Chłopu odbiło. Wziął traktor, zapiął pług i zaczął orać świeżo położony asfalt. Zaiste dziwny to był asfalt, dziwny grunt na którym został położony że orał niczym piasek. Nie chodzi o tego chłopa bo od czasu do czasu komuś odbija ale o to co się wokół tego dzieje.
–Własność prywatna jest święta. OK. Tymczasem wychodzi przed kamery urzędnik gliwickiego magistratu i oświadcza że grunt jest ich i mają na to stosowne kwity. I ja mu wierzę
-Smutny traktorzysta oświadcza że jak go wypuszczą to dalej będzie orał “swoje” pole
–Odzywa się “wolnościowiec” Wipler i pisze że państwo jest silne wobec słabych i słabe wobec silnych. Nie ma podstaw do aresztu. Okazuje się że odbiło nie tylko temu rolnikowi. Jeśli ktoś kogoś zamordował i twierdzi że będzie mordował dalej to też się mu areszt nie należy?
–Areszt tymczasowy czy wydobywczy jest obecnie nadużywany. To co robi reżim z członkami opozycji jest łamaniem podstawowych praw człowieka. Natomiast tutaj sprawa nie budzi żadnych wątpliwości. Gość zapowiedział że niszczył mienie i nadal zamierza to robić. Można więc ogłosić wszem i wobec że nie tylko ten pieniacz ale i Wipler to kompletni kretyni stanowiący zagrożenie dla porządku prawnego i bezpieczeństwa. Potrzebny jest tu raczej psychiatra a nie prawnik
–Zapewne są wątpliwości co do własności gruntu. Geodeci nie oznaczyli należycie punktów granicznych, nie wytłumaczyli jak przebiega linia graniczna. Tak się tego nie załatwia. To jest ordynarne niszczenie mienia za które trzeba zwrócić koszty i odbyć karę
–Drzymale nie pozwolili budować domu na swojej ziemi więc postawił wóz. Uznali to za budynek stały więc codziennie przesuwał go o kilka centymetrów. Mamy współczesnego Drzymałę któremu zabrali kawałek ziemi, położyli asfalt a on tam chce siać owies i robi podorywkę? Sorry. Jakie czasy taki Drzymała i tacy adwokaci. Rada dla tego nieszczęśnika? Niech se weźmie za adwokata Giertycha z Bibułą. Odwrócą kota ogonem i będzie mógł zaorać do reszty ten asfalt
–Nikt na to nie spojrzał od strony psychiatrycznej a ktoś powinien. Otóż mamy do czynienia z urojeniem wielkościowym. Jeśli chory twierdzi że jest właścicielem mimo braku jakichkolwiek podstaw w klasyfikacji psychiatrii określa się to mianem urojeń wielkościowych, wyższościowych. Przyczyna? Alkohol, psychoza amfetaminowa, infekcja, zatrucie, zaburzenia metaboliczne, zaawansowana cukrzyca, uszkodzone nerki, wątroba. Na bank mamy do czynienia z problemem medycznym i w ten sposób trzeba na to spojrzeć
-Przyszli gazownicy. Gość mówi że “pójdzie przez działkę gazociąg. Niech się pan nie martwi, zapłacimy odszkodowanie”. Suma nie pada. Jakieś grosze zapewne. Myślę se: Rozp..lą mi ranczo dopiero co wybiglowane modelowo. No cóż. Nie będę z nimi wojował bo to bez sensu. Potem przyszli drugi raz że jednak będą robić odwiert pod działką. No ale te tuje trzeba zwalić, nie wolno niczego sadzić prócz warzyw i kwiatów. OK. Jakieś tam niewielkie pieniądze wypłacili i pożegnaliśmy się w zgodzie. Podziw mój wzbudził ów odwiert. Ok. 200m poszli pod potokiem, pod kilkoma działkami i wyszli co do milimetra za płotem. Nie może być tak, że jeden z drugim pieniacz zablokuje ważny gazociąg czy drogę dojazdową do posesji bo to jego pole i taki ma kaprys. A jeśli pieniacz wtargnie na nie swoją własność i ją dewastuje to się do niego strzela
–Problem polskiej demokracji polega na tym, że wyłania na ogół nie najlepszych, najmądrzejszych spośród nas tylko najgłupszych, nie nadających się do niczego. Spójrz jeden z drugim na te kadry satrapy. Spójrz na tych Konfederatów umiejących jedynie krytykować i to nieumiejętnie. Spójrz na tą toporną propagandę opiewającą fantazyjne szaty nagiego króla
–Ktoś powiedział że ta nowa afera powodziowa zatopi KO. Nie ma szans. Nie zatopił napad na TVP, bandyckie, bezprawne przejęcie prokuratury, afery pedofilskie, zoofilskie, szpitalne to zatopi ich parę milionów ukradzione powodzianom?
Jedna z piękniejszych ballad Dylana. Se przetłumaczę bo to ładne jest
Ćwierkają świerszcze, woda jest wysoka. Na sznurze wisi susząca się miękka bawełniana sukienka. Okno szeroko otwarte, afrykańskie drzewa wygięte do tyłu od huraganowego wiatru. Ani słowa pożegnania, ani jednej wiadomości. Poszła z mężczyzną w długim czarnym płaszczu. Ktoś widział go kręcącego się w starej sali tanecznej na obrzeżach miasta. Spojrzał jej w oczy kiedy go zatrzymała żeby zapytać. Jeśli chce tańczyć, ma twarz jak maska. Ktoś powiedział, że zacytuje fragment Biblii. Mężczyzna był pokryty kurzem. W długim czarnym płaszczu. Gadał jak kaznodzieja. Powiedział: „Sumienie każdego człowieka jest nikczemne i zepsute. Nie możesz polegać na nim, że będzie twoim przewodnikiem kiedy to ty musisz je zaspokoić”. Niełatwo to przełknąć, ściska w gardle… Oddała serce mężczyźnie w długim czarnym płaszczu. W życiu nie ma błędów, mówią niektórzy. I to prawda, czasami można to tak postrzegać. Poszedłem nad rzekę, ale o mało co nie przegapiłem łodzi. Poszła z mężczyzną w długim czarnym płaszczu. Na wodzie unosi się dym, wisi tam od czerwca. Pnie drzew wyrwane z korzeniami pod wysokim sierpem księżyca. Poczuj puls, wibracje i dudniącą siłę. Ktoś tam bije martwego konia. Nigdy nic nie powiedziała, nic nie napisała. Poszła z mężczyzną w długim czarnym płaszczu…