Czas na trochę prywaty. Mianowicie byłem na stacji benzynowej. Bywam jak wiadomo rzadko, może trzy razy w roku bo jeżdżę elektrykiem. Mniej więcej tak często jak Jarosław wchodzi do sklepu i potem krążą o tym legendy. No ale mam traktorek i taką starą Suzuczkę na zimę bo elektryka mi szkoda. Idzie jak czołg po zaspach. Nie muszę odśnieżać i mnie cieszy bo lubię taki sport. No ale zimy jakie są każdy widzi i ona stoi bezużyteczna. Ale do rzeczy

Cena rzeczywiście zjechała na 6.40 czyli złotówkę mniej więcej. Jechałem na ten Orlen z taką trochę nieśmiałością bo kanister plastikowy trochę niestandardowy. Nalałem, nikt się nie czepiał, nikogo nie ma. Nalałem do pełna Suzuczkę i kanister, 300 zł. OK, idę płacić, a tam ktoś z daleka wrzeszczy: Jak z kartą to do mnie! Mają tablety, czytniki kart i chodzą po placu. Przesada, wolę przy kasie, może coś tam dokupię ale OK. Grzeczny, zadowolony mnie skasował. Ciekawe że obniżyli ceny a tu nie ma jakichś tłumów. Przypomniał mi czasy młodości i pewną historię. Dygresja

Otóż byłem na nartach najpierw gdzieś tam w Białce. Tłumy do wyciągu, tłumy w knajpach, na stoku. Byłem tym na tyle zdegustowany że pojechałem z kumplem do Austrii. I gdzieś tam bodaj na Stubaier Gletscher na 3000 mnpm umęczeni poszliśmy do knajpy na Hot doga bo na nic innego nie było nas stać. Jest potężna restauracja. Nikogo nie ma. Po cichutku wchodzimy, a tam ktoś wrzeszczy ucieszony że zobaczył klienta: Komm!!!!!!! Sitzen sie bitte! Uciekać nie wypada. I goni koło nas. To, może tamto. A ty bracie patrzysz co jest najtańsze. No ni ma nic taniego. Ten kontrast z Białką i Zakopanem zapamiętam do końca życia. Ech, może i bym tam kiedyś pojechał jeszcze, ale mi się już nie chce. Tak to jest. Człowiek młody, nie ma kasy, jest ochota. Staremu już się nie chce choć kasa by się znalazła

Jednak pokuszę się o parę uwag jeszcze odnośnie rynku paliw

Wraca turystyka paliwowa. Ceny nie mogą tutaj różnić się drastycznie od cen w Niemczech czy Czechach bo zjedzie się tutaj pół Europy tankować. Jak słyszę że u Helmutów jest drożej o 4 zł to na dłuższą metę oni tego nie uciągną. Zacznie paliwa brakować. Na stu litrach to jest 400 zł taniej. Nie w kij dmuchał, gra jest warta świeczki nawet dla kogoś z Monachium o Berlinie nie wspominając

Należy odnotować przyrost aut elektrycznych i trudno się dziwić. Za pierwsze półrocze przybyło 1,2 miliona elektryków w Europie. W Polsce 22,7 tysiąca a łącznie jest tego już 155 tysięcy i mój Inster jeszcze. Nie ma siły. To idzie w tym kierunku i nie ma sensu zawracać kijem Wisły. Elektryk to inny świat jest i kto wsiadł, poczuł będzie mu ciężko wracać do spalinówki

Wychodzi “dobrodziej” i łaskawie informuje że obniżył ceny paliw. Czyż nie jest to powrót do gospodarki nakazowo-rozdzielczej gdzie cena paliwa była ustalana na posiedzeniu Egzekutywy PZPR? Jak dla mnie jest to żałosny powrót do czasów słusznie minionych. Tak samo to gmeranie w podatkach. Śmierdzi to jakimś nowym oszustwem, przykryciem afer i obiecanej kwoty wolnej od podatku. Wierzyć człowiekowi który w życiu słowa prawdy nie powiedział? Kiełbasa wyborcza i tyle. Mały człowiek wielki chaos

Nie trzeba eksperta żeby prorokować że ceny paliw będą rosły. Eksploatacja idzie metodą rabunkową a zasoby nie są nieograniczone. Podatki z obrotu paliwami są coraz większe i tego nie odpuszczą bo by zbankrutowali. A zapotrzebowanie rośnie

Obniżenie VAT z 23 do 8% powoduje poważne straty w walącym się budżecie. Idą na rympał bo czują że to koniec już i ewakuacja? Być może. Narobić gnoju i sp..lić. Czuję taki oto modus operandi. Być dobrym cudzym kosztem a najlepiej przyszłych pokoleń

Koniec końców zatankowałem za przyzwoitą cenę i powinienem wziąć mordę w kubeł. W sumie to biorę ale mi to wszystko śmierdzi o czym uczciwie informuję. Nie jest tak, że zatankowałem taniej i reszta mnie gówno obchodzi. To wszystko musi się trzymać za przeproszeniem kupy a się nie trzyma. Nie tak sobie wyobrażam funkcjonowanie rynku paliw choć to prawda że ta cena mnie obchodzi mniej więcej tyle co cena lokomotywy czy telewizora. Lokomotywy nie kupuję wcale, telewizor może 5 razy w życiu a paliwo 2 razy w roku. Amen

Schorowany 81-letni Ritchie Blackmore po raz pierwszy od 33 lat wyszedł na scenę z Deep Purple. Gościnnie wykonał z dawnymi kolegami utwór „Smoke on the Water”. Wyszło niespecjalnie, ale trudno się dziwić. Oddajmy więc szacun Mistrzowi. Solo w 3 min. I uwaga: Mamy nową definicję cierpliwości. Na ten teledysk czekaliśmy 52 lata. Proszę o fanfary i pokłony i zapraszam

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *