Czytam o cłach na chińskie auta. Piszą tak: Cło wynosi 10%. Karne stawki w zależności od spolegliwości producenta maksymalnie 35,3%. A całkowita składka to przeszło 45%. W tych trzech zdaniach widać całą schizofrenię i zakłamanie tych ludzi których Bóg już dawno opuścił
-Od paru lat walczą o “czyste powietrze”. Wycofują brutalnie z produkcji auta spalinowe preferując elektryki. Za kilka lat nie zarejestrujesz auta z silnikiem spalinowym. Obecnie walczą z elektrykami z Chin i bronią się przed wprowadzeniem ich na europejski rynek rękami i nogami
-Spójrz jeden z drugim na ten komunikat. Cła mają być 10%. Jeśli pigmento-dodatni w kolorze żółtym jest niegrzeczny to mu się dowali 35,3%. A tak w ogóle to jest 45%. To ile w końcu to cło wynosi? A to zależy dla kogo ten wywiad. Czyli za auto które kosztuje 100 tysięcy zapłacisz co najmniej 145
-Niemcy były przeciw cłu, Polska za. To jest całkowicie zrozumiałe. Polska musi bronić swojego rynku i produkcji swoich elektryków, a Niemcy nie muszą bo przecież ich produkcja to margines. Niemcy z Chinolami za pan brat, my im wypowiadamy wojnę celną
-Chińczycy zapowiedzieli kroki odwetowe. Na razie trochę śmieszne bo cło na brandy z Francji. Co z polską wódką? Mleczarze siedzą jak na nożach. Na razie cisza. Czemu dobry Bóg pokarał nas taką władzą?
-Smaczek następny. Zamierzają wprowadzić minimalne ceny. Te cacka z Chin są za tanie i muszą być droższe. Zmuszają Chinoli do podniesienia cen na te swoje auta. Trwają “techniczne rozmowy o cenowych progach”
Jak łatwo się domyślić już wymiękam. Ratuję siebie i czytelnika muzą żeby nas wszystkich nie dopadła górnicza choroba tak zwana kur..ica. Jarek Nohavica śpiewał proroczo: Kupujcie grzebienie idą wszawe czasy. Trawą idą hieny po swoje frykasy. Jutro przywdziało już porwane łachmany…