiadro lodowatej wody na łeb
–Nie ma żadnej wojny. Trochę podnoszą cła i tyle. Jak się komuś nie podoba to niech się oflaguje albo uwiesi na klamce Trumpa. Tworzony jest sztuczny dym jak choćby niedawno u nas. Jakby kogoś kastrowali. Spokojnie. Nic się wielkiego nie dzieje. Tacie wkrótce przejdzie. Jak mówi mamy partię słabych i głupich. U nas też ich nie brakuje
-Przykryte zostało fiasko rozmów pokojowych Rosja-Ukraina. Właściwie nie wiadomo co Trump z tym zrobi. Czy się wścieknie i da więcej amunicji Ukraińcom? Nie zanosi się bo wycofuje wojsko z Jasionki. Odpuści? Bijcie się ale za swoje a mnie to gówno obchodzi? Nie wiem szczerze mówiąc. Czeka na opamiętanie obu stron. Prawdopodobnie nie wie co z tym zrobić a jest zarobiony cłami. To go jara w tej chwili. Reszta na bok
Podobno przynajmniej raz w roku należy się oddać urokom chopinowskich dźwięków. Wczorajszy Spring Waltz nie ma nic wspólnego z Chopinem natomiast nokturn nr.20 to najpopularniejszy jego utwór na Spotify.
“Chciałbym móc pozbyć się myśli, które zatruwają moje szczęście, ale oddawanie się im sprawia mi pewną przyjemność”. Chopin więc adekwatnie