Okazuje się że rozmowy pokojowe Ukraińców z Rosją za pośrednictwem Amerykanów nabierają tempa pomimo że warunki brzegowe wydają się być dramatycznie rozbieżne. Przestają bujać w obłokach. Amerykański portal Axios podaje że rozmowy na Florydzie zdominowała sprawa powojennych granic. Czyli kończy się era pustosłowia, sloganów i uniesień. Ukraińcy są skłonni do ustępstw. Czy jest jakaś szansa na pokój? Trudno powiedzieć
–Tak jak krakałem towarzystwu chodzi głównie o wygrzanie sobie tyłków w słońcu Florydy. No OK. A niby mieli debatować na Antarktydzie? I debatują konkretnie co budzi optymizm. Nasi za to ubolewają że nie mogą se polatać i wygrzać bo ich nikt nie zaprasza i nikt nie lubi. Żaba jednak nie powinna podstawiać nogi jak konia kują
-Rosjanie podobno nie spoczną jeśli nie zajmą całego Donbasu. Rzecz idzie o Pokrowsk, Słowiańsk, Kramatorsk, Dobropole. Miasta będące na linii frontu na ogół mocno ufortyfikowane i trudne do zdobycia. Jakby na to nie spojrzeć temat jest trudny wręcz nie do rozwiązania. Przecież nikt przytomny nie odda terenu który jest w stanie obronić, który zdobył i utrzymuje kosztem setek poległych żołnierzy. Ta sprawa musi się rozstrzygnąć na polu bitwy. Wydaje się jednak że sytuacja dojrzała do tego aby debatować na bazie obecnej linii frontu
-Odpuszczą Ukraińcy ten cały Donbas czy nie odpuszczą? Są pod olbrzymią presją. Jeśli odpuszczą to jest szansa na trwały pokój. Jeśli nie to wojna będzie trwała a rokowania nie są optymistyczne. Rosjanie mają przewagę w polu i pójdą dalej
–Sukcesem niewątpliwym jest to, że zaczynają gadać o konkretach i prowadzić normalny dialog mający na celu zbliżenie stanowisk
– “Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie”. Koniec cytatu. Problem polega na tym, że naszych o zdanie nikt nie pyta. Odmowa spotkania z Orbanem to klasyczny faux pas potwierdzający to, że nasi w żaden sposób nie nadają się do roli mediatora bo są pudłem rezonansowym Kijowa. Nikt z nami nie rozmawia, nie jesteśmy zapraszani do żadnych rozmów i nasze “opowiadanie się” budzi jedynie politowanie
–Na Axios piszą że Amerykanie naciskają aby dać Putinowi ten cały Donbas bo inaczej nie odpuści i ten koszmar będzie trwał w nieskończoność. Byłoby to kontrowersyjne i bolesne ustępstwo przekonujące Putina do zawarcia pokoju. Skoro piszą że “rozmowy były owocne” to oznacza że Ukraińcy taki wariant rozważają. Gdyby nie rozważali to Amerykanie by nawet nie podejmowali rozmów.
I tyle w temacie. Przewiduję optymistycznie. ONI się dogadają a nasi jak zawsze zostaną z ręką w nocniku czy jak kto woli Himilsbach z angielskim. Nie podawać ręki temu który chroni ofiary reżimu to jest coś czego nie kumam. Korwin ma rację. Prezydent otoczył się durniami. Nie możemy odsuwać wielowiekowego sojusznika dla odwiecznego wroga. Od pewnego czasu zauważam że niepostrzeżenie zbliżam się do Konfy. Zaczynają gadać do rzeczy. A Jackowski kiedyś stwierdził że będzie silny prezydent który jednak zdradzi. Zaczynam się bać. Widzę jednak w tych rozmowach pokojowych szansę. No ale jak wiadomo jestem człowiekiem z gruntu naiwnym