Odczułem ulgę kiedy to usłyszałem że pisiory się dogadały i wybrały marszałka w krakowskim sejmiku. Wisiało bowiem widmo nowych wyborów albo co gorsza przejęcie władzy przez totalnych. Nowe wybory? Byłbym w kłopotliwej sytuacji. Trza by było pójść i głosować na nieudaczników którzy nie umieją się dogadać a innej alternatywy po prostu nie widzę. Kaczyński przegina bo chce swoich na każdym stanowisku ale widać że odpuścił. Ten Smółka to jakiś strażak od Adamczyka i Szydło. A więc ulga. Przed weekendem trochę prywaty wrzucę więc

Otóż jak już pisałem mam klęskę urodzaju i nawet jest to do opanowania. Borówek amerykanskich mam ze 20 krzaków. Normalnie leżą na ziemi przytłoczone ciężarem dużych, słodkich owoców i trzeba podwiązywać, wzmacniać palikami. Poszła fama po wsi i co chwila ktoś przyjeżdża z pustym wiaderkiem i wyjeżdża z pełnym. Dary losu wyśmienite, a borówka w cenie. Jabłka. Takie tam papierówki. Miałem ją wyciąć, piła w rękach już klekotała. Przyszła kobieta i jak to ona . Nie wycinaj, obetnij gałęzie jak wchodzą na światłowód. Obciąłem tak, że wydawało się że z tego nie będzie nic. Normalnie ze sto kilo tego jest. Rozdaję miastowym

Pomidory. Kupiłem trochę porządnej ziemi. Normalnie szok. Na każdym krzaku po 10-20 pomidorów. Krzaków ze 40. Co ty k..a będziesz z tym robił? Pyta sąsiad. Będę rozdawał. Są jeszcze brzoskwinie. Niestety są pod bocianim gniazdem. Obsrane za przeproszeniem na biało i raczej z tego nie będzie nic. Boćki dwa dorodne już skrzydła rozciągają. A jeszcze nie tak dawno starzy uprawiali upojny seks. I wisienka a raczej aronia na torcie. Trzy krzaki i ze sto kilo tego będzie. Pewnie się to zmarnuje bo nie widzę zapotrzebowania. Maliny jedynie jakoś nie wyszły ale spoko. Popracujemy nad tym. I te modne ostatnio hortensje. Normalnie wybuchnęły olbrzymie białe bukiety

Widzę że Fish przyjeżdża do Polski w październiku na pożegnalne koncerty. Każdemu pewnie coś tam pobrzmiewa w uszach z jego twórczości. Zazwyczaj jest to “Kayleigh”. Na mnie największe wrażenie zrobiła suita “Grendel”. Opowieść o pewnym potworze. On pisze naprawdę fantastyczne teksty. Poza tym jest to jak dla mnie jedno z największych dzieł z gatunku rocka progresywnego. Wirtuozerskie popisy na klawiszach, na gitarze. Jest tekst, jest kompozycja i jest wreszcie on. Charyzmatyczny Fish

“Zachodzące słońce żegna wrzosowiska ustępując miejsca nadchodzącemu zmrokowi. Góry odbijają się echem, dzwonek ogłasza godzinę policyjną, sygnalizuje zakończenie prac. Ludzie pokładają wiarę w dębowych drzwiach, kulą się w świetle świec. Panika przenika przez zakrwawione podłogi gdy Grendel przemierza noc. Wędrowiec po Ziemi szuka posiłków. Przygotuj stosy pogrzebowe! Piosenki nie leczą już strachu. Ich oczy, ich oczy, ich oczy… Drewniane postacie, pogańscy bogowie, wpatrują się ślepo w morze. Apel o pomoc od mgły oceanu, o zbawicieli zrodzonych z marzeń. Wiedzą, że ich życie jest teraz stracone, kapłańskie głowy pochylają się ze wstydu…”

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *