Ostateczne wyniki wyborów samorządowych AD2024 są następujące:
PiS 34,27%, KO 30,59%, TD 14,25%, Konfa 7,23% i Lewica 6,32%
W uzupełnieniu więc do wczorajszego komentarza jeszcze parę uwag:
-Pisiorom prognozy umniejszyły wynik o 2,37% a totalnym zawyżyły o 1,31%. Nie jest to mało, choć mieści się w jakichś tam granicach przyzwoitości. W dalszym ciągu niektórzy wstydzą się przyznawać do poparcia tej największej i najmocniejszej partii w Polsce. Nie jest też tajemnicą że te sondażownie sprzyjają lewactwu co widać przy każdych wyborach nie tylko w Polsce. Oni bardzo by chcieli zwycięstwa lewactwa. Przynajmniej takie wrażenie odnoszę
-Partia Kaczyńskiego osiągnęła podobno najwyższy wynik w historii wyborów samorządowych w wolnej Polsce. Absolutnie nie przeszkadza to eliminować ich z życia politycznego przez różne lewackie szumowiny. Ich wyborcy i działacze stali się obywatelami drugiej kategorii których należy strącać ze zdrowego drzewa niczym szarańczę
-Przewidywalność do bólu. Tak można by te wybory określić. KO ma szklany sufit 30% i powinni się cieszyć że o włos go przekroczyli. Pisiory mają te swoje 35% i niedosyt że brakło ułamka procenta. Hołownia z PSL mają swoje na skutek solidnej bazy ludowców w terenie. Komuniści z gejami i wściekłymi macicami osiągnęli nawet więcej niż na to zasługują. Realnie Konfederacja od zawsze ma tyle za pewne przebłyski świadomości ale jako całość trudno ich uznać za poważną partię zdolną do rządzenia czy nawet współrządzenia
-Wybory do PE jawią się jako wyśmienite żerowisko dla pisiorów. Powstrzymać zielonych wariatów. Konserwatywne wiatry wieją w Europie i zawrócenie ich wydaje się niemożliwe. Bezprawie totalnych z błogosławieństwem brukselskiej kliki spotka się z oceną na jaką zasługuje. Wszawe czasy jak śpiewał Jarek Nohavica się kończą. Junta terroryzująca kraj słabnie. Jak on to trafnie wyśpiewał: “Aleje pełne haseł, wzniesiona w górę pięść, ludzie niosący sztandary a na nich krew. Brygady, bojówki, a z daleka huczy śpiew Międzynarodówki”. Wszak tej zarazy nigdy się nie pozbyliśmy co widać na każdym kroku
-Zlepek konformistów od sasa do lasa rządzący Polską się rozlatuje co jest najlepszą wiadomością ostatnich dni. To nie jest żadna koalicja. To sen wariata. Ich dni są policzone i dziękować Bogu. Moje zdanie wyraziłem już 6 marca w tekście “Odlatuję”. Miesiąc temu wydawało się to odlotem, dzisiaj już chyba nie. Hołownia zostaje marszałkiem, Kosiniak premierem o czym marzy a co do reszty się dogadają z pisiorami. Trzeba ratować Polskę przed tym bezprawiem. Ratować się też powinny te przystawki zanim je połknie ten Troll i się zesra
-Demokracja zaczyna działać. Oddziela ziarno od plew. Dziewiąte zwycięstwo pisiorów. Ale najważniejszy wniosek jest taki że mamy nadal dwa zwalczające się plemiona i języczki u wagi. Totalni byli na tyle sprytniejsi że wyhodowali sobie pacynkę dzięki której rządzą. Wariant francuski. To że rządzą jest efektem wielkiego oszustwa i operacji powrotu Trolla z Brukseli którą nadzorują i finansują Niemcy. Przynajmniej tak m się wydaje. To jest monstrum zbudowane na kłamstwie, oszustwie, kur..stwie i bezprawiu. Polska się budzi i należy za to dziękować Bogu. Wiosna jest nasza. Kropka nad i zostanie postawiona w czerwcu. Swoją wolę wykazujemy przy urnie a nie na ulicach co cieszy najbardziej
Oglądałem chwilę program na żywo z USA z zaćmieniem słońca. Ciekawe zjawisko, niektórzy bardzo to przeżywają. Cień księżyca czyli “Shadow of the Moon”. Czyli płyta Blackmore’s Night z roku 1997. Wznowiona w ubiegłym roku. Mi się skojarzyło. Teksty i wokal Candice na glebę nie rzucają, ale gitara Ritchiego już tak. Jak wiadomo Ritchie po odejściu z Deep Purple i Rainbow zdjął spodnie i założył rajtuzy. Zaczął przerabiać stare melodie i ubogacać staroangielski folk. Niektórzy twierdzą że lepiej przejść na emeryturę w stosownym czasie niż upaść tak głęboko. Jestem innego zdania. Częściej sięgam o zgrozo po te kawałki niż stare którymi też oczywiście nie gardzę. Starzeję się więc wraz z nim. To jest obok Gilmoura i Page niekwestionowany król gitary. Zapraszam na chwilkę do świata bajecznych dźwięków Ritchiego i moich także zarówno też. Byłem w Warszawie w teatrze Roma i w Zabrzu na koncertach. Piękne wspomnienia. Sceneria starego zamczyska, stroje z tamtej epoki i niepowtarzalna atmosfera. To se ne vrati