Nie ukrywam że ta defilada wojskowa w stolicy mi się podobała. Wojsko się pokazało, pochwaliło sprzętem, wzbudziło w narodzie poczucie dumy i bezpieczeństwa. Ukoronowane to zostało wywiadem Marty Kielczyk z Mariuszem Błaszczakiem. Na moim ekranie ukazała się sympatyczna dziennikarka gdzieś tam w chaszczach przy siatce ogrodzeniowej na granicy z Białorusią. Obok niej był jakże rozpromieniony minister. Myślę sobie: Co oni w tych chaszczach robią? Jako staremu zbokowi przypomniała mi się pewna przyśpiewka ludowa:
W gaiku zielonym u wzgórza
Coś chowa się i wynurza
Ach, nie bój się moja kochana
To tylko jest tyłek Romana
Raz dwa raz dwa raz dwa
Raz dwa raz dwa raz dwa….
Nie ukrywam że bardzo mi się to wszystko podobało. Jednak przypominam że jedynym obiektem westchnień jestem tutaj ja. W tym temacie jestem bardzo spięty i nie ma możliwości żebym się rozpiął
To co najlepsze jest poza tak zwanym mainstreamem. Czy ktoś słyszał o tej sympatycznej Marysi? Marysia więc w ten piękny, słoneczny, letni dzionek. Całuski. Kochajmy się