Gruchnęła wieść “Terytorium za bezpieczeństwo”. Czyli Krym i poradzieckie tereny Donbasu i Ługańska zostają w Rosji a reszta Ukrainy wstępuje do NATO i dostaje gwarancję bezpieczeństwa. Jest to scenariusz który przedstawiłem dnia 5 lutego 2024. Nie czuję się jasnowidzem ani wybitnym analitykiem bo innego realnego scenariusza zakończenia tej jatki po prostu nie ma. Powiedzmy więc uczciwie że nikt o takim scenariuszu nie mówił prócz mnie. Wszystko to jednak jest pisane patykiem na wodzie jak mówi stare porzekadło. Pochylam się więc nad tym jeszcze raz
-Krążą te plotki na korytarzach unijnych i NATO-wskich. Widocznie są jakieś tam rozmowy z Ruskimi prowadzone. Wedle mojego rozeznania są one zbyt optymistyczne. Wątpliwe jest że Ruskie zgodzą się na wejście NATO do Kijowa, Charkowa i całej reszty. Sądzę że jakieś gwarancje im dadzą, ale członkostwo wydaje się być mało prawdopodobne
-Obecni decydenci w USA wydają się być niezdolni do jakichkolwiek działań w tym kierunku. Osiągnęli swoje cele na Ukrainie i nie mają pojęcia co dalej. Świat czeka na Trumpa. Owszem, jest nieobliczalny, ale jak już pisałem tylko on może tą jatkę zakończyć. Ruskie się zbroją, a pomoc wojskowa dla Ukrainy zanika. Zachodu już nie stać na finansowanie tej wojny. Czas więc to kończyć
-Tereny wokół Ługańska, Doniecka, Krym jak i zamieszkujący tam ludzie mają niewiele wspólnego z Ukrainą. Ta bolesna prawda przebija się do świadomości. Trump powie krótko. Możecie ginąć za te tereny, ale za swoje
-Trump musi wygrać. Inaczej ta jatka się nie zakończy nigdy
-Scenariusz ten póki co jest mało prawdopodobny. Panuje przekonanie że Ruskich da się przegonić za Ural i się poddadzą. Niech więc gonią. Pogadamy za rok
-Wciągnięcie Ukrainy do NATO obecnie to sen wariata. Kraj w stanie wojny o nieokreślonych granicach. Byłoby to oficjalne przystąpienie do wojny. Ja na taką wojnę nie idę. Nie będę ginął za Krym i narażał kraju na atomową pożogę. Wolałbym strzelić sobie w łeb niż walczyć pod dowództwem obecnej władzy
-Mój tekst z 5 lutego po 2 miesiącach nabiera proroczego sensu. Jednak dopiero w przyszłym roku jak Trump się rozsiądzie w prezydenckim fotelu to krakanie się zmaterializuje. Na razie są to czysto akademickie rozważania
-Widać wyraźnie że idzie to w tym kierunku. Gra idzie o wioski na zachód od Doniecka i o Charków. Rosjanie chcą ich pozyskać jak najwięcej
-Sensacyjny koniec wojny. Zejdźmy z tych obłoków na ziemię. Nie wiadomo czy Trump wygra wybory a jeśli wygra to realnie może rozmawiać na ten temat w przyszłym roku. A w tym roku wszystko się jeszcze może zdarzyć. Choć wątpliwe jest aby obecna linia demarkacyjna miała się diametralnie przesunąć. Wymyślili to o czym piszę od dawna? No nie. To jest rozumowanie typu: Jak panienka zaszła w ciążę to zapewne urodzi dziecko
-Włosi marzą. Może i dobrze kombinują. Powinni posłać Papę Francesco do Moskwy. On to opanuje
Włosi podobnie jak Francuzi postrzegają Moskwę lajtowo bo ona jest daleko. Jest plac Czerwony, na nim urocza przewodniczka Nathalie. Opowiada o Rewolucji, grobie Lenina. Sielanka. Chodzili z nią do kawiarni Puszkina pili czekoladę. A potem imprezka i wszystko się pomieszało. Moskwa, równiny Ukrainy i Pola Elizejskie. I zostaje się samemu z Nathalie. Czułe słówka i seks. Poezja. Potem się ją będzie oprowadzało po Paryżu. Reżim komuszy? Oj tam oj tam. No nie. Zbrodnie na Ukrainie dopiero otwierają im oczy. A był Wielki Głód, zsyłki, Gułag. Cóż. Nie mamy na to żadnego wpływu, mamy tyle co se poklikamy. Ale piosenka ładna