Ksiądz Isakowicz-Zaleski pisze tak:
Następca św. Piotra bardziej troszczy się o ekologię niż o ewangelizację i obronę życia poczętego, trzeba modlić się o to, aby nowe konklawe nastąpiło jak najszybciej
Modlił się o to nie będę bo mam inne priorytety jak choćby zdrowie bliskich i tych dalszych, zakończenie tej cholernej wojny za miedzą i utrzymanie względnego dobrobytu i spokoju w jakim żyjemy. Tym niemniej widzę od dawna że Papa Francesco ma wyjątkową umiejętność wkurzania katolików. Patrzę czasami z osłupieniem na reakcje gorliwych katolików jak są zdezorientowani i jak wali się ich świat
-Dwoje dorosłych ludzi będących w związkach mających dzieci dostaje rozwód i stają przed ołtarzem. Opowiadają pierdoły przed obliczem Pana typu: Co Bóg złączył… pod okiem jakże świątobliwego abepe Jędraszewskiego. Wiernego sługi papy Francesco. Okazuje się że można. Nie cudzołóż dotyczy ciemnego ludu jedynie? Pikanterii dodaje fakt udziału w tej fecie najwyższych urzędników państwowych. Pogwałcenie 6 przykazania? No wicie rozumicie towarzysze. Trzeba iść z duchem czasów. Sorry. Dla mnie ci ludzie w tym momencie stracili wszelką wiarygodność. Co to k..a jest?
-Przestają istnieć podstawowe zasady wiary. Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij. Celibat? Cholera wie jak z nim jest. Relatywizacja zabrnęła w ślepy zaułek skąd już pewnie nie wyjdzie. Teraz należy wierzyć jedynie w brednie o efekcie motyla i wpływie Józka na klimat bo zapalił w kominku. Castel Gandolfo centrum edukacji ekologicznej. Chyba zaraz spadnę z tego krzesła na posadzkę. Niechże papa postawi jeszcze jakiś meczet w Watykanie. Byłoby to zwieńczenie jego posługi
-Była zaraza. Dostojnicy kościelni wysokiego szczebla odradzali wizyty w Kościołach. Nieuczestniczenie w niedzielnych mszach stało się czymś wskazanym i naturalnym. I tak już zostało. Nikt już się nie przejmuje tak jak dawniej że zostanie napiętnowany za nieobecność nieusprawiedliwioną na niedzielnej mszy. Hulaj dusza piekła nie ma
-Watykan nadal nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie co po śmierci. Opowieści o kotle ze smołą w piekle i aniołach w niebie, wiecznej szczęśliwości są mówiąc łagodnie mało wiarygodne. Zbawienie? Nie bardzo wiem o co chodzi i obawiam się że mało kto wie
-Z niesmakiem słucham jak gorliwi niegdyś katolicy podważają sens święcenia jajek na Wielkanoc, dzielenia się opłatkiem bo można się zarazić, sens kropienia wodą święconą. To jest tradycja. Autorytet księdza legł w gruzach, choć na wsiach bywa z tym różnie. Na ogół jest symbioza z proboszczami. Są przecież potrzebni żeby dać chrzest, ślub czy pogrzeb
-Nowe konklawe zmieni istniejący stan rzeczy? Nie sądzę. Proces odchodzenia od Kościoła represyjnego opartego na szantażu i strachu przed piekłem czy ekskomuniką jest nieuchronny. To już jest inny Kościół. Jego kapłani stają się na ogół sługami swoich wiernych a nie despotami terroryzującymi swoje owieczki. A to nie zrobię ci pogrzebu (łaski nie robisz), a to nie przyjdę po kolędzie, obsobaczę na kazaniu
Kończąc stwierdzam jako gość który całe życie niemal zajmował się kadrami że ten jezuita średnio nadaje się na to stanowisko. Nie chcę rozwijać tematu żeby nie urazić nikogo. To jest błąd kadrowy i ksiądz Isakowicz wydaje się mieć rację. Ktokolwiek po nim będzie lepszy. Nie chcę histeryzować, ale rozwalana jest religia naszych przodków. Pewien łańcuch pokoleniowy zostaje przerwany. Jako agnostykowi mi się to nie podoba. Przyjdą tu pewnie inni wkrótce i zaczną opowiadać o Hurysach. Czekam też na nową fetę w Łagiewnikach z Cichopek i Kurzajewskim w rolach głównych. Wali mnie to już szczerze mówiąc, ale lud będzie miał frajdę z tymi nowymi pasterzami w świątobliwej TVP