Zacznę od prywaty. Odezwały się bowiem zęby. Ból przy zagryzaniu. Myślałem że ropa pod spodem i usunięcie, ale nie. Leczenie kanałowe. Jeden ząb 600 zł. OK, ale są dwa. 1200. Co mu powiem? Piniyndzy ni ma? Niech robi. Nie ma zmiłuj. Ale reszta to już spoko. Znieczulenie czyli lekkie ukłucia dwa i może ci bracie szczękę wyrwać. Nic nie czujesz. Genialny wynalazek ludzkości. Na żywca bym zwariował albo mu sufit przebił głową. Niczym cudotwórca w pięć minut opanowuje sytuację i już nic nie boli. Mała wielka rzecz. Nic nie boli, możesz gryźć

Oglądając tych naszych polityków odnoszę wrażenie że ich to wszystko przerosło. Rzeczywiście ta frekwencja, te emocje, to zaangażowanie ludzi, ta presja powoduje że się gubią. Rzeczywistość wydaje mi się trochę inna niż to postrzegają inni ogarnięci emocjami. Po kolei

-Wykreowano rzeczywistość gdzie naprzeciw siebie stoją dwa zwaśnione plemiona: Pisiory które niby wygrały a przegrały co jest sprzecznością samą w sobie. Po drugiej stronie barykady KO czyli zlepek ugrupowań często o rozbieżnych programach, poglądach i celach. Obok nich Lewica. Kilku dosłownie posłów też z różnych ugrupowań o poważnych rozbieżnościach. Żeby było już całkiem śmiesznie to do tego obozu zaliczają tak zwaną trzecią drogę która choćby z samej nazwy jest tam bytem obcym. Oni powstali w kontrze zarówno do PiS jak i PO i jak należy rozumieć nie chcą mieć nic wspólnego ze zwaśnionymi plemionami. Gdyby Hołownia się z nimi identyfikował to by po prostu do nich wstąpił a nie tworzył swojej partii. Mamy więc rzeczywistość urojoną gdzie jest pewien zbiór podmiotów stanowiących pewną całość a tak naprawdę jest to zatomizowana grupa ludzi praktycznie bez spoiwa

Uczciwie trzeba powiedzieć że w PiS-ie z kolei atomizacja postępuje. Ziobro i Kukiz weszli na plecach pisiorów i już wychodzą, tworzą własne koła. Wygląda to nieładnie. Kaczyński stoi przed Mission Impossible. Posklejać to co swoje ma, skusić do koalicji PSL i jeszcze kilku posłów. Sądzę że w tym kierunku to idzie. Lepiej jak to poskleja Kaczafi czy Tusk? Co jest lepsze dla Polski?

-Bogiem a prawdą Kosiniak i spółka nie mają co szukać u Tuska. Jest tam ten furiat Kołodziejczak i na dodatek te wściekłe feministki które mają jedno marzenie. Aborcja na życzenie w każdym punkcie opatrunkowym. A pisiory mogą dać więcej. Dużo więcej. Kto rządzi? Nasz koalicjant. No ale są zaszłości. Tylko że jest jeszcze Polska

-Powrót na ziemię z tej urojonej rzeczywistości może być bolesny ale trzeba przyjąć pewne sprawy do wiadomości. Mianowicie. Wybory wygrały pisiory i to znacznie. Porażkę odniósł Tusk ze swoją totalną ekipą. Procentowo 35,38% : 30,7%. Liczbowo 7, 640 mln: 6,626 mln. Koniec kropka. Zawłaszczanie sobie trzeciej drogi czy lewicy jakoby byli na postronku totalnych to więcej niż nadużycie. Jesteśmy przed rozmowami koalicyjnymi. Takie zachowania to pobożne życzenia pajaców w krótkich spodenkach. To kolejne łajdackie zagrywki mające na celu kreowanie nieistniejącej rzeczywistości

-Czy ktoś z tej mąki zrobi chleb? Wątpliwe. Było to już widać przed wyborami bo sondaże dobrze pokazywały. Jak należy podejrzewać pan prezydent powierzy misję tworzenia rządu Morawieckiemu jako przedstawicielowi ugrupowaniu zwycięskiemu. Nikt mu dobrze nie życzy bo to mission Impossible zapewne, ale ja tam mu życzę dobrze. Sorry. Wolę Morawieckiego jak Tuska. Powiem krótko. Panie premierze szczęść Boże. Na pohybel targowicy

OK. Ktoś powiedział pilnujmy Polski. Tego bym się trzymał. A Jarek Nohavica śpiewał proroczo: Kupujcie grzebienie. Nadchodzą wszawe czasy. Jutro przywdziało już porwane łachmany. Trawą idą hieny po swoje frykasy. Widziałem to już gdzieś. Aleje pełne haseł. Wzniesioną w niebo pięść. Z daleka huczał śpiew Międzynarodówki.

Kojąco. Ten Gruzin jest jak miód na moje serce


By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *