Ostatnio w “Lepszej Polsce” Doroty Gawryluk pojawił się jeden z prominentnych gejów Najjaśniejszej niejaki Krzysztof Śmiszek. Podzielę się pewnymi refleksjami
–Geje mają szereg zalet o których się zapomina. Otóż można ich posyłać z tymi naszymi słoneczkami na różne wyjazdy integracyjne, pielgrzymki, wycieczki bez obaw. Jak się jednemu z drugim jechać nie chce a ona bardzo chce to się mówi: Jedź ale z gejem. Będą sobie wymieniać znaczki pocztowe, śpiewać piosenki, prowadzić nocne rozmowy i żaden ogień nie zapłonie. Można spać spokojnie. Oczywiście jest ryzyko że gość wróci do normalności ale równie dobrze może spaść cegła na głowę na ulicy
–Jak wiadomo jestem do bólu tolerancyjny i nie obchodzi mnie kto z kim śpi. Jeśli jednak tym “kimś” jest koza albo owca to moja tolerancja jest wystawiona na ciężką próbę. Boję się że po zatwierdzeniu małżeństw gejowskich przed Urzędem Stanu Cywilnego stanie gość z kozą i będzie się domagał swoich praw. Obnoszenie się sodomitów ze swoją miłością też nie budzi mojego entuzjazmu że o miłośnikach kóz nie wspomnę. To wszystko budzi wręcz moje obrzydzenie. Jestem przeciwnikiem legalizacji czegokolwiek ale jak wiadomo mam gówno do gadania. Za to Trump uspokoił te wygłupy
–Nasi prominentni geje od dobrych paru lat skarżą się w Brukseli Niemcom na prześladowania których tu doznają. Oskarżenia te są oparte na kłamstwach typu “strefy wolne od LGBT” podczas gdy nikt ich tu nie prześladuje. Co najwyżej zwraca się uwagę na obsceniczne zachowania. Tymczasem jeszcze nie tak dawno Niemcy kierowali gejów do obozów koncentracyjnych. Znakowali homoseksualistów różowym trójkątem i oni znajdowali się tam na samym dole drabiny społecznej. Uważali że “zagrażają egzystencji narodu czyniąc zboczony nierząd”. Czy oni swoje poglądy zmienili diametralnie? Nie sądzę. Szlochy gejów do rękawów Niemców zatem na represje Polaków są ponurym żartem
Tyle przy niedzieli. Obejrzałem piątkowy MBTM i nic jakoś mnie nie ruszyło. Może wyznanie tego Miłosza że nie umie grać ani śpiewać i nie wie skąd on tam się wziął co potwierdził Bułecka. Podobają mi się takie szczere samokrytyki. Fryderyki? Też chwilę oglądałem i nic mnie nie ruszyło. Przypomniał mi się jedynie Ozzy Osbourne który się zwierzał że łyka viagrę garściami i nic. No nic mnie nie ruszyło ale jestem już stary i trudno się dziwić
Czemu Rumuni umieją napisać i zaśpiewać hiciora a my nie?