Podobno powiał wiatr zmian w polityce. Nie czuję tego nad tym naszym Bałtykiem. Wręcz przeciwnie. Wiatr ustał i rejs „Królem Erykiem I” nie jest już tak ekscytujący jak kilka dni temu. Z nadmorskiego dystansu spoglądam na ostatnie wydarzenia. Widzę bowiem propagandowe odloty mające niewiele wspólnego z rzeczywistością
-Jest nas wyborców ok. 30 milionów. Połowa nie interesuje się polityką i życzy sobie aby się od nich odp,, lić. Nie chodzą na wybory i mają do tego święte prawo
-Druga połowa ok. 15 milionów się interesuje mniej lub bardziej i ma skrystalizowane poglądy
-OK. 40% z nich popiera pisiorów głównie z braku alternatywy czyli ok. 6 milionów. Nie wydaje się aby nagle mieli ochotę zmieniać diametralnie swoje poglądy bo nie ma ku temu podstaw choć łaska pańska na pstrym koniu jedzie a pisiory przeginają
-Niecałe 30% marzy o powrocie Tuska. Czyli ok. 4,5 miliona. Wyszło ich na ulice 100 tysięcy łącznie z gapiami i robi się wielkie halo. Coś jest nie tak. Ulica wyszła rzekomo, a zagranica przywaliła z TSUE. Wygląda to na zorganizowaną akcję antypolskiej targowicy
-Niektórzy twierdzą że Tusk gra na prezydenturę. Władzy nie weźmie po wyborach bo musiałby dokonywać cięć i lud by go znienawidził. Zresztą to kupę lenia jest i mu się nie chce a premierem już był i nie jest to dla niego żadna atrakcja. A pilnowanie żyrandola by mu pasowało. Pojedzie jak panisko do Brukseli i o to mu chodzi. Pewnie trochę racji w tym jest. Mi się wydaje że sytuacja jest mniej skomplikowana. On jest ogarnięty zoologiczną chęcią zemsty. Zieje nienawiścią i nie interesuje go nic prócz obalenia PiS. Póki będzie aktywnym politykiem w Polsce spokoju nie będzie. Jest w stanie podpalić Polskę w imię obalenia tej władzy
-Nie wydaje mi się aby powiało czymkolwiek. Jeśli nawet totalni poczuli krew to przy okazji się zorientowali że stworzenie przez nich rządu będzie graniczyło z cudem. A potem będą musieli dokonywać niepopularnych cięć i ich czar szybko pryśnie a to największe nieszczęście naszych czasów straci powab i szanse na prezydenturę
-Podtrzymuję moje tezy o skandalicznym wykraczaniu przez pisiorów poza ramy Konstytucji. Tu nie chodzi o jakieś drobne, sporne sprawy. Tu chodzi o sprawy grube. Jak przesuwanie terminów wyborów, tworzenie komisji mających uprawnienia prokuratora, sądu, adwokata. Utożsamiam się z protestującymi, ale na żadne marsze Tuska nie pójdę. Postrzegam go jako Bieruta naszych czasów. Tamten był kamerdynerem Moskwy, a ten Berlina. Dzień kiedy zniknie z polityki będzie jednym z najpiękniejszych w historii naszego kraju
Bluesik z Darłówka zapodaję bajeczny. Jest pięknie i koniec pitolenia. Całuski. Nasze słoneczka z nadmorskiej perspektywy prezentują się dużo bardziej powabnie. Ale może bez konkretów bo znów wejdą w te robocze ferszalunki. Amen