Zanim ktokolwiek pomyślał o urlopie ja już jestem po. Pomysł był dobry. 10 dni nad morzem bez jednej chmurki, bez upałów i bez tłumów. Polecam na przyszłość. Nasze morze ma swój urok i czar jak i klimat nam sprzyjający. Ceny? Jak zawsze i wszędzie różne. Są przykładowo magnesy na lodówkę za 5 zł, są też wypasione za 12. Truskawki prosto z plantacji świeżutkie, słodziutkie po 15. Pokosztować można ale zeżreć 2 kilo to już 30. Parawany? Nieprawda że zniknęły. Są i nikomu nie przeszkadzają. Osłonić się od wiatru i ogrodzić sobie swoje mini-poletko to żaden obciach ani faux pas. Niech totalni się przestaną czepiać. Odniosę się krótko do opolskiego festiwalu. Nie czas jeszcze na poważne komentarze

-Opole. To, że dobrze nie jest każdy widzi. Może być już tylko lepiej. Bojkot władzy demokratycznej którą wybrał wyborca przez niektórych artystów wydaje mi się absurdem. Pikanterii dodaje fakt że wielu z nich nie bojkotowało władzy komuszej a nawet opiewało jej uroki. Przesłanie musi być jedno. Gońcie się goście

-Poziom wykonawców ogólnie był marny. Nie tyle umiejętności wokalne co brak nowych przebojów wpadających w ucho czy do serca. Wydawało mi się że ten festiwal uratują dziadki i babcie odśpiewujący swoje hiciory sprzed 50 lat. Niestety nie. Powstało przygnębiające wrażenie na temat naszej egzystencji. To już nie jest to co było kiedyś. Nie wszyscy też umieją się starzeć z godnością. Nie potrafią przyjąć krytyki za jazdę po pijaku choćby czy jakości wykonania swoich dawnych hitów. Hejtują! Nie przyjmują generalnie do wiadomości tego co widzą w lustrze

-Takie uogólnianie krzywdzi tych paru wybitnych gości którzy tam się pojawili. Krzywdzi też w pewnym sensie organizatorów którzy chcieli dobrze. Na bezrybiu bowiem i rak ryba. Orkiestra, pojawiają się niezłe solówki gitarowe, efekty, oświetlenie. To wszystko było nienaganne. Ale co z tego jak większość piosenek marna? Kammel niezawodny w nawijaniu makaronu na uszy a wszystko kręci się wokół hasła: Co by tu jeszcze spiepszyć?

-Trafne i chwytliwe są oczywiście hasła typu: Wieś tańczy i śpiewa, festiwal kiczu, przeżył Gomułkę, przeżyje pisiorów. Sam byłem wściekły jak usłyszałem kto ma tam wystąpić jako gwiazdy i aż się prosiło żeby to zhejtować. Nie można jednak do jednego wora wszystkich i do jeziora. Najgorsze jest to, że bryluje tandeta, a wartościowi, wybitni młodzi ludzie którzy są i tworzą giną w tej przestrzeni zdominowanej przez miernotę na skutek bezguścia decydentów. Syndrom Mlli Vanilli. Ludzi którzy śpiewać nie umieli a stworzyli band który zbierał nagrody nawet Grammy. Tak też można. Tylko trza mieć hiciory. Jak się nie ma i ledwie nauczyło śpiewać to już święty Boże nie pomoże. Nie ma co robić zadymy. Może być już tylko lepiej

-Problem jest więc w preselekcji. Takie drastyczne odchodzenie od Disco Polo w kierunku totalnego bezguścia to z deszczu pod rynnę. Amerykanie mieli swoje Country na początku też toporne. To się musi rozwijać a nie być likwidowane jako okres błędów i wypaczeń. Konkursy karaoke skoro nie ma nowych hiciorów to może i niezły pomysł. Tylko że wygląda to żałośnie kiedy “wielka gwiazda” kaleczy Korę czy Niemena. Jestem temu przeciwny. W remizie tak, ale w Opolu nie. Pomnikowy utwór ma swoją linię melodyczną i czasami ociera się to o profanację. Ze swoim utworem rób se co chcesz, ale z pomnikami ostrożnie

Kończąc życzę TVP aby się ogarnęła i dała szanse tym wybitnym którzy są wśród nas tylko trzeba ich z tych garaży wyciągnąć. Nie może być tak, że lepszy ten, ta co ma ładniejsze piórko w dupie. Można wszystko. Popsuć licznik na You Tube, wsadzić sobie piórko do tyłka i zorganizować publikę która będzie na twój widok wyła. To wszystko ma krótkie nogi. Zostanie po tobie bracie jedynie smród. Jeszcze jeden niedościgniony hicior Dani Klein


By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *