Media głównego nurtu (niektórzy mawiają głównego ścieku) mają zwyczaj wrzucania nas Polaków do jednego wora jakoby wszyscy myślimy i robimy podobnie. Wszyscy do wora a wór do jeziora. Ktoś coś tam zrobił i jest to uogólniane że tak wszyscy robią. Wypraszam sobie. Odniosę się do tekstu w mediach Sorosa który się do tego o dziwo nadaje

-Przesiadka na auta elektryczne to Mission Impossible. Czyżby ktoś przestawił tam wajchę??? Po Polsce jeździ już 60 tysięcy elektryków i będzie jeździć za chwilę dużo więcej. To jest pewien proces i byłoby dobrze żeby ci współcześni komuniści trzymali swoje brudne łapy z daleka od tego. Nie przesiądziemy się na auta elektryczne z kilku powodów, ale jesteśmy coraz bogatsi i być może będziemy je kupować żonom i bachorom żeby se mogli jeździć do roboty, szkoły czy na zakupy. Przypominam że cena jest taka za ile ty kupisz towar a nie taka jak ktoś wystawi

-Sprawę CO2 i dziury ozonowej mam w poważaniu głębokim bo uważam to za ściemę. Natomiast sprawa jest warta uwagi. Mając fotowoltaikę można tankować auto prądem ze słońca. Auta te mają jeszcze sporo innych zalet. Są bezobsługowe, jazda w sterylnej ciszy, mają lepsze przyspieszenie, skrzynie biegów stożkowe, bezstopniowe i jazda bardziej płynna. Krótko mówiąc jeździsz komfortowo i ZA DARMO jeśli masz słońce na dachu

-To był rok 2017. Na wspomnienia mnie wzięło. Zobaczyłem na otomoto Nissana Leafa w Nakle. I jakby piorun we mnie strzelił. To jest to. Wziąłem lawetę bo był lekko poobijany i przywiozłem. Kosztował mnie niecałe 30 tysięcy. 6 lat jeżdżę i jedynie stówę za przegląd na rok mnie kosztuje plus ubezpieczenie 3 stówy. Rok 2020. Wziąłem kredyt na fotowoltaikę i tankuję sobie to z dachu. Jestem z tego zadowolony. Tu nie chodzi o żadną ekologię i inne tego typu rzeczy. Tu chodzi o domowy budżet i niezależność od cen paliwa

-Motoryzacyjny konserwatyzm. Większość woli się zapakować do auta niż do walizki i na pociąg czy autobus. To tak jakby mówić że większość woli być zdrowa jak chora. Auto daje pewne poczucie wolności. Jesteś niezależny. Chyba jedynie zależny od korków których się unika dzięki aplikacjom

-Gość pisze że najtańszy elektryk kosztuje 80 tysięcy. Z tego co się orientuję to trudno kupić nowego poniżej 150 tysięcy. Natomiast używki warte grzechu owszem, można znaleźć poniżej 50 tysięcy. Te baterie spokojnie dają przejeździć 200 tysięcy km

-Kością w gardle lewactwa są laweciarze którzy sprowadzają tu auta z Zachodu. Jakby to im utrudnić, udupić ten proceder? Firmy dilerskie o to zabiegają też. A to już jest przemysł dzięki któremu jeździmy w miarę przyzwoitymi brykami. Jak obserwuję to pierwsze 100 tysięcy (Przeważnie mniej) jeździ Niemiec czy Francuz, drugą setkę Polak a trzecią spokojnie przejeździ Ukrainiec. Trzeba być tutaj stanowczym. Łapy precz od laweciarzy. Obserwuję też że coraz częściej nasi zaglądają do salonów. Jeśli poniżej stówy można kupić niezłego SUV-a i dają niezłe kredyty czy leasingi, staje się to alternatywą dla szrotów

-Elektryk staje się atrakcyjny z powyższych powodów ale też poprzez masowy import z Chin, coraz większą podaż na rynku wtórnym, rozbudowę sieci ładowarek, serwisów. To nie jest jeszcze czas na boom, ale sądzę że pójdzie to w tempie geometrycznym. Nie ze względu na ekologię tylko ekonomię i komfort

-Kluczowym słowem wydaje się tutaj dywersyfikacja. Klient ma mieć całe spektrum samochodów i komunikacji publicznej do wyboru. Narzucanie elektryków ludowi przez brukselskich troglodytów odnosi efekt odwrotny od zamierzonego i wylewa się dziecko z kąpielą. Z zadowoleniem witam u lewactwa głosy rozsądku. Niestety postrzegam to jako zagrywkę taktyczną. Człowiek może wyjść z TVN, ale To z niego nie wyjdzie nigdy

Tyle. Szczęść Boże rolnikom. To nie jest polski rząd, to jest czarny sen polskiej demokracji. Ich bezmiar kłamstw i oszustw nie nadaje się do dyskusji. Od dawna uważam że jest to problem medyczny ale jakoś mało który to zauważa. Amen

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *