Pozwolę sobie na polemikę w temacie OZE. Każdy widzi to wszystko inaczej i trudno się dziwić. Będziemy wszyscy zgodni dopiero wtedy jak będziemy leżeć w parku sztywnych. Choć nie do końca. Niektóre nagrobki będą wymownie głosić jedynie słuszną prawdę. Sprawa nie jest zero-jedynkowa a skądś tą energię trzeba czerpać

-Jak wiadomo posiadam instalację fotowoltaiczną 6,6 kW i jestem z niej zadowolony. Wychwytuje każdy promień słońca i zamienia go na waty. Nie nagrzewa się bardziej niż blacha na dachu, nie stwarza żadnych problemów. Wspomaga zasilanie z elektrowni. Jest to sprzężone z siecią i można z tego darmowo naładować auto w czasie słonecznym czy wyprać w pralce kalesony. Z punktu widzenia odbiorcy jest to fajne. Natomiast z punktu widzenia elektrowni już jest gorzej

-Przysłuchując się tym dyskusjom odnoszę wrażenie że mało kto wie jak działa elektrownia. Wydaje się delikwentom że kocioł można odpalać i wygaszać z minuty na minutę w zależności od tego czy wieje wiatr czy zaświeci słońce. Jeśli się go odpali, kocioł parowy zaczyna wytwarzać parę wodną która idzie na turbinę. Już nie będę pitolił o skraplaczu żeby nie utracić wątku. Bezwładność procesu jest duża. Jeśli chwilowo w sieci pojawią się nadwyżki mocy ze słońca czy wiatraków to nikt przytomny kotła nie wygasi. To, że oni sobie radzą z tymi chwilowymi przyrostami tej kapryśnej energii trzeba oceniać w kategoriach cudu

-Mamy stabilne zasilanie całodobowe z elektrowni węglowych głównie i to będzie trwało jeszcze dobrych parę lat. Przejście na atom spowoduje jedynie zmianę paliwa z węgla na wzbogacony uran. Ekologia? Ogarnia mnie pusty śmiech. Odnoszę się do tego nieufnie ponieważ jest to niewyobrażalnie drogie i zapewni bodaj 12% zapotrzebowania jedynie. Ale niech stawiają jak ich stać. Nie ma co dymić

-Skoro mamy elektrownie które dają radę nawet przy dużym wzroście zapotrzebowania to takie chwilowe piki mocy wspomagającej mają niewielki sens. Elektrownie kotłów nie wygaszą. Powstaje w sieci moc bierna. Też nie rozwijam tematu żeby nie uciec na boczny tor rozumowania. Nikt o tym nie mówi bo to już fachowcy. Tylko że przy stawianiu tych wiatraków fachowców na lekarstwo. Postawić i niech się martwią

-Zdanie się na wiatraki spowoduje że staniemy się krajem niestabilnym energetycznie. To nie jest lekarstwo. To jest suplement diety

-Wiatraki i fotowoltaika mają sens połączeniu z magazynami energii. Niestety nie da się magazynować tego na wielką skalę

-Nie wierzę w różne teorie na temat zaburzeń wiatru przez wiatraki. Skala zjawiska jest tak mała że przypomina mi to opowieści o efekcie motyla. Tym niemniej te kolubryny z turbinami nie są obojętne dla środowiska, krajobrazu, przyrody i człowieka. Nawet jak są daleko. Kilometr od zabudowań to minimum. Nawet to jest kontrowersyjne bo teren wokół tego (ponad 3 km2) jest wyłączony z użytkowania pozarolniczego. Powstaną w kraju swego rodzaju pustynie

-Polska północna jest naszpikowana wiatrakami. Opowiadanie że będą teraz dopiero budować jest zwykłą propagandą. One tam są bo tam wieje. Na południu ich nie ma bo wiatr nie wieje. Moim zdaniem trzeba zrobić szlaban na dalsze farmy. Co najwyżej zwiększyć ilość turbin w miejscach gdzie są farmy i infrastruktura. Krótko i na temat? Wyp..lać. To nie ma sensu

-Kontrowersyjna jest budowa wiatraków na morzu. Koszty gigantyczne które się nie zwrócą

-Jesteśmy w przededniu okiełznania fuzji jądrowej. Chodzi o podgrzewanie izotopów wodoru. Uzyskuje się temperaturę bagatela 100 milionów stopni. To by rozwiązało wszelkie problemy energetyczne na Ziemi. Sądzę że młodsi z nas tego doczekają

-Pitolenie o CO2 to jedynie biznes. Problemem jest smog a nie CO2. Lepiej mieć energię bez dymów z kotłów węglowych. To idzie w dobrym kierunku ale zabrali się za to ludzie poruszający się na pograniczu umysłowego upośledzenia na ogół. Nawet nie chodzi o wiedzę. To jest groźne. W czasach młodości świrów odsyłano do szkoły. Dzisiaj stawia się ich na piedestale. Latają odrzutowcami po świecie żeby ratować klimat a klakierzy im kibicują bo mają jakieś ochłapy z tego

A więc jestem fanem fotowoltaiki. Jak mawiał klasyk: To jest k..a dobre. Naładujesz auto prądem ze słońca, wypierzesz kalesony w pralce gratisowo. To się zwraca po 6 latach a ma chodzić 25 lat. Wiatraki są i wystarczy tych farm. Sieć nie jest z gumy i ma granicę absorpcji owej kapryśniej energii

794 utwory przesłuchane w tym roku. Ulubiony wykonawca? O zgrozo Gruzin. Levan Lomidze. Podobno nigdy mi się nie znudził. No tak. Wrapped Spotify ma rację. Gitara wirtuozerska uwodzi w stylu Blackmore a wokal taki surowy jakby prosto z serca


By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *