Dyskusja na temat Polexitu czy Polescape jak postuluje Ziemkiewicz wydaje mi się w obecnej sytuacji jałowa i czysto akademicka
–Jeśli już to należy postulować referendum. Nie że my tutaj prawda jako zaplute karły reakcji chcemy opuszczać bratnie narody ale to jest czas kiedy trzeba zadać pytanie fundamentalne. Czy tu są jeszcze jakieś resztki demokracji czy to już jest reżim autorytarny pod dyktando sąsiadów zza Odry i zadawanie takich pytań podlega ostracyzmowi? To nie może być kaprys kogokolwiek. Nawet całego Sejmu. Takie referendum da nam obraz sytuacji i należy się podporządkować wyrokowi demokracji. Jeśli miałbym się pokusić o wynik takiego referendum to bym powiedział że wyjdzie fifty fifty a nie 90% za
–Niektórym się wydaje że to jest sprawa zero-jedynkowa. Otóż to nie jest sprawa zero-jedynkowa. Sam nie mogę sobie poradzić z tysiącami różnych argumentów za i przeciw i na dobrą sprawę nie wiem jak bym się zachował przy urnie. Mówiąc najkrócej niepotrzebne mi są do niczego graniczne kontrole ale czuję to, że sprawy poszły za daleko. Tracimy suwerenność metodą salami. Tracimy podmiotowość jako kraj i jako społeczeństwo. Tracę też poczucie podmiotowości jako obywatel
–Jeśli Polexit ma wyglądać podobnie jak Brexit to ja dziękuję bardzo. Stać się bardziej unijnym jak UE? Co na tym zyskamy a co stracimy? Bilans zysków i strat nie został przez nikogo dokonany
–Dylemat jest taki czy reformować to barachło które tak naprawdę nie da się zreformować bo to nie ma nic wspólnego z demokracją czy opuścić to skorumpowane gniazdo szerszeni? Nie można zabrać swoich maneli i opuścić Europy. Jesteśmy skazani na współpracę z tymi krajami i perturbacje są trudne do przewidzenia. Brytole wprawdzie oddychają świeżym pozaunijnym powietrzem bo wyrwali się z tego kołchozu ale czy na tym wyszli dobrze? Wszystko płynie i bilans zysków i strat jest niekoniecznie korzystny
–Rozważania są czysto akademickie choćby z tego powodu że mamy rząd realizujący interesy niemieckie. A myślenie w kategoriach suwerenności młode pokolenie często odrzuca. Jak się trafia robota trochę lepiej płatna za granicą to wyjeżdżają a tęsknią może jedynie za rodziną i pierogami. Jest taki fajny program “Polacy za granicą” który obrazuje to na ogół luźne podejście do suwerenności i patriotyzmu. Co oczywiście nie oznacza że ci ludzie nie są patriotami ale każdy z nich inaczej to rozumie. Bywa z tym różnie
-Dyskusja na takie tematy kiedy to Ukrainę ogarnia mrok i chłód bo Ruskie niszczą ich energetykę z całą infrastrukturą i marzą o eurokołchozie wydaje się być oderwana od rzeczywistości. Nie ma klimatu na to. Ameryka i Chiny są daleko a Niemcy i Rosja blisko i trzeba się z nimi jakoś układać
–Nie ma w tym parapaństwie póki co jakichś mocnych ruchów w kierunku dezintegracji. Nawet Orban nie rzuca takich haseł. Chyba że mi coś umknęło. Tam trzeba walczyć o swoje i nie dać się zgłuptaczyć. Takie dyskusje można rozpocząć dopiero po zakończeniu wojny i po objęciu władzy przez jakiś autentycznie polski rząd. A na to się nie zanosi bo nie widać ruchów w kierunku zmiany obecnego katastrofalnego stanu rzeczy. Bierność opozycji oznacza że ten marazm będzie trwał
–Uporczywie dręczy mnie myśl dlaczego te rządy bezprawia mają wciąż spore poparcie. Rząd ma poparcie niewielkie wprawdzie, ale partia rządząca spore. Czyż nie jest to paradoks? Jednak te powiązania z UE przynoszą nam profity póki co i tendencje integracyjne są mocne. Obecny stan rzeczy nie wydaje się zły na dole. A to co się dzieje na górze to już mało kogo obchodzi. Polityka pisiorów wydawała mi się niezła aczkolwiek jak sobie przypomnę co wyprawiał Morawiecki żeby mu odblokowali kasiorę to mnie zalewa nagła krew. Ale to jestem mu w stanie zaliczyć jako błędy politycznej młodości
–W sprawie Polexitu pisiory raczej się nie dogadają z Konfederacją. Jestem tutaj pesymistą chociaż sądzę że proza życia może przynieść miłe niespodzianki. Pan prezydent będzie tutaj ważnym czynnikiem stabilizującym. Jeśli traktujemy demokrację poważnie to takie referendum powinno się odbyć. Niestety PO-PiS do tego nie dopuści a tak w ogóle to trzeba sobie temat odpuścić póki co
-Są rzeczy nieakceptowalne wręcz kryminalne które przyszły z Brukseli. Jak choćby olewanie monteskiuszowskiego podziału władzy którego nie rozumieją i mają w poważaniu. Otwarcie i bezczelnie ich przydupasy uważają że to pomówiony przez nich delikwent ma z aresztu dowodzić swojej niewinności a nie że sąd ma dowieść ich winy. Walczą z CO2 niczym Don Kichot z wiatrakami a jeszcze wczoraj walczyli z dziurą ozonową. Niewierzący “pasterze” Europy muszą serwować jakieś opium dla ludu żeby lud utrzymać w ryzach. Tak samo jak kapłani w starożytnym Egipcie manipulowali przy zaćmieniu Słońca by terroryzować ludność. To jest ten sam modus operandi. Gniew Bogów nie przejdzie ale “planeta płonie” już tak. Pitolą o ociepleniu klimatu kiedy to zima przyszła w połowie września i będzie trwała pewnie do czerwca. Na bazie tych chorych teorii zabierają ludziom względny dobrobyt. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Tak to widzę
Generalnie jestem optymistą. Być może jak ten z wiersza Brzechwy który się cieszy że ma konika a w rzeczywistości jego odchody zawinięte w różowy papierek. On wprawdzie uciekł ale go mam. Ale jak sobie przypomnę że dziadek walczył z Hitlerem, ojciec z Bierutem i Jaruzelskim to jednak obecny satrapa mimo wszystko jest lepszy. Niewiele lepszy, ale lepszy. Ale wszyscy oni mają jedną cechę. Zamieniają ten mój kraj w ruinę. A on trwa i będzie trwał. To trzeba spokojnie przeczekać. Kurde ale mi wyszedł tekst. Pozdrowionka. Kochajmy się. Amen