Parę zdarzeń dnia codziennego. W końcu nie samą polityką człowiek żyje
Dzwoni dobry znajomy. Mówi że kupił telewizor. Wnieśli mu i na tym koniec. Nie dotkną się niczego więcej. W czym problem? Podłączasz zasilanie, kabel od dekodera albo antenę i oglądasz. Otóż nie te czasy. Kolubryna 85 cali. Nie ma szans tego zawiesić na ścianie z lichutką żoną. I pierwsza refleksja: Taki telewizor za 3400. Montowany w Polsce w Żyrardowie na chińskich podzespołach. A jeszcze nie tak dawno temu to oni tu przyjeżdżali po technologie. Jeszcze nie tak dawno takie coś kosztowało ponad 10 tysięcy i to z gorszymi parametrami. Nie do wiary. Haki porządne, zawiesie też mogę się za to zabrać. Z duszą na ramieniu wieszamy. I zaczynają się mecyje z uruchomieniem. Kody, piny, QR, ustawienia. Chodzi Netflix, YouTube, Spotify, dekoder Polsatu i inne tam streamy. Ale jak to chodzi. Normalnie kino w domu. Gość polał dobrego drinka i poszedłem do domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku
Czytam więc o tych chińskich produktach. Chyba dobrze że mamy kapitalne telewizory z ludzką cenę? Chyba dobrze że umiemy chociaż montować to u nas? Refleksje mnie naszły:
-Pamiętam jak w zamierzchłych czasach przyjechała tutaj delegacja z Chin. Po co? Otóż mieliśmy agregat do zwalczania pożarów podziemnych. Ktoś wpadł na pomysł aby użyć do tego silnik z jakiegoś samolotu bo on wydalał spaliny o zupełnie śladowych ilościach tlenu. Okazało się to skuteczne. Chinole się o tym dowiedziały i za kilka dni już byli. Chcieli to kupić, ale nasi wystawili niestrawną cenę dla nich. Za kilka miesięcy się okazało że mają już swój agregat. Mają filozofię najprostszą pod słońcem. Podejrzeć dobre rozwiązanie, dobry patent i robić to samo za pół ceny
–Dla kogo stanowią zagrożenie? Wydaje mi się że głównie dla Japończyków i Koreańców. TCL robi dużo tańsze telewizory niż Samsung czy Sony. Owszem, w klasie premium, najnowszych technologiach np. OLED są na razie z tyłu, ale kto da za telewizor powyżej 10 tysięcy? Tym bardziej że różnice są dla oka ludzkiego niezauważalne. Fachowcy nawet twierdzą że mini LED ma jaśniejszy obraz i lepszy kontrast niż OLED. Do tego dochodzi audio ONKYO. Oczywiście nikt nie wymaga tutaj jakości jak z zestawu audio. Porządnym wzmacniaczem i kolumnami
–Następna dygresja. Pamiętam w czasach komuszych delektowaliśmy się dźwiękami z zestawów Diory, głośników Altus. Co się k..a z tym stało? Gdzie są te imponujące kolumny ze wzmacniaczami, korektorami dźwięku? Nastały tanie bomboxy i kazali się cieszyć tym badziewiem
–Zagrożenie? Nie sądzę. Wydawało się że jak weszli Japończycy ze swoimi Toyotami na rynek to zmiotą z rynku niemieckie BMW, Merce. Otóż niczego nie zmietli. Tak samo Chinole nie zmiotą niczego. Jak ktoś jeździł BM-ką dalej będzie nią jeździł. Jak ktoś jest fanem Samsunga czy innej Bravii to dalej będzie to użytkował. Byleby Bozia dała zdrowie i jako taką robotę. Tanie chińskie produkty poprawiają nam komfort życia i trudno z tym polemizować. Pozostaje jedynie sentyment. Gdzie te dźwięki z tamtych lat? Ze wzmacniacza lampowego i ta muzyka? Muzyka się skończyła wraz z pojawieniem MTV i Michaela Jacksona. Kiedy to skończyło się upajanie jakością dźwięku i erą prawdziwych muzyków. Zaczęła się tandeta. Piórka w dupach, wygibasy, trzymanie się za jaja, golizna, beznadzieja. Gwiazdy co ledwie nauczyły się śpiewać covery. Kiedyś owszem, chodzili w wytartych portkach ale one rzeczywiście były wytarte autentycznie a nawet potargane. Teraz takie kupuje się w sklepie. I to jest symbol tych czasów. Udawanie że wytarłeś portki. Udajesz że umiesz śpiewać i rżniesz głupa a lud ci ufa i wierzy. Zamiast w więzieniu jesteś na scenie i robisz za gwiazdę. Bankrut robi za sponsora chorych dzieci. Gdzie jest granica w robieniu z ludzi głupków?
Wniosek? Po obejrzeniu tego Opola czyli hołdu dla satrapy i jego bezprawia dochodzę do wniosku że czas się zbierać. Póki jeszcze żyję zapodam tym razem top polskiej gitary
- Jerzy Styczyński. Dżem. Nie wymaga rekomendacji
- Piotr Zander. Lombard. Nie wiem czemu zniknął. Był fenomenalny
- Jan Borysewicz. Mistrz że czapki z głów
- Tadeusz Nalepa. Może nie był wirtuozem gitary, ale przecież nie o to chodzi w tym wszystkim. Zostawił po sobie mnóstwo nieśmiertelnych kawałków
- Marek Raduli. Mistrz
- Grzegorz Skawiński. Kojarzony jest z popem, ale z ONA stworzył parę gitarowych kapitalnych smaczków jak choćby “Drzwi”
- Jarosław Kozidrak. Solówki w Bajmie to na ogół jego dzieła. Mało kto zwraca uwagę na te rodzynki. Beata niepotrzebnie to zawłaszczyła i zepchnęła na drugi albo i trzeci plan
- Andrzej Nowak. TSA. Nieżyjący już mistrz gitary. “Trzy zapałki” to mistrzostwo
- Piotr Banach. Najpierw Hey potem Indios Bravos. Jak dla mnie Hey się skończył wraz z jego odejściem, a Indios Bravos to objawienie. Nie wiedzieć czemu to jest gdzieś tam na marginesie
- Leszek Cichoński. Grał z Nalepą. Zabrał się za młodzież ale efektów nie widzę