Polskie towary w sklepach, bieda i rolnik rozdający swoje plony za darmo z pola. Tematy grzejące więc popiszę sobie

-Byłem wczoraj w popularnym dyskoncie i nie mam wrażenia że drogo i towar zagraniczny. Polski ziemniak na wagę po 99 groszy (!) za kilo. Można w tym przebierać i wybierać sobie wedle upodobań. Nie mam pojęcia jak to możliwe że ktoś to posadził, zebrał i sprzedał z zyskiem za takie pieniądze. Powinien dostać nagrodę Nobla z ekonomii. Papryka polska po 10 zł. Pomidor malinowy też po 10. Te ceny wydają mi się rozsądne. Jabłka z polskich drzew selekcjonowane okazy jonagold, gala, szampion po 5 zł. Awokado hass po 4 zł sztuka. Niepolskie ale trudno się dziwić bo u nas tego nie uprawiają. Za to pyszne jak cholera. Bułki jeszcze ciepłe prosto z piekarni po 80 groszy. Nie mam pytań więc odpowiedzi też nie. Takie ceny się utrzymują od lat i nie ma się czego czepiać. Można nawet odnieść wrażenie że inflacja to ściema

Czasy są takie że nie sztuka coś wyprodukować, sztuka to sprzedać. Jak już krakałem na podstawie plonów z mojego rancza będzie klęska urodzaju. Pięknie obrodziły borówki, gruszki, pomidory, winogrona, orzechy włoskie, śliwki, aronia. Prosiłem znajomych o zagospodarowanie choćby wiadra aronii i nie było chętnych. Za darmo. Pomidory owszem brali bo były zjawiskowo smaczne. Nadprodukcja w obecnym czasie kiedy to w pola weszły fantazyjne kolubryny staje się problemem nie do opanowania. Dziadek wchodził w pole z koniem i ledwie zaorał malutki zagon bo chabeta słaba. Teraz wjeżdża monstrum z sześcioma pługami i orze 100 hektarów w jeden dzień

-Powszechne staje się sprzedawanie swoich płodów przez rolnika. Przy drogach stoją z truskawką, ziemniakami. Są takie punkty jak we Francji że nikogo nie ma, bierzesz co chcesz i wrzucasz kasę do jakiejś puszki. Podobają mi się też sklepy z mięsem i wędlinami swojskimi. Niekoniecznie musimy żreć tą masówkę z kombinatów przetwórczych

-Bieda jest pojęciem względnym. Jeden czuje się bogaty bo ma co wrzucić do gara. Drugi czuje się biedny bo jeździ starym Peugeotem a sąsiad kupił se Merca. Można nawet zaryzykować twierdzenie że w Polsce 800+ powoduje że skrajna nędza przestała istnieć jeśli chodzi o dzieci. U dorosłych bywa różnie. Bywają szczęśliwi co pójdą na zupkę do przytułku i nie muszą mieć na śniadanie awokado które notabene nie jest już jakimś luksusem. Jest wolność i do żarcia, luksusów nie każdy przywiązuje wagę

Konkluzja jest taka że nie za bardzo jest się czego czepić. Budujące są te akcje skupowania śliwek od oszukanego sadownika, zbieranie papryki u gościa któremu dają 50 groszy za kilo w skupie. Nie opłaca mu się tego zbierać. Nie zaorze tego przecież. Trzeba przestrzegać pewnych zasad jedynie i norm kulturowych. Ktoś daje za darmo czy półdarmo to nie podjeżdżaj z traktorem i przyczepą. Zderzamy się ze zjawiskiem nadprodukcji nieznanym w czasach komuszych. To nie te czasy gdzie wpuścisz poskomuszą zarazę na pustynię to piasku zabraknie. Wydawało się wtedy że topienie kilku ton kawy w Brazylii to egzotyka, barbarzyństwo. No nie. Należy się liczyć z czymś takim także u nas

W sumie to Mentzen zrobił na mnie pozytywne wrażenie u Rymanowskiego. Widać i czuć że prezydent gra na zjednoczenie prawicy bo uciął sobie z nim długą pogawędkę. Z mediów jestem zadowolony. Są powaby szefowej i ci co powinni być na ekranie. Nawet jeśli pojawia się (zbyt często) ta poskomusza sitwa i jej funkcjonariusze. TTBZ? Kiepskie to ale może się rozkręcą. W moim typie jest jedynie Agnieszka Hekiert. Ożywiłem się też jak zobaczyłem dziadka Ochmana. Wychodzi na to, że padła mi moja główna witryna kristoforos.pl. Zapraszam więc tutaj. Technika czy cenzura? Nie wiem. Pewnie zostanie niezbitym dowodem na istnienie cenzury w Polsce. Chodzi mi nowy projekt po głowie ale za wcześnie o tym pisać

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *