Jak wiadomo jestem fanem aut elektrycznych. Kto był uprzejmy wsiąść do takiego auta to będzie miał problem wrócić z powrotem do spalinowego. Są pewne zalety o których popiszę bo jak już pisałem ostatnio sprzedałem Nissana Leafa a wpadł mi w łapy Hyundai Inster. Jestem więc jednym z prawie 100 tysięcy praktyków nie licząc Plug-inów. Jesteśmy więc już normalnym elementem krajobrazu. 7 lat użytkowania Nissana i kilka miesięcy Hyundaia. Więc coś mogę powiedzieć w odróżnieniu od tych co dostali auto na chwilę i się wymądrzają. A to szyba za głośno się otwiera, a to słychać szum wiatru, a to plastik nie taki jak w Bentleyu. To jest bełkot którego jest stanowczo za dużo w mediach. 10 zalet które postrzegam za rewolucję u gościa który spędzał w garażu połowę wolnego czasu. A to rozrząd, olej, klocki hamulcowe, EGR, rura wydechowa zardzewiała, wtryski, filtry

  1. Do obsługi nie ma nic prócz zbiornika do spryskiwacza. Na początku to nie robi wrażenia ale tak po dwóch latach stajesz bracie przy aucie zdziwiony: No jak to? Nie ma rozrządu ani oleju i nic nie trza robić? Nawet klocków się nie wymienia bo jest rekuperacja i zamiast ścierać klocki ładujesz akumulator jednocześnie hamując. Słowem high life
  2. Zasięg był problemem. 100 km to jest mało. Jedynie po okolicy ale za miasto czy do rodziny 100 km w jedną stronę nie da rady. Natomiast 400 już wystarcza. Nad morze? Jedno ładowanie po drodze, ale dzięki, wolę wsiąść w autobus albo pociąg
  3. Ładowanie w garażu bo tylko takie się opłaca. Dobierasz sobie moc w zależności od instalacji. 1,3 kW ładuje się 40 (!) godzin. Ale już 2,5kW to 16 godzin. Na większych mocach nie próbuję bo może bezpiecznik wybić. Bo jeszcze pralka, czajnik. Czyli za cały dzień się załaduje (najlepiej na dobrym słońcu przy fotowoltaice) albo w nocy na taryfie nocnej
  4. Przyspieszenie do 100 poniżej 10s. To czuć. Ale taka jazda pożera energię z baterii. Lepiej jeździć spokojnie. Wtedy schodzi się poniżej 11 kWh/100 km. Czyli przy założeniu że kWh kosztuje złotówkę to 11 zł. To jest nie do pobicia
  5. Te auta się nie psują. A jeśli już to dużo rzadziej. Nie słyszałem o jakichś awariach. Palą się? Trzeba zajrzeć w statystyki: Jakie auta się częściej palą. Że niby auta na LPG albo benzynę się nie palą?
  6. Ekologia? Jakoś się tym nie przejmuję ale to jest naprawdę komfort jeśli odpalasz a tu cisza i nie ma spalin ani nawet rury wydechowej. Pamiętam miałem kiedyś takiego kampera z notabene fajnym silnikiem Fiata 2,5 TDI. Jak to odpaliłem to nie było czym oddychać na placu. Jak rzygnął tym czarnym dymem to trza było uciekać. Inny świat
  7. Komfort jazdy. Słychać jedynie szum wiatru i opon. Jeśli ktoś na to narzeka a dopiero co się przesiał z jakiegoś starego Diesla to jest żałosny
  8. W nowych spalinówkach jest wprawdzie system start-stop ale to nie jest to. Tutaj się zatrzymujesz na światłach czy w korku i zero zużycia energii. Łopatki do rekuperacji zamiast hamulca. To działa
  9. Skrzynia biegów. Jest jedynie przełącznik R-P-D czyli tył-przód. Jest nawet lepsza od automatycznej skrzyni biegów bo jest jeden bieg. Nie ma przerw na zmianę i przyspieszanie jest jednostajne. Moment obrotowy jest cały czas do dyspozycji. Silnik nie zgaśnie w żadnej sytuacji. Jest moc a nie ma terkoczących garów które trzeba doprowadzić do odpowiedniej temperatury i obrotów
  10. Sarkastyczne pozdrowienia i omijanie stacji benzynowych szerokim łukiem a cena paliwa wisi kalafiorem. Obecne ceny są niby strawne, ale widzisz jeden z drugim co się dzieje. A prądu nie zabraknie. Zwłaszcza tego ze słońca. Emeryt musi mieć też strawną cenę też żeby mógł ugotować zupę na tym samym prądzie

Ostatnio gruchnęła wieść że Hiszpanie nie chcą turystów. Za dużo ich jest. Jeśli chodzi o mnie to mam dobrą wiadomość. Nie wybieram się. Sagrada Familia? Kościołów ci u nas dostatek i jest tam zwyczajnie za gorąco. Szczerze mówiąc dużo większe wrażenie zrobił na mnie Alan Parsons swoim dziełem o tym niedokończonym zabytku

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *