Wielu publicystów doszukuje się jakiegoś głębszego sensu we wprowadzaniu na listy do Sejmu takich postaci jak Giertych, Kołodziejczak przez totalnych. Nie przez totalnych tylko przez Wielkiego Uzurpatora. Reszta ma do gadania tyle co przysłowiowy Żyd w czasie okupacji. Giertych na platformie LGBT ku-ku z fankami aborcji. Niejeden zapewne spadł ze stołka. Otóż kryterium jest proste jak budowa cepa. Im bardziej “ośmiogwiazdkowy”, im więcej wylewa antypisowskiej żółci tym bardziej biorące miejsce. Tu nie ma żadnej kalkulacji że trzeba iść szerszym frontem, kupować wyborcę umiarkowanego. Im bardziej prosty, im bardziej tępy antypisowiec tym lepszy. Ścigany listem gończym? Tym lepiej. Koniec końców fan totalnych w Kieleckim ma na liście prawicowego bigota, a w Koninie oszalałego siepacza wylewającego gnojówkę na ulice i mówiącego o Tusku że zrobił z Polski kraj koczowniczy. Jak sięgam pamięcią a sięgam daleko to nie przypominam sobie takiej beki. Ludzie od zawsze organizowali się wokół jakiejś wspólnoty poglądów, idei. Tu organizują się wokół nienaturalnej chęci zemsty. Im ktoś pluje jadem mocniej tym lepszy. Nienawiść w pewnym momencie staje się problemem medycznym. Prowadzi do wyjałowienia sceny politycznej i zamiast poważnej rozmowy o poważnych sprawach mamy seanse nienawiści. Snującego się po scenie hejtera niczym smród po gaciach i rozlewającego hektolitry żółci na demokratyczną władzę. Kaczyński na jego tle to istny mąż stanu. Słuchając tych wynurzeń rodzi się pytanie: O co ci chodzi? Przecież jaki koń jest każdy już widział i wie że to już nie jest koń tylko stara skompromitowana chabeta która już niczego nie pociągnie i zawraca gitarę

Lewactwo nie widzi problemu Giertycha ani Kołodziejczaka choć niektórzy tam już nerwowo nie wytrzymują. Natomiast widzą problem Bąkiewicza czy Kukiza. Otóż pisiory stoją po tej samej, prawej, konserwatywnej stronie sceny politycznej co oni. Owszem, święci nie są, ale stoją po tej samej stronie barykady i ja osobiście problemu nie widzę. Owszem, Kukiz się miota od lat na tej scenie politycznej, ale jest polskim patriotą. PiS wydaje się być jego naturalnym środowiskiem. Podobnie jak Bąkiewicza

Oglądałem chwilę mowę Kaczyńskiego w Kielcach. Widać że jest w formie, jest tam mile widziany. Zapowiedział prezentację programu, pokazał ludzi którzy kandydują. Wyglądało to całkiem sensownie choć wydaje mi się że poprzedni rzecznicy Miller i Fogiel byli bardziej ogarnięci niż Bochenek. Nie ma to wszystko już dla mnie żadnego znaczenia. Jak zapowiedziałem pójdę zagłosować na pisiorów i wezmę udział w referendum. Podtrzymuję wszelkie uwagi i kontrowersje z tym związane, ale sytuacja jest zero-jedynkowa. Jeśli ja i inni podobnie myślący nie pójdą to zadecydują za nas. Przy czym rozumiem tych, co nie pójdą. Nie potrafią pokonać obrzydzenia do polityków wszelkiej maści albo się tym nie interesują. Jest całkiem realne że mnie wkurzą jeszcze przed wyborami i to oleję

Czas taki niepewny, nawet grad posypał dzisiaj więc siedzę w domu i oglądam te niedzielne potyczki: Salonik Ziemkiewicza, śniadanie Rymanowskiego, Woronicza 17, kawa na ławę. Najciekawszy wydaje mi się Ziemkiewicz. Nie wchodzą sobie w słowo, mają coś tam do powiedzenia. Ziemkiewicz od zawsze wzbudza moją zazdrość bo jest lepiej zorientowany i mnie to wkurza. Woronicza 17 jest nastawione zbytnio na propagandę a nie analizę czy info. Śniadanie Rymanowskiego przypomina targ przekupek. Sympatyczny Bodzio nie jest w stanie zapanować nad tym. Poza tym widok takich postaci jak Kierwiński czy Zgorzelski powoduje u mnie nerwowe szukanie pilota. Tępe antypisowskie ujadanie i nic więcej. Kompletnie nic. Zupełnie jak u Gugały. Między nami komunistami czyli “Prezydenci i premierzy”. Po kilku minutach chce się wyć. O kawie na ławę przez litość nie wspomnę. To się nie nadaje do komentarza

W TTBZ przypomnieli kultowy hicior The Moody Blues. Odśpiewali go z niewiarygodnym podobieństwem do oryginału

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *