Czytam o klęsce programu “ministry” Henning Kloski zwanej Siemens-Klęską pod nazwą “Moja elektrownia wiatrowa”. Elektrownie te w zasadzie nie produkują prądu, pełnią funkcje jedynie dekoracyjne i są jakby podkładkami pod magazyny energii. Bowiem bez koszmarnie drogich magazynów nie jest to warte funta kłaków. Jedziemy

Pomysł na pierwszy rzut oka głupi nie jest. Zamontować wiatrak na dachu, podpiąć go do magazynu energii i korzystać z darmowego prądu. Tylko że jest to eksperyment koszmarnie drogi i niekoniecznie musi być bezawaryjny. Przy założeniu że wiatr wieje co jest założeniem niezwykle ryzykownym

Chodziło mi to po głowie parę lat temu jak zobaczyłem taki wiatraczek w Leroy za 3000. Napaliłem się, ale doszedłem do wniosku że to jest bez sensu. Wiatr wieje rzadko i już na wstępie pomysł poległ. Takie kapryśne źródło energii pojawiającej się od czasu do czasu praktycznie nic nie daje. Auta do tego nie podłączysz, do sieci się nie da a jeśli już to gra nie jest warta świeczki bo to są śmieszne moce i pojawiające się zupełnie sporadycznie

Nie mam nic przeciwko takim eksperymentom. Ale niechże każdy to robi za swoje a nie za pieniądze podatnika. Całkowita inwestycja (turbina, maszt, inwerter hybrydowy, magazyn energii, montaż) dla domu jednorodzinnego to wydatek rzędu 40-50 tys. zł do ponad 100 tys. Realnie stówa jak amen w pacierzu

Ministra idzie na żywioł. Gdyby miała choćby jedną marną ekspertyzę że nie opłaca się stawiać wiatraków tam gdzie wiatr nie wieje to by w to nie wchodziła. Gdyby wiedziała jaką to wszystko ma awaryjność, ile kosztuje magazyn energii i że to się nie zwróci nigdy albo za sto lat to by w to nie wchodziła

Upośledzenie lewackich elit polega na tym, że są święcie przekonani że można zastąpić węgiel czy atom wiatrakiem. Otóż na dzień dzisiejszy się nie da. Nie da się gromadzić tak wielkich ilości energii elektrycznej, nie można skazywać się w tych sprawach na kaprysy przyrody. Poważne państwo powinno być zainteresowane jedynie stabilnymi źródłami energii a tą zabawę w kotka i myszkę zostawić swoim obywatelom. Niechże się w to bawią. Uzyskiwanie niewielkich mocy od czasu do czasu i gromadzenie tego w małych magazynach może i kiedyś będzie miało sens jak te produkty osiągną strawne ceny

Kto na tym zyskuje? Ano Chinole. Oni produkują te cacka i jest to de facto sponsoring państwa środka. Jedyne co państwo może tutaj zrobić to dać zielone światło na te sprawy i zadbać aby można było to kupić w każdym sklepie budowlanym. Chętni się znajdą. Żeby sobie do tego podpiąć choćby grzejnik i uzyskać trochę ciepełka jak zawieje wiatr albo naładować komórkę. Tylko że trudno traktować poważnie takie źródło prądu

Jak na ironię było to finansowane z ETS czyli zapłaciły za to nasze elektrownie. Czyli zabieramy pieniądze tym co zapewniają nam stabilną energię całodobowo a dajemy na wiatraczki. Czekamy na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony jak śpiewał niezapomniany Maanam. To wszystko woła o pomstę do nieba

-Program został zamknięty przed czasem. Było 400 milionów, wydali 150 i koniec. WHY????????? Dotarły sygnały że to jest bez sensu. Potrafią obrzydzić wszystko czego się dotkną

Epigonizm czyli nietwórcze, bierne naśladowanie wzorców intelektualnych często po ich zakwestionowaniu. Przecież ktoś te tematy już w świecie przetestował. Jeśli Niemcy walą wiatraki bo pod nimi są spore pokłady węgla brunatnego to o czymś świadczy. Jeśli wiatr nie wieje to przecież nikt przytomny nie buduje tam wiatraków. No ale jak Siemens robi wiatraki a nikt nie chce ich kupować to gdzie je pociśnie? Postawi niewolnikowi w Polsce za płotem. Wiatraki na morzu? Hurra! Budujemy. 900 miliardów i będzie tani prąd na wieki wieków. Nikt nie raczy spojrzeć na problemy Niemców którzy mają już doświadczenia i znaleźli się z ręką w nocniku. Otwarcie mówią o nieopłacalności, klapie aukcji, niewyobrażalnych kosztach i żadne turbiny nie są już podłączane. Brak opłacalności to najmniejszy problem

Ministra zabrała się też za wodór. Idzie jak burza. Wodór jak wiadomo wytwarza się z gazu ziemnego. Po co go przetwarzać, tracić czas i energię jak można jeździć na tym gazie? Produkcja z wody jest tak koszmarnie droga że temat w zasadzie nie istnieje i ilustruje “taniość” OZE

Udało mi się kiedyś spojrzeć głęboko w oczy ministry i ujrzałem tam ogromną tęsknotę za rozumem i katastrofalny brak kwalifikacji który nie jest w stanie przykryć wdziękiem osobistym. Przecież to jest biedna kobieta którą Bóg już dawno opuścił. Nie czepiałbym się tylko że ona szkodzi Polsce choć może i intencje ma dobre. Jest kolejnym przykładem na to aby się nie pchać na stołek jeśli nie ma się choćby cienia kwalifikacji, wykształcenia czy rozumu. Wolę już być wasalem Trumpa niż Niemiec i kupować od nich ten badziew jak te propagandowe zbiry

Nieciekawe są też te dopłaty do zakupu aut elektrycznych. Są to na ogół auta chińskie i koreańskie. No może jeszcze francuskie. Sponsoring należy się Mielcowi i innym naszym producentom aut elektrycznych. To jest sponsoring tych bogatszych przez biedniejszych. Tutaj krytyka jest jednak umiarkowana ponieważ jestem zwolennikiem aut elektrycznych. To nie jest k..a głupie jak mawiał klasyk o czym piszę dość często

Czasami prosta melodia na pasażykach potrafi stać się jednym z przebojów wszechczasów. I nic innego się nie liczy. Nothing Else Matters. Brzmi to już jak zaklęcie zwiastujące spore emocje. Przypominam o istnieniu bliźniaczej witryny http://kristoforos.pl w razie czego

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *