Krakowianie zrobili swoje. Poszli do wyborów (43,5%) i wybrali mniej więcej tak jak to wskazywały sondaże:

Gibała 36,38%, Piątkowska (KO i PSL) 29,91%, Drewnicki (PiS) 17,5%, Owca (Razem) 6,91%, Gosek-Popiołek (Lewica) 4,81%, Klimek (Braun Company) 4,11%

Nadszedł czas aby skomentować to przewidywalne do bólu wydarzenie

–Czy Gibała wygrał w cuglach? Nie. Ale ma sporą przewagę i w II turze powinien wygrać bez problemu. Pisiory będące języczkiem u wagi zapewne pójdą nie tyle za Gibałą co przeciw uśmiechniętej. Aczkolwiek patrząc na przeszłość Gibały (PO i Palikot) można go uznać za uśmiechniętego w wersji turbo. No ale już się nie czepiajmy. Powiedzmy że błędy młodości. Wykazał się sporym zaangażowaniem i wyłożył kasę na odesłanie do diabła Miszalskiego więc raczej nie ma już z nimi nic wspólnego

–KO dostała po łapach? No nie. A powinna. Reżim dostał swoje 30% choć na to nie zasługuje. Nie kumam tego, ale w życiu jest tak, że nie sposób wszystko rozumieć. Czasami nic się nie rozumie i trzeba z tym żyć

–Kopa w zadek za to dostali Braun i jego sympatycy. 4% oznacza że folklor nie jest już modny. Do tego kompromitacja Mentzena i mamy w sumie ciekawy sygnał. Elektorat antysystemowy i folklorystyczny w Krakowie praktycznie nie istnieje. To chyba dobrze

–Należy odnotować solidną robotę Polsat News. Świetnie zorganizowana obsługa medialna, panele dyskusyjne. Sondaże i Exit Poll wydaje mi się były trafne. 1% niedoszacowania Gibały i Piątkowskiej to w granicach błędu statystycznego. Solidna robota

–Pisiory? 17% Drewnickiego jest na poziomie ich notowań. Nie jest to klęska ani sukces. To jest ich rzeczywisty stan posiadania w Krakowie i w kraju. PiS schodzi na psy bo nie ma przywódcy. Kaczyński wyjdzie raz na miesiąc, coś mamrocze i liczą że władza sama do nich przyjdzie. Ale pogłoski o śmierci pisiorów są przesadzone. Pisali o końcu PiS-u już 13 lat temu a ten co pisał już nie żyje. Ramzes umarł, a kryzys żyje. Trzeba się modlić żeby ta prawica się pozbierała do kupy i zakończył się ten czarny sen polskiej demokraci

–Krótko mówiąc bez niespodzianek. A szkoda. Liczyłem na lepszy wynik pisiora, a gorszy uśmiechniętej. Klęska Brauna i Mentzena niby cieszy bo to nie jest Muppet Show ale dawniej było w narodzie więcej poczucia humoru

–Koniec końców życzę Gibale zdecydowanego zwycięstwa. Inaczej Kraków stałby się pośmiewiskiem. Odwołali spektakularnie uśmiechniętego po to, żeby wsadzić tam kogoś z tej samej stajni. Wydaje mi się to niemożliwe, ale szczujnie pójdą na całość i nie można lekceważyć tematu. Szczęść Boże Krakusom

Nie było mi dane tego oglądać bo poszedłem na koncert “Golden Hits of 70/80 symfonicznie“. Co to jest? No właśnie. Próg ryzyka mam ustawiony nisko bo choćby kupiłem auto elektryczne jako jeden z pierwszych w tym naszym pięknym kraju. To jaki problem iść na koncert gdzie nie wiadomo kto gra i śpiewa ani co śpiewa? W sumie podobało mi się. Zaczęli od Tigera, Billy Jean, Co mi Panie dasz, Cykady na Cykladach, Krakowski spleen, a zakończyli We Are Champions. Kwartet smyczkowy cztery kobiety w długich czerwonych sukniach, nikt nie gonił z gołą dupą, przyzwoity gitarzysta, sekcja dęta, dyrygent, jedna wokalistka drobniutka, druga za to postury imponującej. I słusznie. Głos musi mieć z czego się wydobywać. I miał. Jak ryknęła to sala zatrzęsła się w posadach. Solista i wodzirej czasami coś tam pitolił że nie szło zrozumieć, ale nieźle naśladuje Freddiego. Brawurowo też wykonał Krakowski spleen. Jeśli ktoś pyta mnie o najpiękniejszą polską piosenkę to jest właśnie to

Spleen czyli stan głębokiego smutku, melancholii, nudy życiowej i przygnębienia któremu towarzyszy poczucie bezsensu istnienia. Dotyczy tutaj stanu wojennego. Czekanie na wiatr aż to rozgoni i zaświeci słońce czyli junta odejdzie. Mam wrażenie że żyjemy obecnie w podobnej atmosferze. Wielkie dzieło Marka Jackowskiego i Kory. Czekam więc na wiatr co rozgoni… Przecież ten stan bezprawia wiecznie trwać nie może. Niezapomniany wykon Julki Kamińskiej w MBTM

By gucio

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *